Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
160 postów 1035 komentarzy

Bejka

Almanzor - Bejka, to zawołanie rodzinne, z Podlasia.

ONET o rakietach Meteor

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przed 60 laty w Instytucie Lotnictwa w Warszawie rozpoczął się program METEOR budowy rakiet sondujących wysokie warstwy atmosfery. Po osiągnięciu przez nasze rakiety granic przestrzeni kosmicznej program METEOR przerwano.

 Onet.pl opublikował tekst o polskim programie rakietowym Meteor.

Ilustrował go fotografią mojego autorstwa nigdzie wcześniej nie publikowaną.

wiadomosci.onet.pl/kiosk/nauka/program-meteor

Technik Tadeusz Andrzejewski łączy do rakiety Meteor-2K/09 kabel instalacji kontrolnej. Przed odpaleniem rakiety łączówka kabla jest odstrzeliwana. Fot.(©Wiktor Kobyliński

 

7. października 1970 dwa egzemplarze rakiety Meteor 2K numer 09 i 10 osiągnęły granice przestrzeni kosmicznej. Ekipa inż Jacka Walczewskiego z Państwowego Instytutu Hydrologiczno - Meteorologicznego przechwyciła na radarze echo obłoku dipoli na wysokości 92km. Oszacowany pułap rakiety w tych odstrzałach przekraczał 100km. 

Jest to do dziś nie pobity rekord wysokości statku latającego polskiej produkcji odstrzelonego z terenu Polski.

Na tych próbach program budowy rakiet Meteor w Instytucie Lotnictwa został zakończony.

KOMENTARZE

  • METEOR 2K
    w tym roku upływa 43 rocznica uwieńczenia i zarazem zakończenia małej polskiej przygody kosmicznej. 7. października 1970 z bazy Instytutu Lotnictwa zbudowanej na Mierzei Łebskiej wystrzelone zostały kolejno dwie rakiety Meteor-2K o numerach seryjnych 09 i 10.

    Stacje radiolokacyjne przechwyciły wystrzelone przez te rakiety obłoki dipoli na wysokości 85 i 90 kilometrów. Sama rakieta zdolna do osiągnięcia pułapu ok. 110km poleciała kilka kilometrów wyżej.

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/metf1580.jpg
    Mierzeja łebska, 7. października 1970. Start jednej z dwóch wystrzelonych tego dnia rakiet Meteor-2K zdolnych osiągnąć umowną granicę przestrzeni kosmicznej (ok. 100km).

    Jacek Walczewski w wydanej w 1982 roku swojej monografii "Polskie rakiety badawcze" napisał:

    "Lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte naszego stulecia przyniosły ogromny wzrost znaczenia rakiet w badaniach atmosfery ziemskiej. Technika rakietowa, która w tym czasie umożliwiła realizację lotów kosmicznych, a także wysunęła się na czoło w arsenale rynsztunku wojennego, stała się zarazem głównym - i przez wiele lat niezastąpionym - narzędziem meteorologii i geofizyki, służącym do poznawania tajemniczych wówczas jeszcze rejonów górnych warstw atmosfery ziemskiej. Badania, prowadzone przy użyciu rakiet, będąc czynnikiem rozwoju nauki, zaczęły również odgrywać ważną rolę jako element prestiżu narodowego i państwowego, przyciągały uwagę nie tylko specjalistów, ale środków przekazu informacji, a poprzez nie - szerokich mas. W tej wielkiej przygodzie nauki i techniki miała także swoje miejsce Polska."

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/metf1500.jpg
    Montaż rakiet Meteor-2K w hangarze Bazy w Łebie. Stoi Franciszek Starorypiński

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/metf1610.jpg
    M-2K w locie. Moment odrzucenia silników wspomagających start.

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/harazny-pawlak.jpg
    Jerzy Haraźny (główny konstruktor) i Grzegorz Pawlak (kierownik badań w locie)


    Warto przypomnieć jak do tego doszło, że pracujący w atmosferze poufności i bez rozgłosu, liczący kilkunastu przeważnie bardzo młodych inżynierów i techników zespół Zakładu Konstrukcji Specjalnych ILotu, pomimo wielu problemów technicznych i nie tylko nie wpadł w nie do przeskoczenia dołek, nie tylko zrealizował postawione mu zadanie ale zbudował rakietę, która wystrzelona z okolic Łeby dnia 7. października 1970 roku osiągnęła umowną granicę przestrzeni kosmicznej 50 mil (92,5 km).

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/meteor03.jpg
    Baza rakietowa Instytutu Lotnictwa na Mierzei Łebskiej. W tle przygotowana do startu rakieta Meteor 2K.Przy wyrzutni przed rekordowym odpaleniem rakiety
    od lewej stoją: X, Andrzej Ksyk, Główny Konstruktor -Jerzy Haraźny, dr Czesław Skoczylas, Adam Obidziński, Witold Błaszczyk, Tadeusz Andrzejewski, Elżbieta Bakoń, Krzysztof Nowak, Grzegorz Pawlak, X, dwaj reporterzy z radia Koszalin i Wiktor Kobyliński,
    siedzą: X, Jacek Walczewski (z kamerą), X i Franciszek Starorypiński. (X - osoby niezidentyfikowane).

    C.D.N.
  • METEOR 2K
    WIZJONERZY

    Lata 50-te i 60-te to okres wybuchu zainteresowania się całego świata Kosmosem. Było ono skutkiem obserwowania pierwszych dokonań na tym polu -wystrzelenie Sputnika w 1957 roku, loty Jurija Gagarina i Jego kolegów (i koleżanki) od1961 roku czy wreszcie seria lotów amerykańskich astronautów uwieńczona lądowaniem Neila Armstronga i Edwina Aldrina na Księżycu w lipcu 1969 roku. Pionierskimi dokonaniami wtedy „podzieliły się" USA i ZSRR. jednak nie tylko one brały udział w podboju wszechświata - swój udział zaznaczyły chociażby Francja czy Wielka Brytania.

    W Polsce, jak i na całym świecie, dokonanie lotów sowieckich i amerykańskich na orbity wokółziemskie budziły powszechne zainteresowanie. Nic dziwnego, że pojawili się entuzjaści techniki rakietowej. Szczególnie aktywna była krakowska Sekcja Techniczna Polskiego Towarzystwa Astronautycznego, którym wówczas kierował odkrywca pyłowych satelitów Ziemi dr Kazimierz Kordylewski. W skład społecznie działającej sekcji technicznej, wchodziło wiele wybitnych osób Spośród nich szczególnie wyróżnił się mgr inż. Jacek Walczewski. Był on animatorem wielu pomysłów,realizatorem ich znaczącej części oraz „guru” tej grupy. Z wielkim zapałem szerzył wśrod zanteresowanych wiedzę o technice rakietowej docierając zarówno do popularnych tygodników jak i prowadząc na ten temat wykłady. Później miał istotny udział także przy tworzeniu Meteorów, zwłaszcza rakiety Meteor-1.

    Działalność grupy krakowskiej początkowo była czysto hobbystyczna. Jednak wkrótce ich zaangażowanie przyniosło bardziej wymierne efekty w postaci lotów rakiet własnej konstrukcji. „Poligonem rakietowym" była dla krakowiaków (istniejąca niedaleko Krakowa w czasach kiedy nie było jeszcze Globalnego Ocieplenia) Pustynia Błędowska, ale realizowano też odstrzały rakiet w innych miejscach na południu Polski. W latach 1956-1965 grupa ta zbudowała 12 typów rakiet, przeważnie dwustopniowych. Rakiety konstrukcji grupy krakowskiej osiągały pułap od kilkuset do kilku tysięcy metrów. Wydaje się to niewiele, biorąc pod uwagę, że za umowną granica przestrzeni kosmicznej przyjmuje się 100 km albo 50 mil, czyli 92,5 km. Pamiętać należy jednak, że była to działalność niedoświadczonych pionierów rakietnictwa w Polsce, nie dysponującej ani supernowoczesnymi technologiami (zwanych dziś nomen omen technologiami kosmicznymi), ani zaawansowanymi technikami obliczeniowymi.

    Grupa krakowska stymulowana przez J. Walczewskiego, zdając sobie sprawę, że ich rakiety jeszcze nie są użyteczne dla eksploracji Kosmosu, szukała dla nich innego zastosowania. Uznano, że rakiety mogą być przydatne dla geodetów oraz meteorologów. Geodeci mieliby możliwość fotografowania z kilku miejsc błysku eksplozji rakiety na wysokości kilku kilometrów na tle rozgwieżdżonego nieba; pozwalałoby im to na dokładne wyznaczenie współrzędnych geograficznych. Wydawało się to obiecujące - tym bardziej, że o GPS nikomu jeszcze się nawet nie śniło, a wynik pomiaru byłby nie mniej dokładny. W meteorologii natomiast proponowano dwojaką funkcję. Po pierwsze, rakiety mogłyby rozbijać chmury gradowe, a po drugie, badałyby kierunek wiatrów na wysokości kilkudziesięciu kilometrów. Zamierzano zweryfikować teorię, że obserwacjesezonowych zmian kierunku wiatru na wysokości kilkudziesięciu kilometrów mogą pozwolić przewidzieć zmiany pogody z około dwutygodniowym wyprzedzeniem. Byto to bardzo obiecujące, gdyż Polska wielkie nadzieje pokładała wówczas w uzależnionym od zmian pogody rolnictwie - produkty polskich rolników były jednym z lepszych towarów eksportowych i bardzo cenione w całej Europie w USA.

    Oczywiste jest, że realizacja zamierzeń krakowiaków wymagała dużego nakładu pieniędzy. Również w ich zdobywaniu bardzo aktywny i pomysłowy okazał się Walczewski, który popularyzował rakietnictwo wygłaszając wykłady popularno-naukowe a dla relacjonowana prób prowadzonych na Pustyni Błędowskiej udało mu się zaangażować prasę (zwłaszcza bardzo popularny wówczas krakowski tygodnik „Przekrój"). Dzięki przychylności ówczesnego dowódcy wojsk lotniczych generała Freya-Bieleckiego zdobył materiały pędne dla rakiet od wojska, zorganizował dla filatelistów pocztę rakietową. Bardzo istotnym okazało się zainteresowanie przez Walczewskiego PIHM czyli Państwowego Instytutu Hydrologiczno - Meteorologicznego rakietami meteorologicznymi oraz profesora Politechniki Krakowskiej Jana Kaczmarka późniejszego przewodniczącego Komitetu Nauk i Techniki. Ukoronowaniem działań Walczewskiego było wpisanie projektów rakiet meteorologicznych dla sondowana górnych warstw atmosfery do wysokości 60km do Planu pięcioletniego na lata 1966 - 1970. Było to tak istotne dla pracy naukowo - badawczej, jak obecnie uzyskanie wieloletniego grantu - pozwalało na spokojną pracę rozwojową przez kilka lat, bez corocznej troski o źródło finansów. Dysponentem środków pieniężnych został PIHM zaangażowawszy do tego inżyniera J. Walczewskieg

    CDN
  • METEOR 2K
    Rok 1956

    Istotny wpływ na sytuację gospodarczą i społeczna w Polsce a przede wszystkim na aktywność Polaków miały szczególnie wydarzenia 1956 roku.

    W czerwcu 1956 roku krwawo została stłumiona demonstracja robotników w Poznaniu. W kilku następnych miesiącach wrzenie przeniosło się do wielkich zakładów przemysłowych i uniwersytetów, gdzie jawnie głoszono niezadowolenie z panującego reżimu. Podobnie zaczęło się dziać na Węgrzech. Jesienią owego roku Polacy i Węgrzy, wzajemnie na siebie oddziaływując i mentalnie wspierając, próbowali uniezależnić się od totalnej dominacji sowieckiej. Odbywało się to przy żałosnej obojętności, lęku lub niechęci wszystkich niemal państw świata (z wyjątkiem Jugosławii). Rząd Węgier pod przywodztwem premiera Imre Nagy'a oficjalnie wypowiedział wojskowy Układ Warszawski. W odpowiedzi na Węgry weszły pancerne oddziały armii sowieckiej. Czołgi zaprawonej w wojnie z Niemcami Armii Czerwonej wjechały do Budapesztu. Wywołało to zbrojny opór armii węgierskiej dowodzonej przez gen. Malatera wspartej przez ludność cywilną (nazywany obecnie błędnie powstaniem węgierskim). Broniła się ludność Budapesztu a głównie robotnicy zabarykadowani przez kilka miesięcy w dzielnicy przemysłowej na wyspie Csepel. Walki skończyły się zdławieniem oporu węgierskiego przez Armię Czerwoną, rozbiciem broniących Budapesztu oddziałów węgierskiego wojska, spacyfikowaniem ludności cywilnej, zamordowaniem po kapturowym procesie premiera Węgier innych przywódców.

    W Polsce, społeczeństwo - zarówno młodzież akademicka jak i robotnicy wielkich zakładów przemysłowych - gromadząc się na licznych wiecach nie ukrywało niechęci do panującego reżimu. Oddziały zbrojne stacjonujących w Polsce wojsk sowieckich zaczęły w październiku 1956 roku przemieszczać się w kierunku Warszawy.

    Sprzyjał tym ruchom wojsk ówczesny minister obrony narodowej PRL, marszałek Konstanty Rokossowski. Niektórzy polscy dowódcy wojskowi, sabotując logistykę, przyczynili się do zapobieżenia zbrojnemu starciu wojska z ludnością i w perspektywie interwencji wojskowej sowieckiej. Znaczącą rolę odegrał wśród nich generał pilot Jan Frey-Bielecki.

    W tej atmosferze Władysław Gomułka odsunięty przedtem przez Bieruta został przez KC PZPR powołany na I sekretarza. Zaprezentował się zaraz potem na wiecu kilkuset tysięcy mieszkańców Warszawy przed Pałacem Kultury, ale w towarzystwie marszałka Rokossowskiego.

    Warszawiacy, po wysłuchaniu jego przemówienia na Placu Defilad obdarzyli Gomułkę gorącą owacją, ale zaraz potem głośno sformułowali wiele dalej idące i konkretne żądania jak "uwolnić Wyszyńskiego!", "Rokossowski do Moskwy!", "Warszawa - Budapeszt!". Spontanicznie sformowany po wiecu z Gomułką pochód cywilnych i wojskowych mieszkańców Warszawy wznosząc powyższe hasła spokojnie jednak przeszedł przez rozstawione na asfalcie wokół gmachu KC PZPR stanowiska ręcznych karabinów maszynowych.

    Władysław Gomułka nie skorzystał wtedy z wojska ani z "pomocy radzieckiej" - przeciwnie - te głośno artykułowane żądania "ulicy" spełnił natychmiast. W ciągu 48 godzin uwolnił internowanego w Bieszczadach kardynała Stefana Wyszyńskiego a marszałka Rokossowskiego odesłał do Moskwy. Nie sprzeciwił się ekspediowaniu pomocy w tym oddawanej poszechnie przez Polaków krwi dla rannych Węgrów oraz dużej ilości leków i żywności do walczącego Budapesztu.
    Poluzowanie

    Po wydarzeniach z jesieni 1956 roku partia i rząd nie miały w sobie mocy na kontynuację totalnego zarządzania budowaniem socjalizmu. Z wyjątkiem zakazu negowania sojuszy i zakazu indywidualnego handlu zagranicznego nastąpiło istotne zniesienie prawie wszystkich innych wewnętrznych hamulców gospodarczych, społecznych i politycznych.

    Zaowocowało to natychmiast i przez kilka następnych lat nic nie było w stanie powstrzymać spontanicznej i wszechstronnej aktywności. W ciągu niewielu miesięcy efekty pojawiły się wówczas w Polsce równocześnie w wielu dziedzinach, na przykład:

    w kulturze - powstało wiele wartościowych filmów tworzących znaną w świecie "polską szkołę filmowa", w muzyce wybuchł talent Krzysztofa Pendereckiego,
    w przedsiębiorczości - założono wiele prywatnych i spółdzielczych niewielkich przedsiębiorstw prowadzących wolną działalność gospodarczą na rynku wewnętrznym,
    w rolnictwie - rozwiązano prawie wszystkie znienawidzone kołchozy, zniesiono obowiązkowe dostawy płodów rolnych i przywrócono zdrowe zasady rynkowe,
    w ruchu studenckim - spontanicznie powstawały kluby i teatry studenckie,
    w ruchu młodzieżowym - rozwiązane zostało prokomunistyczne ZMP, przywrócono harcerstwo oparte o tradycje przedwojenne oraz legendę Szarych Szeregów,
    w sporcie: powstał lekkoatletyczny "wunderteam", w boksie, podnoszeniu ciężarów, szybownictwie i innych dyscyplinach pojawiły się niespotykane dotąd sukcesy,
    powstało lub zostało reaktywowane wiele samodzielnych stowarzyszeń zawodowych, religijnych, kulturalnych, sportowych a nawet politycznych - wolnych od nachalnej inwigilacji,
    podjęto konstruowanie wielu wyrobów przemysłowych jak samochody osobowe i dostawcze, autobusy, motocykle, pralki, telewizory, radia tranzystorowe a nawet pierwsze polskie całkiem niezłe jak na tamte czasy komputery i języki ich programowania.

    Proces ten szybko zaowocował inicjatywami i osiągnięciami również w polskim lotnictwie cywilnym i wojskowym. Generał Frey-Bielecki został dowódcą wojsk lotniczych i obrony przeciwlotniczej obszaru kraju. Wychodząc ze słusznego zalożena, że lepiej jest sprzedawać broń nieprzyjaciołom niż kupować od przyjaciół uruchomił działania mogące znacznie uniezależnić polskie wojska lotnicze od zakupów w Związku Sowieckim. W krótkim czasie powstał, został oblatany i wprowadzony do produkcji seryjnej samolot szkolno - treningowy TS Iskra konstrukcji Tadeusza Sołtyka - eksploatowany w Wojsku Polskim do XXI wieku. Instytut Lotnictwa otrzymał od wojska zlecenie zbudowania wielkogabarytowych, odzyskiwanych naddźwiękowych celów latających z napędem odrzutowym. Zbudowano w ILot i przetestowano odrzutowy pocisk przeciwpancerny. Podjeto próbę zbudowania bojowych rakiet ziemia-ziemia o zasięgu 30km.

    W Świdniku opracowano polską konstrukcję helikoptera. Powstawały lotnicze konstrukcje cywilne. W WSK Okęcie zbudowano doceniany przez kilkadziesiąt następnych lat samolot wielozadaniowy Wilga, skonstruowano kilka typów światowej klasy szybowców, profesorowie Wydziału Lotniczego Politechniki Warszawskiej Franciszek Misztal i Leszek Dulęba zbudowali samolot pasażerski krótkiego zasięgu MD12.

    Formę, ambicję i potencjał polskiego wojskowego lotnictwa dowodzonego przez generała Freya-Bieleckiego dobrze było widać 15.lipca 1960 podczas jego defilady nad Polami Grunwaldu w 550 rocznicę wielkiej bitwy.

    CDN
  • METEOR 2K
    Hamowanie

    Sielanka rozpoczęta w Polsce w październiku 1956 skończyła się jednak szybko. Już rok potem rozpoczęło się nakładanie kagańca na prasę. Zamknięto poczytny studencki tygodnik "po prostu". Uaktywniono inwigilację stowarzyszeń i klubów. Po rozwiązanym ZMP utworzono propartyjny ZMS. Dłużej udało się utrzymać niezależność studenckiego ZSP.

    Całą polską gospodarkę lat sześćdziesiątych dotknął proces hamowania. Ówcześni ekonomiści wylansowali tezę "selektywnego rozwoju" tylko dla tych dziedzin, w których polskie wyroby nie odbiegając jakością od produktów wytwarzanych w państwach wysoko rozwiniętych mogą swobodnie konkurować na światowym - zwłaszcza zachodnim - rynku. Takimi wyrobami były polskie narzędzia i produkcja rolna. Polskie rolnictwo okazało się największym beneficjentem przemian października 1956 roku. Po samorozwiązaniu się przez kilka październikowe dni 1956 roku wszystkich niemal w Polsce spółdzielni produkcyjnych (kołchozów) rolnictwo stało się jedyną wolnorynkową gałęzią gospodarki nie tylko w Polsce ale w całym obozie państw socjalistycznych. Pomimo psucia rynku rolnego dotowaniem państwowych PGRów produkty polskiego rolnictwa z racji jakości i ceny stały się poszukiwane zarówno na wschodzie jak i na zachodzie.

    Inne działy gospodarki straciły wszelkie priorytety. Wyroby przemysłowe, w tym lotnicze, zdecydowano się kupować u bardziej rozwiniętych technologicznie sojuszników. Ta polityka przyniosła Władysławowi Gomułce sukces polityczny, stał się jednym z najbardziej cenionych przywódców obozu, szanowanym również bardzo przez Niemców zza Łaby. Z punktu widzenia gospodarczego była to jednak klęska. Ta regulacja gospodarki doprowadziła do marazmu i stagnacji ekonomicznej w końcu dekady, zakończonej krwawo stłumionymi rozruchami na wybrzeżu i spektakularnym upadkiem ekipy Gomułki w grudniu 1970 roku. Ten upadek Władysława Gomułki nastąpił zaledwie kilka dni po jego apogeum politycznym - podpisaniem korzystnego układu z zachodnimi Niemcami.

    Po 1960 roku wstrzymano prawie wszystkie tematy rozwojowe w lotnictwie. W lipcu 1961 roku generała Jana Freya-Bieleckiego, Dowódcę wojsk lotniczych i przeciwlotniczej obrony obszaru kraju, zastąpiono aż dwoma innymi generałami. Może po to by, na miesiąc przed postawieniem muru berlińskiego, pozbyć się niepokornego dowódcy? A może Władysław Gomułka znany z pilnowania aż do bólu bilansowania się budżetu państwa, po przyjrzeniu się statystyce zakończonego właśnie gospodarczego planu pięcioletniego 1956/60, doszedł do wniosku, że nakłady na prace badawczo - rozwojowe w polskim lotnictwie były zbyt wielkie i prac tych należy natychmiast zaniechać?

    http://img.interia.pl/turystyka/nimg/g/g/Samolot_TS11_Iskra_grupy_3344846.jpg
    Zbudowany przez zespół Tadeusza Sołtyka około roku 1960 nowoczesny samolot TS-11 Iskra jest do dziś eksploatowany w polskim wojsku

    W ciągu kilkunastu miesięcy wstrzymano rozwój odrzutowego samolotu szkolno - treningowego Iskra i prace nad budową jej bojowego następcy. Tadeusz Sołtyk został zmuszony do odejścia z lotnictwa. (Na szczęście znalazł on godne dla siebie miejsce w przemyśle okrętowym gdzie zasłynął wkrótce jako konstruktor statków budowanych przez wiele lat w polskich stoczniach.) W Instytucie Lotnictwa w ciągu najbliższych miesięcy prace przy budowie celów latających wstrzymano. Na Politechnice Warszawskiej wkrótce samodzielny dotąd Wydział Lotniczy połączono z innym wydziałem mechanicznym nastawionym na energetykę.

    Tymczasem w Instytucie Lotnictwa, kiedy likwidowano temat budowy celów latających i napędu rakietowego w 1962 roku, komuś wtedy zależało żeby zachować całość pracującego przy tym temacie zespołu Zakładu Konstrukcji Specjalnych (TKS) i nie zmarnować jego doświadczenia. Znaleziono wtedy dla tego zespołu ambitne zadanie cywilne: budowa rakiety meteorologicznej do sondowania górnych warstw atmosfery.

    Nieoceniony udział w wylansowaniu tego projektu miał Jacek Walczewski. Inżynier mechanik, uczeń księdza Wojtyły i aktywny działacz jednej z krakowskich parafii a zarazem fanatyk w krakowskim oddziale Polskiego Towarzystwa Astronautycznego dla prac nad budową rakiet. Intensywnie szukał dla nich zastosowań praktycznych. Dla filatelistów zrealizował pocztę rakietową, starał się zainteresować decydentów możliwością użycia rakiet w rozpędzaniu chmur gradowych, wymyślił łatwy sposób dokładnego określania współrzędnych geograficznych w trudno dostępnym terenie. Prowadził wykłady popularno - naukowe. Reportaże o jego próbach rakietowych umieszczał bardzo popularny wówczas tygodnik "Przekrój" Dotarł do dowódców wojska, aby uzyskać paliwo do rakiet. W końcu dzięki pomocy krakowskiego profesora politechniki Jana Kaczmarka dotarł do partyjno - państwowych decydentów i przekonał ich o użyteczności rakietowych badań sondowania atmosfery dla długookresowego przewidywania pogody dla rolnictwa. Po zlikwidowaniu i zatarciu śladów tematu rakietowego w Polsce dr Walczewski skorzystał z pustki wydawniczej podczas stanu wojennego i wydał w 1982 roku jedyną na ten temat opublikowaną monografię w książce "Polskie rakiety badawcze". Obecnie profesor Jacek Walczewski współpracuje niekiedy z Radiem Maryja, wspierając kiedy trzeba niektóre jego inicjatywy.

    W ten sposób w sytuacji ogólnego marazmu w przemyśle lotniczym temat budowy rakiet meteorologicznych wprowadzony został do planu pięcioletniego 1966-1970 co zapewniło mu stałe finansowanie a przede wszystkim święty spokój dla prowadzenia trudnej pracy naukowo - badawczej.


    CDN
  • METEOR 2K
    W poprzednich odcinkach wspomniałem genezę cywilnego programu budowy rakiet sondujących atmosferę w Polsce. Temat badania wysokich warstw atmosfery i progu przestrzeni kosmicznej sondami rakietowymi od początku lat pięćdziesiątych XX wieku był jednym z bardziej istotnych tematów badawczych naszej cywilizacji. Był nie tylko pasjonującym tematem publikacji popularno – naukowych ale również tematem popularnym w społeczeństwach całego świata. Zainteresowanie badaniami rakietowymi i możliwościami eksploracji kosmosu gwałtownie wzrosły po wystrzeleniu pierwszych sowieckich sputników w końcu 1957 roku, stanowiących wyzwanie dla Amerykanów.

    Sondowaniem rakietowym atmosfery i najbliższej Ziemi przestrzeni kosmicznej zajmowały się wówczas Wielka Brytania i Francja. Wkrótce dołączyła Japonia. Celem tego wspomnienia jest przypomnienie jak do tych pasjonujących badań włączyli się wtedy Polacy.

    Rozwój tematu budowy rakiet meteorologicznych pokazuje ile dla sukcesu pracy naukowo – badawczej, doświadczalnej i po prostu inżynierskiej może dokonać jeden zaangażowany i pełen pasji człowiek. Był nim wówczas inżynier Jacek Walczewski. Sukces byłby jednak niemożliwy gdyby, wsparta doskonale prowadzonym przez Walczewskiego „public relations" tematu, inicjatywa budowy w Polsce rakiet meteorologicznych nie trafiła do działającego wówczas w Instytucie Lotnictwa zespołu łączącego doświadczenie konstrukcyjne kierownika i starszych kolegów z zapałem młodej kadry inżynierskiej zespołu. Może wydać się dziwne, ale prowadzeniu tematu bardzo pomogło to, że temat rakietowy prowadzony był w Instytucie Lotnictwa jako tajny.

    W wyniku działań popularyzatorskich i wsparciu tematu przez profesora politechniki krakowskiej Kaczmarka temat budowy rakiet meteorologicznych została wpisany do Planu pięcioletniego na lata 1966 – 1970 co zapewniło mu nie tylko skromne ale stałe finansowanie ale przede wszystkim święty spokój. Gestorem tematu był Państwowy Instytut Hydrologiczno – Meteorologiczny, który dla kontroli prac zaangażował J. Walczewskiego.

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/ptl3b.png
    Opracowanie rakiety zlecono warszawskiemu Instytutowi Lotnictwa. Pracę nad Meteorem-1 rozpoczęto tam wcześniej, bo już w roku 1962, na podstawie ustaleń ustnych.

    Meteor-1 był dwustopniową rakietą meteorologiczną o pułapie nominalnym 35 km. Co ciekawe, napędzany był tylko pierwszy stopień. Po wyczerpaniu się paliwa pierwszego stopnia bezwładnościowy zapalnik odpalał z niego masywny i wąski grot zawierający w sobie ładunek cienkich jak włos a długich jak zapałka dipoli – metalizowanych włókienek.

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/ptl9a.png
    Masa Meteora-1 wynosiła 32,5 kg, a jego długość to (w zależności od wersji) od 2.5 do 2,9 m, z czego ponad 1,8 m to korpus, a reszta to „grot", czyli ważący ponad 4 kg kawał dwucalowej, ostro zakończonej rury, stanowiący drugi stopień rakiety i jednocześnie zasobnik dla dipoli. Rakieta osiągała liczbę Macha 3,3.

    Równocześnie z oddzieleniem się grota inicjowany był w nim zapłon ścieżki prochowej dobranej tak aby paląc się w czasie niezbędnym do osiągnięcia pułapu odpaliła na jego szczycie ładunek wypychający dipole do atmosfery. Obłok wystrzelonych dipoli śledzony był przez stacje radiolokacyjne co pozwalało wyznaczyć kierunek i szybkość unoszącego je wiatru.

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/ptl5b.png
    Oczywiste jest, że w Polsce nie było osób, które miałyby doświadczenie w aerodynamice tak szybkich obiektów, nie było również dostępu do publikacji na ten temat. Nic więc dziwnego, że inżynierowie Walczewski i Haraźny opracowując koncepcję rakiety, wzorowali się na konstrukcjach zagranicznych. W przypadku Meteora-1 wzorem była amerykańska rakieta Loki-Wasp. Rasowi inżynierowie na całym świecie tak działają na początku projektu i nie tylko w rakietnictwie. Takie podejście pozwala bowiem na unikniecie wielu porażek już na starcie.

    Próby Meteora-1prowadzono na poligonie artyleryjskim w Zielonce koło Warszawy. Najpierw dokonano kilku odpaleń rakiety na torze poziomym a po zebraniu doświadczeń przystąpiono do odstrzałów pionowych na poligonie wojskowym koło Ustki.

    Próby zakończono pomyślnie odbiorem tematu Meteor-1 przez PIHM w 1965 roku i PIHM rozpoczął ich eksploatację. Wystrzelono w sumie 224 sztuki rakiet wszystkich wariantów w kraju i również za granicą. Grot rakiety Meteor-1 regularnie osiągał zadany pułap 35 km.Rekord przechwycenia przez radiolokatory obłoku dipoli był na wysokości ok. 37 kilometrów.


    CDN
  • METEOR 2K
    Kiedy powstawał Meteor-1 i tworzono wstępny projekt rakiety Meteor-2 mającej osiągnąć pułap 60km Almanzor był studentem na Wydziale Lotniczym PW. W wyniku działań opisanych w odcinku Hamowanie Gomułki Wydział Lotniczy został zlikwidowany przez połączenie z wydziałem konstrukcyjnym w wydział Mechaniczny Energetyki i Lotnictwa (MEiL).

    Wywołało to ostre protesty studentów lotników. Załagodził je dziekan profesor Władysław Fiszdon. Zwołał do auli studentów starszych roczników i powiedział, że ich postawę rozumie, że jako dziekan zrobił wszystko aby tak się nie stało ale w obecnej sytuacji tej decyzji zmienić się nie da. Dał natomiast słowo, że zrobi wszystko, aby zawartość programu kierunków lotniczych na tej zmianie merytorycznie nic nie straciła.

    W kwietniu 1964 roku, kiedy Almanzor w dostępnej tylko dla dyplomantów kreślarni wydziałowej mając nad głową powieszony przez starszych kolegów topór z napisem „Lasciate ogni speranza” żmudnie ślęczał konstruując samolot dyspozycyjny, profesor Zbigniew Brzoska zaproponował mu skontaktowanie się z mgr inż. Witoldem Błaszczykiem z Instytutu Lotnictwa poszukującym obliczeniowca do Zakładu Konstrukcji Specjalnych.

    W ten sposób, jeszcze jako student autor rozpoczął pracę w Instytucie jako obliczeniowiec. Przyjął to jako relaks, bo prace obliczeniowe były zawsze dla niego bardziej ciekawe niż dłubanina konstruktora. Po uzyskaniu w następnym roku dyplomu był najmłodszym wśród dziesięciu inżynierów Zakładu Konstrukcji Specjalnych (TKS) zajmującymi się budową rakiet Meteor.

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/00.wszystkie/1.01.a10spd6c.jpg
    W pierwszym tygodniu pracy wziął udział w próbie układu odzyskowego nowo projektowanej rakiety Meteor-2. Model rakiety Meteor-2 w skali 1:1 wyposażony w zespół dwóch spadochronów został zrzucony przez pilotowanego przez Andrzeja Abłamowicza MiGa-15 nad lotniskiem koło Grójca.

    Tę udana próbę układu odzyskowego rakiety Meteor-2, jak i kilka innych zdarzeń z realizacji projektu Meteor uwiecznił autor tej notki na fotografii swoim enerdowskim AltixemNB. Po udziale w kilku próbach rakiety Meteor-1 autor został włączony do tematu Meteor-2. PIHM zachęcony sukcesem realizacji tematu Meteor-1 i osiąganym przez nią regularnie pułapem około 35 kilometrów zrobił następny krok. Ponieważ pułap 35 kilometrów niewiele przekraczał pułap lotu balonów meteorologicznych dolatujących do 30km, do tematu finansowanego z Planu pięcioletniego wstawione zostało zbudowanie rakiety sondującej wynoszącej na pułap 60km kilka kilogramów aparatury badawczej mającej większe gabaryty niż ładunek grota jej poprzednika. Projekt nazwano METEOR-2.



    Uważam za stosowne wspomnieć o współpracownikach realizujących temat Meteor i opowiedzieć nieco o sposobie prowadzenia naszej pracy. Pierwszym zaskoczeniem dla żyjącego dotąd na luzie studenta była całkowita tajność pracy. Żadnego zabierania roboty „do domu”. Dokumentację, nad którą pracowaliśmy, trzeba było pod koniec dnia zdawać a następnego dnia pobierać z zakładowego archiwum za pokwitowaniem. Wszyscy zajmowali pokoje obok siebie, w jednej połówce korytarzyka na piętrze dwupiętrowego budyneczku „przyklejonego” do wielkiego tunelu aerodynamicznego, w którym obecnie sprawdzają się skoczkowie narciarscy. Pierwsze zaskoczenie rygorem tajności szybko minęło, bo w realizowaniu pracy każdy miał dużą swobodę

    Kierownikiem Zakładu Konstrukcji Specjalnych i zarazem Głównym konstruktorem był mgr inż. Jerzy Haraźny. Całość konstrukcji rakiet projektował Józef Pogoda, który na bieżąco współpracował z Głównym konstruktorem

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/pogodam.jpg
    Kierownikiem pracowni prób w locie był mgr inż. Grzegorz Pawlak. Później dołączyła do jego pracowni mgr inż. Elżbieta Bakoń.

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/00.wszystkie/3.05.axbpsnowak.jpg



    Rygor w naszej pracy był tylko formalny i polegał głównie na konieczności rozpoczynania jej sześć razy w tygodniu o godzinie 7:30. Odczuwałem w pracy dużą swobodę, rzadko kto ingerował w metody działania i formę. Chyba z racji wielości wyzwań z jakimi się spotkaliśmy nie było wielu okazji do swarów a nawet swobodnych pogaduszek - interesowano się głównie rezultatami.

    Praca zespołowa nie wyglądała tak, jak teraz wyobraża sobie wielu poczciwie myślących. Nad całością tematu panował Szef zakładu J.Haraźny a każdy z nas miał swoją „działkę", nad którą pracował. Zakres tematyczny tej "działki" w dużej mierze zależał od realizują człowieka. Chociaż nikt tego wewnętrznie nie kontrolował rzadko ktoś opuszczał swoje miejsce pracy. Czasem z instytutowego bufetu przynosiło się w trudnych sytuacjach flaszkę lub dwie piwa. Szef w zasadzie nie wydawał nikomu poleceń, zwykle tylko zadawał pytania. Raz w tygodniu, co poniedziałek, urządzane było seminarium zakładowe, na którym głównie według swojego uznania referowaliśmy kolejno swoje wyniki, wątpliwości i przemyślenia.


    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/00.wszystkie/3.10.ptl5a.png
    Dla prowadzenia prób rakietowych Instytut Lotnictwa dostał około hektar terenu na Mierzei Łebskiej.

    Miejsce to było w czasie II Wojny światowej przygotowywane przez Niemców do podobnego celu. Z instalacji poniemieckiej zastaliśmy zabetonowany prostokąt około 10x20 metrów z wgłębieniem w środku na którym Ilot ustawił swoją wyrzutnię.

    Z Zakładem Konstrukcji Specjalnych współpracowało kilku inżynierów z innych zakładów Instytutu.

    Silniki rakietowe i paliwo stałe do nich opracowali i badali m.in. mgr inż. Adam Obidziński i mgr inż. Andrzej Jankowski. W całość prac silnikowych zaangażowany był dr inż. Czesław Skoczylas. Pokładowe urządzenia pomiarowe opracowywali mgr inż. Cezary Lichodziejewski i mgr inż Stanisław Rojszyk, z którym w teamie autor tej notatki grywał w brydża a w listopadowe wieczory w Łebie uprawiał kąpiele w kilkustopniowym Bałtyku kończone rozgrzewką w restauracji Mewa.
  • METEOR 2K
    Dlaczego rakiety wzlatują do góry? Zasada działania silnika rakietowego jest prosta. Odrzucanie z dyszy silnika gazów do tyłu wytwarza siłę skierowaną do przodu która rakietę napędza.

    Stwierdził to kiedyś naukowo Izaak Newton formułując tak zwaną trzecią zasadę dynamiki, że reakcja jest równa akcji i jest skierowana przeciwnie. W rakiecie siła jaką rakieta odrzuca gazy z dyszy do tyłu jest równa sile jaką gazy działają na rakietę pchając ją do jej przodu.

    Projekt Meteor zakończony zbudowaniem w Polsce rakiety Meteor-2K zdolnej osiągnąć granicę przestrzeni kosmicznej zrealizowano ponad 40 lat temu.

    Pora aby w stylu epoki (właściwie w stylu epoki kilkanaście lat wcześniejszej) wspomnieć tu radzieckiego uczonego. Aby nie narazić się zbytnio licznym na Salonie antyrusom powiem, że będzie o Konstantym Edmundowiczu Ciołkowskim,(fot) – zapomnianym nieco w Polsce, synu Polaka i Tatarki - nauczycielu matematyki i fizyki (1857-1935) – prekursorze, teoretyku lotnictwa i rakietowych lotów kosmicznych oraz praktyku badań aerodynamicznych.

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/00.wszystkie/00.01.ciolkowski.jpg



    Czuję sympatię do nauczycieli matematyki, znani mi to humaniści o szerokich horyzontach. O jeszcze jednym z nich chciałbym też tu zablogować.


    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/00.wszystkie/00.02.ciolkowski.jpg
    Całkując wynikające z zasad dynamiki Newtona równania ruchu rakiety w 1903 roku Ciołkowski wyprowadził słynny wzór nazwany jego imieniem (z lewej) podający, że przyrost prędkości lotu rakiety jest proporcjonalny do prędkości wypływu gazów z jej dyszy i logarytmu (naturalnego) stosunku masy początkowej rekiety do jej masy po wypaleniu paliwa. Dla uzyskania jak największej sprawności silnika rakietowego należy dążyć zarówno do zwiększenia stosunku masy paliwa do masy rakiety jak i do zwiększenia prędkości wypływu gazów z dyszy.

    Jeżeli wypływającym z rury płynem nie jest ciecz aleściśliwygaz, sprawa się komplikuje. Zauważono, że metodą zmniejszania przekroju kanału wylotowego można zwiększyć prędkość wypływu gazu, ale nie bardziej niż do prędkości rozchodzenia się dźwięku w tym gazie.

    Na szczęście Gustaw de Laval (1845-1883), szwedzki inżynier i przemysłowiec odkrył, że jeżeli w rurze po miejscu zwężenia, w którym prędkość gazu osiąga prędkość dźwięku zwiększy się jej przekrój, to w części rozszerzającej się gaz osiągnie prędkość naddźwiękową i będzie dalej ją zwiększać. Kształt ten, powszechnie obecnie stosowany w silnikach rakiet i samolotów nazywa się dyszą Lavala. Wykres obok pokazuje, że po przejściu przez dyszę Lavala prędkość gazu wzrasta do naddźwiekowej, a jego temperatura(T) i ciśnienie(P) spada.

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/00.wszystkie/00.30.ciolkowski.png


    W rakiecie Meteor-1 ładunek stałego paliwa silnika, pierwotnie z masy prochowej R-2, a później z masy R-18 (prochy nitroglicerynowe) miał kształt walca z otworem wewnętrznym w formie gwiazdy o takich wymiarach, żeby zachować podczas pracy silnika stałą powierzchnię spalania.

    Spalanie ładunku następowało od wewnątrz. Ładunek 18 kg paliwa wklejano do silnika od strony dyszy. Zapłonnik był wykonany z prochu dymnego i wsunięty do dyszy silnika. Palący się zapłonnik zapalał główny ładunek paliwowy i powodował start rakiety. Masa paliwa (18kg) stanowiła 50% masy całej rakiety(36kg). Prędkość wypływu gazów z dyszy wynosiła blisko 2000m/s
    . Z wzoru Ciołkowskiego wynika,że przy starcie z nieruchomej wyrzutni w końcu pracy silnika prędkość rakiety teoretycznie powinna wynosić 1380m/s. W praktyce na skutek oporów powietrza wynosiła mniej, bo około 1190m/s.
    (Na fotografii z lewej start rakiety Meteor-1, u góry widoczny jest cienki - ok. 50mm średnicy grot dolatujący na wysokość 35-37km)

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/00.wszystkie/00.20.ciolkowski.png

    Umieszczenie ładunku dipoli w ciężkim ale o małej średnicy grocie oraz odrzucenie wypalonego pustego silnika miało na celu minimalizowanie strat na pokonywanie oporu gęstej atmosfery. Pomimo tego pokonywanie oporu powietrza odbierało grotowi aż 60% jego energii kinetycznej.

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/00.wszystkie/1.00.a30m1.jpg

    Próby rakiet meteorologicznych serii Meteor zespół Instytutu Lotnictwa wspomagany specjalistami z PIHM i Wojska początkowo dokonywał na poligonie Instytutu Uzbrojenia w Zielonce potem na terenach wojskowych koło Ustki.


    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/00.wszystkie/3.11.701002.jpg
    Dla prób rakiety Meteor-2 w 1966 roku wykonano na starym poniemieckim stanowisku do badania rakiet ulokowanym na Mierzei Łebskiej stałą Bazę do przeprowadzania prób (fot. widok z wierzchołka pobliskiej wydmy). Bazę przygotowała Katedra budowy lotnisk PW. Pomiary punktów poligonowych względem wyrzutni mającej współrzędne geograficzne długość:E17º29'26" i szerokość: N54º45'17" wykonała Katedra geodezji stosowanej PW.

    Nie sposób wymienić nazwiska i zasługi wszystkich z Zakładu Konstrukcji Specjalnych i z innych zakładów ILotu, z zespołu PIHM oraz oficerów wojska współpracujących z nami podczas prób.

    http://bejka.com/st/meteory/M-2Kobr/_PNG/00.wszystkie/rynio.jpg

    Lewandowski(L) kierował próbami w locie Meteora-1. W temacie Meteor-2 razem dwiema matematyczkami z UW opracował program obliczający dynamikę lotu rakiety, który stanowił podstawowe narzędzie prac obliczeniowych. Algorytm Mersona do całkowania równań ruchu użyty w tym programie Almanzor na swoim laptopie używa do dziś dla obliczeń torów ciał orbitujących w Układzie słonecznym.

    Laboratorium mechanicznym oraz logistyką prób i techniką łączności kierował inż. J.Grodzicki (fot. prawa) Oprócz inżynierów, w skład zespołu wchodzili również technicy Niestety, nie mogę ich wszystkich wymienić z nazwiska, gdyż panowała wśród nich duża rotacja. Pamiętam Danutę Darowską w naszej pracowni oraz techników Tadeusza Andrzejewskiego, J. Ryske, Franciszka Studzińskiego.

    Każdy z uczestniczących w programie budowy polskich rakiet badawczych pełnił swoją własną rolę. Miał coś konkretnego do wykonania w przygotowywaniu rakiet, podczas prób i po próbach. Każdy robił coś innego, zapamiętał coś innego i czuł coś innego, ale przeżycie zarówno klęsk jak i sukcesów chyba wszyscy mieliśmy podobne a jednych i drugich nam nie brakowało.

    Autor jest przekonany, że podobnie jak on, tak każda z osób uczestniczących w realizacji programu budowy rakiet Meteor uważa swój udział w tym programie za istotny. I słusznie!

    TEKST ZACZERPNIĘTY Z

    http://almanzor.salon24.pl/236413,40-rocznica-wystrzelenia-rakiet-z-leby-do-granicy-kosmosu
  • @kserkses 16:07:24
    Konstanty Edmuntowicz CIOLKOWSKI...
    Jak mozna miec tak cennego naukowca i dostac niesamowite lanie lanie od Hitlera ?
    Ciekawi mnie moze ktosik odpowie czy major ss Werner Von Braun korzystal,mial dostep do Ciolkowskiego wyliczanek ?
    Byc moze Braun korzystal z innych prac czy tez podstaw.
    Czyzby ryba psuje sie zawsze od glowy ???
    Miec taki naukowy i surowcowy potencjal w ZSRR i obecnie i byc zaleznym od jakichs krajow,serwujac im,utrzymujac ich przy zyciu rosyjskimi surowcami,smiech na sali,moze sie myle...
    Dla zainteresdowanych rakietami i odkrywcami prawdy podaje link,
    ktory mnie dal sporo do myslenia,domyslalem sie ze cos nie tak z tzw.KATJUSZAMI...
    link na youtube:

    1944 m4 t34 calliope
  • @rekju3 19:50:18
    komunizm. czy wszystko jasne?
  • @kserkses 22:15:14
    Obecnie możemy tylko palcem na ścianie popisać i porysować.
    Chyba ze młode pokolenie zajmie się tym i być może skończy coś co zostało rozpoczęte a nie dokończone ...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY