Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
140 postów 1002 komentarze

Bejka

Almanzor - Bejka, to zawołanie rodzinne, z Podlasia.

Czy Rosjanie wsypali trotyl do wraku tupolewa?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dawno nie publikowałem o smoleńskiej katastrofie. Kiedy gwar związany ze znalezieniem we wraku samolotu śladów trotylu nieco ucichł próbuję zabrać głos w tej sprawie. Poniższy tekst ukazał się w świątecznym (51/52-2012) numerze Najwyższego Czasu.

Aktualny (3-2013) Najwyższy Czas zawiera polemikę m.in. dra Grzegorza Szuladzińskiego z tekstem tej notki.

 

1. Kolejne hipotezy

Co pewien czas narasta u nas zainteresowanie tragedią smoleńską. Każdy taki nawrót wiąże się z kolejną hipotezą jej przyczyny. Ostatnio polska opinia publiczna pobudzona została znalezieniem śladów materiałów wybuchowych we wraku tupolewa przechowywanego od kwietnia 2010 na stojance smoleńskiego lotniska. Nie mniejsze zainteresowanie niż samo odkrycie wzbudził sposób przekazywanie o tym wiadomości. Eksperci polskiej wojskowej prokuratury po zbadaniu wraku superczułą dedykowaną aparaturą najpierw uspokajali, że wykryto we wraku samolotu jakieś „jony wysokoenergetyczne”, a po spowodowaniu tym wrzawy medialnej nazywali je po prostu trotylem.

2. Analiza instrumentalna

Podano oficjalnie, że ostateczne stwierdzenie czy w szczątkach samolotu znajduje się trotyl wymaga przeprowadzenia wielomiesięcznych analiz przywiezionych ze Smoleńska ponad dwustu próbek. Jest to kolejna mistyfikacja, bo analiza taka dla dwustu próbek może trwać góra tydzień plus czas dla opracowania wyników, ale są do tego komputery, bo tak się dzisiaj pracuje. Policja ma takie możliwości. Współczesna aparatura, której używa kryminalistyka wykonuje dedykowane analizy. Policja ma dobre, naprawdę dobre, wyposażenie. Są techniki łączone dające 100% pewności. Niemniej należy pamiętać, że wynik zależy nie tylko od jakości metod analitycznych ale również od autentyczności próbek a zwłaszcza ich reprezentatywności dla chwili zdarzenia. Mając powyższe na uwadze warto się zastanowić czy w obecnych okolicznościach tymi przywiezionymi ze Smoleńska próbkami zajmować się warto.

3. Hipoteza wybuchów

Pierwszym, kto w sposób profesjonalny postawił hipotezę wybuchów w tupolewie jest dr inż. Grzegorz Szuladziński, absolwent MEiL, obecnie mieszkający w Australii. Przez wiele lat zajmował się badaniem zniszczeń konstrukcji mechanicznych i na podstawie swojego doświadczenia oraz oglądu obrazów części wraku orzekł, że rozczłonkowanie części samolotu w miejscu wypadku, ich wzajemne rozłożenie oraz charakter wywinięcia na zewnątrz blach pokryciowych kadłuba w miejscach rozdarcia skłania do przypuszczenia, że wewnątrz konstrukcji kadłuba musiała nastąpić eksplozja. Ponieważ z tezy doktora Wiesława Biniendy wynika nieprawdopodobieństwo oderwania fragmentu lewego skrzydła samolotu przez kontakt z „pancerną brzozą”, a odpadnięcie 1/3 lewego skrzydła przed ostatecznym upadkiem samolotu jest faktem bezspornym, dr Szuladziński przyjął że fragment skrzydła oderwała od samolotu inna, wcześniejsza eksplozja w kesonie skrzydła. Dr Szuladziński zauważa też, że obraz dewastacji samolotu w rejonie rozbicia jest dużo gruntowniejszy niżby mogło spowodować awaryjne lądowanie, zarówno w zakresie przestrzennym, jak i w naturze uszkodzeń. Są dziesiątki części dużych i setki małych. Mechaniczne uderzenie w grunt, po częściowym wyhamowaniu przez drzewa, nie uzasadnia - według dra Szuladzińskiego - takiego rozczłonkowania konstrukcji. Przednia część kadłuba i przednie koło samolotu leżały w pozycji „prawidłowej”, natomiast część środkowa ma całkowicie „wydmuchnięte” wnętrze i leży wraz z centropłatem odwrócona do góry kołami. Dr Szuladziński zwraca uwagę na wywinięte na zewnątrz krawędzie rozerwanych kawałków blachy. W rezultacie tej analizy stawia tezę, że samolot zniszczyły dwa wybuchy. Pierwszy oderwał fragment skrzydła, drugi - nad miejscem upadku - rozerwał kadłub samolotu.

W tę hipotezę wpisuje się całkiem niezależnie znalezienie śladów substancji wybuchowych w przechowywanym na smoleńskim lotnisku rozbitym wraku tupolewa.

4. Hipoteza przepadnięcia samolotu w korkociąg płaski

Od ponad dwóch lat Najwyższy Czas, Salon24.pl oraz niekiedy NowyEkran.pl publikowały [moje] teksty uzasadniające dlaczego katastrofę prawdopodobnie spowodowało przepadnięcie tupolewa w korkociąg płaski. Z analizy przebiegu lotu relacjonowanego przez załogę samolotu i z komunikatów podawanych załodze przez kontrolerów smoleńskiego lotniska wnioskowałem, że na wysokości ok 150m, ok. 3km przed progiem nastąpiło zakłócenie wskazań rurki Pitota. Sterowanie samolotu nie dostając prawidłowej informacji zmniejszyło prędkość, autopilot zaś powiększył nadmiernie kąt natarcia i samolot w wyniku tego przepadł w korkociąg płaski. Oszacowałem, że samolot spadł korkociągiem w miejsce odległe około kilometr od progu pasa, odbił się prawym podwoziem co spowodowało zmianę kierunku przemieszczania się samolotu i jego obracanie w lewo wokół osi podłużnej nazwane, na podobieństwo akrobacji lotniczej - półbeczką. Samolot po niesymetrycznym odbiciu od gruntu zmienił kierunek ruchu o kilkanaście stopni w lewo. Zmianę kierunku musiała spowodować duża siła boczna w momencie odbicia bo tłumaczenie tego przez MAK działaniem siły aerodynamicznej nie zgadza się z mechaniką lotu. Boczna siła aerodynamiczne podczas „półbeczki” jest zbyt mała dla wykonania tak ostrego skrętu. Ponadto kierunek przemieszania się samolotu był bardziej skierowany w lewo niż oś samolotu, czego z racji niskiej wysokości ślizgiem bocznym wytłumaczyć się nie da, bo ślizg boczny musiałby się wiązać z dużą utratą wysokości.

Nieco niejasna dla mnie przyczyna spowodowała odłamanie i odpadnięcie zewnętrznego fragmentu 1/3 lewego skrzydła. Odbicie samolotu od ziemi zastąpiło w punkcie zarejestrowanym przez amerykańską elektronikę jako zdarzenie TAWS-38. Po odbiciu, na skutek impulsu bocznego siły odbicia i posiadanej prędkości poziomej samolot kręcąc się w lewo wokół osi podłużnej przemieścił się jeszcze około 200 – 300 metrów, zahaczył o przeszkody terenowe najpierw skrzydłem i statecznikiem, następnie przełamał się jego kadłub, którego tylna część z centropłatem kapotowała a przednia po wbiciu się kokpitem i jego całkowitym zniszczeniu opadła nieprzekręcona.


Opierałem się w tej teorii na faktach: rozbity samolot miał zabłocone i owinięte roślinnością prawe podwozie, chociaż upadając, jak twierdził MAK, „na plecy” musiałby mieć je suche. Z kolejnych odległości od progu pasa meldowanych załodze przez kontrolerów lotniska wynika znaczne zaniżenie prędkości lotu ostatniego kilometra - a tłumaczenie tego przez MAK, w przypisie [50] do raportu, że smoleńscy kontrolerzy, sprowadzając samolot „po ścieżce” okłamywali załogę naszego samolotu systematycznie zaniżając podawaną odległość od progu pasa o pół kilometra jest niewiarygodne. Ta wyssana z palca hipoteza MAK nie poparta jest nawet protokołem przesłuchania kontrolerów. Kolejnym argumentem za przepadnięciem jest niczym innym nie wytłumaczalne przemieszczenie samolotu o kilkadziesiąt metrów w lewo od osi pasa chociaż kontrolerzy lotniska podczas naprowadzania samolotu stwierdzali wielokrotnie, że samolot znajduje się „na ścieżce”, a ocena na ekranie ich precyzyjnego radaru jest dokładniejsza niż + 10m. Dodatkowo i niezależnie od komunikatów z ziemi obaj piloci mieli przed oczyma wielkie wskaźniki automatycznych radiokompasów (ARK), na których niezauważenie przez obu pilotów odchylenia kursu od osi wyznaczonej przez radiolatarnie jest nieprawdopodobne.

Nieoczekiwanie w sukurs hipotezy o przepadnięciu tupolewa przyszło opublikowanie odczytów TAWS przez amerykańskiego producenta komputerowego wspomagania nawigacji używanego w obu naszych Tu-154M. Zdarzenie zarejestrowane jakoTAWS-38 podaje komunikat „landing” oznaczający kontakt podwozia z ziemią. Dodatkowo w raporcie z tego zdarzenia jest informacja o uszkodzeniu klapy, co najprawdopodobniej związane jest z odłamaniem lewej części skrzydła, do której klapa była umocowana. Rejestr TAWS-38 tego zdarzenia podaje również uszkodzenie w tym momencie podwozia – bardzo prawdopodobne przy takim mocnym uderzeniu a niemożliwe do zaistnienia w locie.

Dalej po odbiciu przemieszczenie bezładnie obracającego się samolotu przez około 200 metrów do punktu ostatecznego upadku nie było już lotem.

Trajektoria X


Na szkicu charakter przemieszczania się samolotu po odbiciu od ziemi w punkcie TAWS-38 wywołanym przepadnięciem oznaczono jako „trajektoria X”. Po odbiciu w punkcie TAWS-38 samolot "skokiem kangura" kręcąc się doleciał do miejsca upadku, gdzie kapotował uderzył kokpitem w grunt przełamał się. Tylna część kadłuba wraz z centropłatem lecąc w momencie zderzenia z kikutem lewego skrzydła skierowanym do dołu po uderzeniu wyrywającym fotele kapotowała przewracając się na plecy w położeniu odwrotnym do kierunku lotu.

Wygięcia blach, które dr Szuladziński uważa za skutek wewnętrznego wybuchu, to efekt wyboczenia przy uderzeniu o ziemię.

Wersja, że katastrofę spowodowała eksplozja (dwie eksplozje) bomb trotylowych dla mnie jest nieprawdopodobna. Nie widzę żadnej możliwości inicjacji ich wybuchu a zwłaszcza synchronizacji wybuchu dwóch bomb. Nie mógł do tego być użyty ani zapalnik czasowy, ani ciśnieniowy. Zajmowałem się sterowaniem wybuchami w programie rakiet meteorologicznych w których odpalanie stopni i zapłon silników odrzucanie aparatury i mediów od rakiety odbywało się poprzez programowane odstrzały i wiem jak to się robi. Wyłącznika czasowego nie można było użyć, bo gdyby samolot wystartował z Okęcia w przewidzianym czasie wybuch nastąpiłby na postoju, wyłącznik ciśnieniowy musiałby być nastawiony na ciśnienie lotniska docelowego, którego dokładnie przewidzieć się nie dało, zwłaszcza że samolot mógł zostać skierowany na leżące na innej wysokości lotnisko zapasowe.

Odpowiedź na tytułowe pytanie

Hipoteza wybuchu trotylu w samolocie zwalnia od odpowiedzialności Rosjan. Uzbrojenie bomb trotylowych możliwe byłoby tylko w hangarze na lotnisku Okęcie kontrolowanym przez polskie służby. Rosjanie przez ponad dwa lata mieli nieskrępowany dostęp do wraku tupolewa. Rozpylić w nim „jony wysokoenergetyczne” mogli bez problemu. Przypuszczam, że to właśnie Rosjanie puścili tego trotylowego bąka.

Tylko zbadanie zwłok ofiar katastrofy wywiezionych z miejsca tragedii w ciągu kilku godzin po wypadku może być miarodajne do definitywnego stwierdzenia czy w momencie katastrofy i tuż po niej w atmosferze kabiny pasażerskiej były ślady trotylu. Dodatkowo koniecznym dla potwierdzenia wersji wybuchu byłoby zbadanie pęknięć bębenków usznych ofiar, które musiałoby nastąpić w wyniku działania towarzyszącej wybuchowi fali uderzeniowej. Znalezienie pozostałości trotylu w szczątkach samolotu do których przez ponad dwa lata wiele osób miało niekontrolowany dostęp o niczym świadczyło nie będzie.

Sprawa sądowa o spowodowanie katastrofy ze skutkiem śmiertelnym i wielkimi stratami i kosztami odbędzie się w Rosji. Oskarżać będzie skrupulatnie przygotowująca się do tego prokuratura rosyjska. Czy polska prokuratura liczy że zostanie poproszona żeby być oskarżycielem posiłkowym? Ciekawe to zwłaszcza, że wszystko wskazuje że oskarżonym w tym procesie będzie państwo polskie.

Zrobienie zamieszania tematem szukania trotylu odwraca całkowicie uwagę od tematu ewentualnej winy Rosjan za niechlujnie wykonany remont samolotu w Samarze i icznych usterek w działaniu osprzętu samolotu stwierdzonych po tym remoncie. Wydaje się że to jest istotna przesłanka dla zbadania przez prokuraturę od kiedy cząstki wysokoenergetyczne są znajdywane we wraku i dlaczego ktoś kogo ochrona smoleńskiego lotniska dopuściła do wraku to uczynił.

Wiktor Jerzy Kobyliński

Nieznacznie różniący się od tego tekst był opublikowany w świątecznym (51/52-2012) numerze Najwyższego Czasu.

Bieżący numer (3-2013) Najwyższego Czasu zawiera polemikę dra Grzegorza Szuladzińskiego oraz jednego z czytelników z powyższą treścią.

KOMENTARZE

  • co ze śladami odbicia na ziemi
    ktoś robił retusze na zdjęciach satelitarnych ?
  • trotyl
    Szanowny Panie autorze tej formy artykułu, nazwijmy ja "gryzometrią". Nie mając , a może nie chcąc przyjąć do wiadomości , jak przystało na porządnego leminga innych niż "słuszne prawdy"obu komisji, proponuje Panu podjęcie innego tematu. Mianowicie udowodnienie, że swoje prace badawcze na terenie Smoleńska i okolic prowadził wynalazca dynamitu, niejaki Pan Nobel. Może z tego względu pojawiły się tam ślady mat. wybuchowych. Ale tu już mogą mieć wątpliwości niektórzy "uświadomieni", ponieważ nie wiedzą czy chodził on w butach ze skóry i używał pasty do butów. Jak Pan widzi, temat jest bardzo POważny. I tym sposobem gryziesz Pan kamień, który jest twardszy od Pańskich zębów, nawet jak stosujesz Pan do ich mycia sensodynę.
  • @interesariusz z PL 23:55:34
    1) Nie znalazłem w raportach MAK i Millera informacji o próbie poszukiwania śladów kontaktu podwozia z ziemią w punkcie TAWS-38. A powinni się tym zająć

    2) Nie znalazłem w żadnym dokumencie dotyczącym katastrofy fotografii z lotu ptaka obszaru katastrofy. Latały nad tym miejscem helikoptery i nie wyobrażam sobie aby nie robiły wysokiej dokładności fotografii.

    3) Odwoływanie się do zdjęcia satelitarnego tego terenu wykonanego następnego dnia po katastrofie, na którym trudno odróżnić pozostałości samolotu od sprzętu "ratowniczego" jest kpiną ze zdrowego rozsądku.

    4) Nie byłem w Smoleńsku w dniu katastrofy. Był tam m.in. tabun polskich "dziennikarzy". Nie widziałem żadnego tam stworzonego przez nich dokumentu z rejestracją i opisem śladów chociaż w przybliżeniu równemu dokumentacji zrobionej przez dziennikarza - amatora Amielina. Uważam to na wiekopomną kompromitację poziomu polskiego dziennikarstwa.

    ŚLADY
    Śladów uderzenia podwozia o ziemię nie znam. Była to powierzchnia pokryta błotem i błotną roślinnością. Chociaż śladów kontaktu podwozia na ziemi nie znam, ale znam dobrze udokumentowany fotograficznie kontakt podwozia z ziemią. Na fotografii odwrócone do góry kołami prawe podwozie ma wyraźne ślady błota wokół pneumatyku a goleń podwozia owinięta jest roślinnością. Tego z Okęcia nasza tutka nie przywiozła

    Pozdrowienia.
  • @kojot 11:06:06
    Panie Kojot. Witam u mnie i namawiam do powtórnego przeczytania tekstu.

    Odrzucenie a priori założenia, że to Rosjanie rozpylili w tupolewie "jony wysokoenergetyczne" o wielkiej przenikliwości nie świadczy.

    Napisałem w tekście, w jaki sposób można stwierdzić, czy W MOMENCIE KATASTROFY i przez kilka godzin po niej w samolocie i na pobojowisku takie materiały były. Bez tego potwierdzenia badanie obecnie zebranych próbek większego sensu nie ma.

    Pozdrawiam
  • @night rat 11:51:34
    >/bomby mogły śmiało być i nawet skoordynowane odpalenie. i to bez udziału Polaków/

    W jaki sposób bez udziału Polaków można było do dzień i noc pilnowanego wojskowego samolotu państwa NATO wstawić materiał wybuchowy nie obawiając się kontroli pirotechnicznej przed każdym jego użyciem?

    >/ i zostałyby ślady/
    Ślady kontaktu podwozia z ziemią były sfotografowane. Odwrócone koła prawego podwozia były obłocone i golenie owinięte roślinnością.
    Proszę przeczytać w raportach MAK i Millera objaśnienie pochodzenia tych śladów!
  • Również nie wierzę w teorię wybuchów, szczególnie tego drugiego w kabinie pasażerskiej
    Którą metodą wielokrotnego powtarzania treści, obrazkowych czy też pisanych próbuje przepchnąć Macierewicz oraz część blogerów.

    Przeczy jej zbyt wiele faktów. Brak zapisu na rejestratorach dźwięku, brak śladów na ofiarach katastrofy.
    O późniejszym naniesieniu śladów trotylu, czy to celowego, czy też nie mogą świadczyć dwa fakty:
    - na przedmiotach z katastrofy, będących własnością ofiar, zgodnie z orzeczeniem prokuratury nie znaleziono śladów materiałów trotylu;
    - nie znaleziono ich również na ekshumowanych ciałach ofiar.

    Jak twierdzę, dziś politycy nie chcą dojść do prawdy, chodzi im tylko i wyłącznie o polityczne przepchnięcie swojej "prawdy". Stąd Macierewicz jeździ na tyle konferencji, a pytania zadawane z sali są ściśle cenzurowane.
  • @Zawisza 12:22:43
    "przeczy jej zbyt wiele faktów". Drogi panie Czerwony Zawiszo. Jak to dobrze Pan sobie wymyślił. Próbuje Pan walczyć z prawdą w klasyczny dla Was sposób. Troszeczkę prawdy, może w 10% ale stwarzającej pozory prawdy 100 procentowej. Te "zbyt wiele faktów" dało by się wyjaśnić, tylko w tym sęk, ŻE NIKT ZE STRONY RZĄDOWEJ I PRO NIE MA W TYM INTERESU> jeżeli tak, to ta "wasza" prawda staje się jedną wielką ściemą i oszustwem wobec całego NARODU. Wobec także Pana, świadomego, czy nie, blogera Zawszy Czerwonego. Miej Pan to również na uwadze, aby kiedyś pańskie wnuki nie znalazły Pana na śmietniku niechlubnej historii.
  • @kojot 12:39:30
    Po pierwsze nas jest jeden. Ja rozumiem stare przyzwyczajenie, kiedyś się było towarzyszem teraz jest się zwolennikiem... ale dawne określenia, metody dalej na usta się cisną. Co do metod to stara bolszewicka metoda, na kłopotliwe pytania nie odpowiedzieć, tylko starać się nazwać go "wrogiem ludu", "pełzającą kontrrewolucją". W zasadzie gdybym był Tobą, to bym się zwracał per Towarzyszu, ale te metody są mi obrzydłe.

    Co do koloru, to może zmienię na "Zawiszę Niebieskiego", zawsze ten kolor lubiłem.

    A teraz do konkretów, nie kłamstw i mataczenia.
    Czy masz wytłumaczenie dlaczego odgłosów wybuchu nie zarejestrowały rejestratory, choć zarejestrowały słowa wypowiadane przez pilotów po utracie kontroli nad samolotem? Dlaczego ofiary nie mają typowych dla wybuchu obrażeń, pęknięcia bębenków słuchowych, popalenia włosów?
    Tylko nie powiedz mi, że wszyscy badający tę sprawę to spiskowcy a jedyny Macierewicz mówi prawdę, bo umrę ze śmiechu.
  • czy Rosjanie wsypali trotyl?
    Szanowny Panie, a co z badaniami próbki w USA? Jeden z członków rodziny poszkodowany w katastrofie smoleńskiej wysłał do USA ubranie swojej kuzynki i część pasa bezpieczeństwa, którym była przypięta do fotela. Tam stwierdzono, że na pasie bezpieczeństwa znajduje się trotyl.
  • @czarbar 14:17:15
    Takich właśnie badań powinno być więcej. Istnienie śladów trotylu to bardzo poważna sprawa. Powinno być dokonane wszystko co możliwe aby stwierdzić KIEDY te "jony wysokoenergetyczne" dostały się w obręb obecnego wraku samolotu.

    Jest to tym bardziej ważne, że dla rosyjskich służb rozpylenie ich we wraku było bardzo łatwe, a na pewno skierowanie uwagi opinii publicznej i sędziów którzy orzekać będą w Rosji w sprawie karnej, na spowodowanie katastrofy przez wybuch bomby byłoby bardzo korzystne. Strona polska, jako winna przywiezienia takiej bomby do Rosji, byłaby automatycznie winna wszelkich tym spowodowanych strat.

    Pozdrawiam
  • @All
    Witam.

    Postawiłem problem mniej więcej tak:
    Czy przed zbadaniem próbek pobranych z wraku tupolewa należy wskazać KIEDY "jony wysokoenergetyczne" znalazły się we wraku, konkretnie czy przed katastrofą czy podczas spoczywania wraku na stojance smoleńskiego lotniska.

    Mam pytanie adresowane do Gości, którzy ocenili tę notkę na 1 lub 2.

    Dlaczego uważają, że to kiedy "jony wysokoenergetyczne" znalazły się w samolocie lub w jego wraku uważają za nie ważne.

    Czekając na tę odpowiedź chociaż kończę tu dyskusję, ewentualne treściwe wpisy (bez partyjnych aluzji) miło powitam.
  • @Almanzor 11:25:56
    Ta notka to żenada i kompromitacja, bo ostatni trep szybko skonstatuje, że wykluczenie ich obecności bezpośrednio po katastrofie poprzez "badanie konstrukcji samolotu, czyli banknotu, parasolki, książki i jakiegos innego 'materiału konstrukcyjnego'" ma bezposredni związek z wielokrotnym wykryciem ich po 2 latach lezakowania na słońcu, deszczu, sniegu na -według ichniejszej logiki- materiałach niekonstrukcyjnych, takich jak blacha duraluminowa.
  • @czarbar 14:17:15
    To było właściwe działanie. Można było je powtórzyć przy każdej ekshumacji bo tam są najbardziej prawdziwe zasoby ewentualnego trotylu o ile był w samolocie w momencie katastrofy.

    Jedna próbka, jednego kawałka pasa, nie wiadomo jak zdobyta, nie wiadomo przez czyje ręce przed analizą przechodząca to jest dobry krok, ale na pewno nie wystarczający dowód.

    Pozdrawiam
  • @OHV 01:26:50
    Czy mógłbyś wypowiedzieć się jaśniej?
  • @Almanzor
    "Odbicie samolotu od ziemi zastąpiło w punkcie zarejestrowanym przez amerykańską elektronikę jako zdarzenie TAWS-38"

    Nie tylko to, ale cała narracja punktu 4, to zbiór absurdów.
    Żaden ze współczesnych samolotów pasażerskich nie wytrzymałby uderzenia niesymetrycznego - jednym podwoziem (wg Ciebie prawym), bez zniszczenia tego podwozia - urwane koła, pogięte siłowniki itp. I to w takich warunkach:
    - poza pasem, nierówny grunt terenu leśnego,
    - prędkość pionowa ok. 7,6 m/s. Bo skoro uderzył o ziemię (wg Ciebie) w punkcie #38 (ok. 715 m od progu) będąc już w przepadaniu bezwładny i niesterowny to oznacza, że od #37 (ok. 1930 m od progu) do #38 spadał 7,6 m/s (z danych #37).
    Poza tym, nie ma żadnych śladów orania gruntu w punkcie #38 - to jest jeszcze przed szosą. Dane#38: Radio Altitude 41.562500 ft = 12,66 m, Sink Rate 394.352188 ft/min = 2 m/s (wznoszenie!),
    w #37 był Sink Rate -1505.013753 ft/min = - 7,6 m/s (opadanie).
    No i podwozie wygląda nienaruszone uderzeniem o ziemię. Błoto mogło zostać narzucone podczas sunięcia centropłata kołami do góry, w czasie i po rozsypywaniu się przodu samolotu.
  • @Rexturbo 14:39:32
    trafnie to wszystko opisales! Almazor wcale sie nie orientuje, jakie drzewa rosna w rejonie punktu TAWS Event#38 ! On chyba ani jednego zdjecia tego terenu nie widzial! Nie szkoda tobie czasu na tego typu bzdurne notki?

    pozdrawiam

    Piotr Tyski
  • @Rexturbo 14:39:32
    >Żaden ze współczesnych samolotów pasażerskich nie wytrzymałby uderzenia niesymetrycznego - jednym podwoziem (wg Ciebie prawym), bez zniszczenia tego podwozia - urwane koła, pogięte siłowniki itp. I to w takich warunkach:
    - poza pasem, nierówny grunt terenu leśnego,

    Słusznie. Tu-154M/101 tego uderzenia nie wytrzymał. Uszkodzenie podwozia zostało zarejestrowane w komunikacie TAWS-38.
    Urwanie koła nie jest typowym efektem uderzenia o grunt.
    Poza komunikatem TAWS-38 o kontakcie prawego podwozia z błotem smoleńskiego lasu świadczy wyraźny ślad zabłocenia pneumatyków i owinięcie goleni roślinnością. Świadczy też zarejestrowane w zdarzeniu TAWS-38 uszkodzenie podwozia w tym punkcie.

    Prędkości pionowej uderzenia w ziemię nie należy obliczać dzieląc różnicę wysokości wskazaną przez TAWS-37 i TAWS-38 przez czas jaki uplynął między tymi zdarzeniami z dwóch powodów.
    1) Rejestracja wysokości przez TAWS obdarzona była błędem kilkudziesięciu metrów.
    2) Ze względu na przełączenie silników na pełen gaz po komendzie "odchodzimy" prędkość spadania znacznie malała.
  • @ptyski 22:34:35
    j.w.
  • @Almanzor 17:37:59
    To co napisales w odpowiedzi dla Rexturbo swiadczy calkowicie o twojej nieznajomosci terenu przy punkcie taws event#38 (nie wspominam tu o twoje bezmiernej niewiedzy o prawach fizyki oraz o nieznajomosci parametrow zapisanych w czarnych skrzynkach i w logach TAWS-ow)
    Te twoje absurdy z "kangurem " na prawym podwoziu zrobily juz kariere satyryczna!

    Odemnie otrzymasz jedynie foto terenu przy taws event#38 to zobaczymy jak ty na tym foto zmiescisz TU-154m 101 uderzajacy prawym podwoziem o grunt !!

    oryginalne foto515

    https://picasaweb.google.com/111580646202910529168/DropBox?authkey=Gv1sRgCJTSlIqh3aLnRQ#5808361956854096882

    Mozesz je sobie powiekszyc lupa z (+)
    Na tym foto punkt o wspolrzednych z logu TAWS Event#38 znajduje sie w miejscu gdzie kuca ekspert MAKu ten w niebieskiej kurtce (za drewnianym wychodkiem)

    Otworz oczy, "przewietrz" rozum i nie wypisuj wiecej tego typu horendalnych bzdur jak w tej notce.

    Piotr Tyski
  • @Almanzor 17:36:49, absurd goni absurd i absurdem pogania ...
    Na Twoje:
    "Ze względu na przełączenie silników na pełen gaz po komendzie "odchodzimy" prędkość spadania znacznie malała" - podaję Twój argument:
    "na wysokości ok 150m, ok. 3km przed progiem nastąpiło zakłócenie wskazań rurki Pitota. Sterowanie samolotu nie dostając prawidłowej informacji zmniejszyło prędkość, autopilot zaś powiększył nadmiernie kąt natarcia i samolot w wyniku tego przepadł w korkociąg płaski. Oszacowałem, że samolot spadł korkociągiem w miejsce odległe około kilometr od progu pasa, odbił się prawym podwozie"

    Te stanowiska są ze sobą sprzeczne, bo z drugiego wynika, że po tym Twoim zatkaniu rurki Pitota (nic takiego nie zostało zarejestrowane ani podane w znanych informacjach) samolot NA SKUTEK ZMNIEJSZENIA PRĘDKOŚCI stracił siłę nośną - CZYLI STEROWNOŚĆ. Mam wielki problem ze zrozumieniem poziomu Twojej wiedzy lotniczej po MEL'u, w końcu nie każdy po tej uczelni musi być biegły w aerodynamice, ale zakładam, że wiesz, iż korkociąg, także poziomy - oznacza utratę panowania nad ruchem samolotu. Więc z tego co opowiadasz wynika, że robił beczkę już od 3 km przed pasem, a w tej sytuacji zwiększenie ciągu przy, powtórzę - NIESTEROWNYM SPADANIU może oznaczać nawet zwiększenie prędkości pionowej. Skoro wg Ciebie walnęli w miejscu #38, to nie panowali nad samolotem, a Ty sobie zakładasz ze wszystkich możliwych pozycji tę NAJBARDZIEJ IDEALNĄ - tuż przed uderzeniem o ziemię - wypłaszczenie ścieżki i kołami w dół. Bzdury.
    No i wg Ciebie - ODBIŁ SIĘ! Czy Ty kumasz, jaką w tej sytuacji musiałby mieć prędkość/energię pionową, aby odbić się od grząskiego gruntu? W sytuacji wg Twojej hipotezy, miejscem rozbicia - pobojowiskiem, był by #38, a szczątki zalegały by na też na szosie.
    W tej dowolnej fantazji, przede wszystkim musiałbyś zadeklarować, które rejestracje FDR/QAR i CVR uznajesz za prawdziwe a które jako fałszywe, bo Twoja hipoteza jest sprzeczna z prawie wszystkimi. Jestem pewien, że przy jej tworzeniu, w ogóle nie analizowałeś tych danych. Generalnie - Twoja hipoteza obciąża śp. Pilotów, bo utrata wskazania IAS nie oznacza katastrofy. Pewnie nie wiesz, że jest alarm przeciągnięcia oraz kilka innych okoliczności technicznych, których nie wykorzystali by tylko piloci debile. Wg Ciebie, hasali sobie na automacie ciągu i przez jedną zatkaną rurkę rozpieprzyli się. Życzę zdrowia ...

    Twoja interpretacja danych TAWS jest całkowicie błędna. Teraz nie mam czasu, przejadę się po tym później. Podobnie z mechaniką zniszczeń, KOMPROMITACJA! Chyba nie widziałeś nawet dziesiątków filmów o katastrofach lotniczych, nie mówiąc już o klasyce, - przeciętny inż. mechanik potrafi oszacować energię zniszczenia i wytrzymałość elementów niszczonych - KAŻDY SAMOLOT PASAŻERSKI LĄDUJĄC NA LEŚNYCH WERTEPACH - zniszczy podwozie. Nie uszkodzi, ale rozpierdzieli na kawałki.
    Zresztą, znam Cię z Salonu, idziesz w zaparte w temacie każdej bzdury.
  • @ptyski 19:51:05
    Fotografia pokazuje jakąś drogę. Na zdjęciu satelitarnym TAWS-38 leży na bezdrożu.

    UA odkodowując dane FMS/TAWS 34-37 określa dokładność określenia współrzędnych na 1/10 mili czyli 180 metrów. Dokładności współrzędnych punktu #38 nie znalazłem.
    Błąd wysokości samolotu rejestrowanej przez TAWS można oszacować na co najmniej kilkadziesiąt metrów (por. błąd wysokości startu z Okęcia TAWS-33)

    Jest faktem nie podważonym przez UA, że TAWS-38 nie został wyzwolony niczym innym niż zdarzenie lądowania. Potwierdzają to niezależne od rejestracji TAWS ślady kontaktu z błotnistym gruntem na upadłym kołami do góry zabłoconym i owiniętym roślinnością prawym podwoziu. Lewe podwozie albo nie dotknęło ziemi albo dotknęło bardziej suchego miejsca.

    W przyszłości pisząc o horrendalnej bzdurze bądź uprzejmy ją zacytować i podać swoją interpretację, bo więcej z pustosłowiem dyskutować tu nie będę.
  • @Rexturbo 20:11:25
    Pisząc "idziesz w zaparte w temacie każdej bzdury" okazujesz nieznajomość logiki. Żeby wykazać, że kłamiesz wystarczy podać jedną tylko bzdurę w temacie której nie poszedłem "w zaparte".

    Kilka godzin temu napisałem w S24 na jednycm z blogow "Podałeś mi kilka linków. Ja jestem przyzwyczajony do traktowania ludzi, których wypowiedź ogranicza się do wpisania linku jako łamiących netykietę i kwalifikujących się bez dyskusji do kilfaja."

    Kiedy za ten ostatni wyraz mój adwersarz napisał że "słoma mi z butów wychodzi" nie poszedłem w zaparte ale PODDZIĘKOWAŁEM za zwrócenie uwagi na mój własny błąd pisząc
    //"Dziekuję za zwrócenie uwagi. Miałem zamiar napisać nieco fantazyjnie "kilfajla"
    Na literkę "l" musiałem nacisnąć zbyt lekko. A to, że wyraz został podkreślony przez autokorektą tekstu z oczywistych powodów zignorowałem.
    Wyjaśnienie podałeś dokładnie takie o jakie mi chodziło. Perfect!"//

    Drogi Rex, zanim zaczniesz kontynuować swoje uwagi napisz proszę:

    1. Ja uważam, że najważniejszą rzeczą dla wyjaśnienie katastrofy jest podanie przyczyny dlaczego samolot znalazł się w punkcie TAWS-38 w którym znaleźć się nie powinien, abstrahując od tego czy wtedy był kontakt z ziemią czy go nie było. Czy mam tu rację?

    2. Jaka, według Ciebie była przyczyna komunikatu TAWS-38-landing? Proszę o uzasadnienie.

    3. Czy wsypanie przez służby rosyjskie "jonów wysokoenergetycznych" do smoleńskiego wraku jest nieprawdopodobne?

    Jak odpowiesz na powyższe pogadamy o przeciągnięciu.

    Pozdrawiam
  • @Almanzor 00:57:59
    piszesz:
    "Fotografia pokazuje jakąś drogę. Na zdjęciu satelitarnym TAWS-38 leży na bezdrożu."

    I tym dowiodles ze nie tylko nie rozumiesz fizyki ale rowniez nie jest dobrze z twoimi oczami! Zdejmij te Qnskie filtry z twoich oczu!

    U manka na foto13 masz naniesione wspolrzedne i inne dane z logow TAWS na sat-mapie z 25.06.2010 roku

    https://picasaweb.google.com/111580646202910529168/DropBox?authkey=Gv1sRgCJTSlIqh3aLnRQ#5715967124883249426

    oraz u manka na foto399 masz wyliczona trajektorie i narysowana na satm mapie z 11.04.2010 zgodnej z sat-mapa z raportu MAK z 12.04.2010 rowniez i taws event#38

    https://picasaweb.google.com/111580646202910529168/DropBox?authkey=Gv1sRgCJTSlIqh3aLnRQ#5784287663128754674

    powiekszyc lupa z (+)

    Co do dokladnosci wspolrzednych w logach TAWS to mujasz sie z rzeczywistoscia!

    Jako dowod dokladnosci wspolrzednych w logach TAWS rzedu 1 metra niech posluzy tobie moment Take Off czyli Taws Event#33

    U manka na foto778

    https://picasaweb.google.com/118355005473258703478/DropBox?authkey=Gv1sRgCM3S1LTe7LejIQ#5654023832732130034

    masz log TAWS Event#33 TakeOff. Tam znajdziesz wspolrzedne punktu w ktorym znajdowaly sie anteny GPS w momencie oderwania sie lewego podwozia od pasa startowego. Wbij te wspolrzedne w mape z GE i sprawdz czy znajda sie w srodku pasa startowego.

    U manka na foto808

    https://picasaweb.google.com/118355005473258703478/DropBox?authkey=Gv1sRgCM3S1LTe7LejIQ#5666677746996228866

    znajdziesz droge kolowania z 10.04.2010

    na foto809 zdjecia ze startu 10.04.2010

    https://picasaweb.google.com/118355005473258703478/DropBox?authkey=Gv1sRgCM3S1LTe7LejIQ#5666711189051997778

    i wszystko razem ze startu na foto785 wraz z naniesionymi wsporzednymi punktu (miejsca anten GPS) startu na okeciu 10.04.2010

    https://picasaweb.google.com/118355005473258703478/DropBox?authkey=Gv1sRgCM3S1LTe7LejIQ#5654347796301200130

    Zycze przyjemnej lektury! Mam nadzieje ze juz nie bedziesz wypisywal tak horendalnych bzdur jak w tej notce i twoich wszystkich komentarzach!

    Ty, ta twoja niewiedza przynosisz jedynie wstyd uczelni, ktora cie wyksztalcila! Jedynym twoim usprawiedliwieniem jest "starcza skleroza wiedzy" !

    To juz jest raczej nieuleczalne!

    Pomimo tego pozdrawiam

    Piotr Tyski
  • @Almanzor 00:57:59
    .
    "Błąd wysokości samolotu rejestrowanej przez TAWS można oszacować na co najmniej kilkadziesiąt metrów"

    nawet: wysokości radiowej?


    czasem zdarzają się zdania, które skłaniają do zastanowienia...
  • @Almanzor 01:29:06
    Odpowiedziałem u siebie w nowej notce i w pierwszym komentarzu pod nią.
  • @ptyski 09:30:34
    piszesz:
    ""Fotografia pokazuje jakąś drogę. Na zdjęciu satelitarnym TAWS-38 leży na bezdrożu."
    ....
    Co do dokladnosci wspolrzednych w logach TAWS to mujasz sie z rzeczywistoscia!"

    Niestety, wskazane przez Ciebie fotografie manka są dla mnie mało czytelne. Ja znam współrzędne TAWS podane przez UA oraz mam zdjęcia satelitarne z 11.04.2010 i potrafię sam znaleźć współrzędne w terenie. Fotografie, które zalecasz są jak dla mnie zeskanowane zbyt zgrubnie - dotyczy to zwłaszcza tekstów. BRAKUJE MI BARDZO ZDJĘCIA LOTNICZEGO terenu rozpadu samolotu zrobione z mniejszej odległości niż kilkaset kilometrów na której latają satelity. Czy znasz może takie zdjęcia? MAK na pewno je zrobił.

    Uwaga pierwsza. UA przyporządkował współrzędne poziome zapisy TAWS/FMS korzystając z pomocy Rosjan, a ci ostatni przyporządkowali je do terenu zgodnie z raportem MAK. Jestem nieco ostrożny i oceniam, że błąd współrzędnych poziomych TAWS-38 może być obarczony błędem kilkudziesięciu metrów. Za najbardziej wiarygodna dla określenia współrzędnych poziomych toru uważam ślady na drzewach. UA podaje dokładność współrzędnych TAWS-34 do 37 na 1/10 mili czyli 180 metrów. Dla punktów TAWS 33 i 38 danych o dokładności nie znalazłem

    "Jako dowod dokladnosci wspolrzednych w logach TAWS rzedu 1 metra niech posluzy tobie moment Take Off czyli Taws Event#33

    U manka na foto778 masz log TAWS Event#33 TakeOff. Tam znajdziesz wspolrzedne punktu w ktorym znajdowaly sie anteny GPS w momencie oderwania sie lewego podwozia od pasa startowego. Wbij te wspolrzedne w mape z GE i sprawdz czy znajda sie w srodku pasa startowego.
    "

    Współrzędne poziome take-off, oderwania podwozia z warszawskiego lotniska UA określiły prawdopodobnie dopiero post mortem. Zadziwia, że według ich raportu podwozie tutki oderwało się PRECYZYJNIE z punktu skrzyżowania pasów, dokładnie z punktu katalogowego współrzędnych lotniska EPWA. Dla mnie ta dokładność sugeruję lekką manipulację.

    Moja podstawowa uwaga dotyczyła jednak czegoś innego. Dotyczyła błędnej rejestracji WYSOKOŚCI. Na przykład w zarejestrowanym przez TAWS-33 zdarzeniu startu z Warszawy współrzędna wysokości znajduje się znacznie PONIZEJ wysokości pasa startowego okęckiego lotniska. Analogiczną uwagę mam odnośnie punktu TAWS-38 z tym, że współrzędną wysokości TAWS-38 podano za wysoko.

    Na razie tyle.
    Wyjeżdżam do wód i planuję przerwę w zajmowaniu się tą sprawą

    Namawiam do zastanowienia się w międzyczasie nad kilkoma kwestiami, którymi zajmuje się moja notka.

    1. Ja uważam, że najważniejszą rzeczą dla wyjaśnienie katastrofy nie jest analizowanie rozbicia się wraku ale podanie przyczyny dlaczego samolot znalazł się w punkcie TAWS-38 w którym znaleźć się nie powinien, abstrahując od tego czy wtedy był kontakt z ziemią czy go nie było. Czy mam tu rację?

    2. Jaka, według Ciebie była przyczyna komunikatu TAWS-38-landing? Proszę o uzasadnienie.

    3. Czy wsypanie przez służby rosyjskie "jonów wysokoenergetycznych" do smoleńskiego wraku jest nieprawdopodobne?

    Pozdrawiam
  • @Almanzor 12:17:52
    http://normalny.nowyekran.pl/post/90221,odklamywanie-smolenska-przez-zaklamywanie-przy-pomocy-platnych-oszustow#comment_790445

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY