Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
145 postów 1022 komentarze

Bejka

Almanzor - Bejka, to zawołanie rodzinne, z Podlasia.

Powód katastrofy: pitot zawiódł i tupolew przepadł (cz.3/3)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Autor na podstawie opublikowanych przez MAK danych zarejestrowanych w skrzynkach parametrycznych rozbitego tupolewa dowodzi, że samolot musiał spaść na ziemię z powodu awarii osprzętu.

 

Interpretacje zdarzeń zarejestrowanych na smoleńskiej ścieżce zejścia

10. kwietnia 2010 roku, w godzinach rannych, podczas podchodzenia do lądowania na lotnisku Smoleńsk Północny uległ całkowitej zagładzie polski wojskowy samolot Tu-154M/101 wiozący Prezydenta Polski, najwyższe dowództwo Wojska Polskiego z biskupami ordynariuszami wojskowymi wyznań chrześcijańskich, delegację parlamentarzystów, szefów najwyższych urzędów oraz osoby im towarzyszące na uroczystość w Katyniu dla uczczenia ofiar komunistycznego ludobójstwa dokonanego 70 lat przedtem na wziętych do niewoli około 20 tysiącach polskich oficerów.

Treść

Ze względu na osoby, które straciły tam życie, na okoliczności, miejsce, czas katastrofy, na totalne zniszczenie samolotu oraz niewyjaśnianie przez prowadzących dochodzenie niektórych istotnych związanych z katastrofą faktów przy równoczesnym tworzeniu przez nich hipotez nieopartych o dowody, stworzyła się sytuacja, że temat tamtej katastrofy przykuwa i długo jeszcze przykuwać będzie uwagę nie tylko Polaków i Rosjan ale wielu ludzi na całym świecie.

W pierwszym odcinku tego cyklu wskazane zostały trzy z wielu dotychczas niewytłumaczonych faktów tej katastrofy. Ani raport MAK ani raport Millera wyjaśnieniem ich się nie zajął.

  1. Po upadku, na przewróconym do góry kołami tupolewie, na oponach podwozia głównego były widoczne ślady błota i owinięta na goleniach podwozia błotna roślinność - chociaż według oficjalnych raportów samolot miał upaść lecąc odwrócony kołami do góry bez ich kontaktu ze smoleńskim błotem.

  2. Samolot prowadzony od 10 kilometra przed progiem pasa „na kursie i po ścieżce” kilometr przed progiem znalazł się 60 metrów z lewej strony osi ścieżki. Według raportu MAK tolerancja ścieżki po której smoleńska osługa radarów naprowadzała samolot w pomiarze odchylenia od kursu wynosi : +0,5 stopnia, co w odległości 1 km od progu odpowiada ok. +10 m.

  3. MAK w przypisie [50] do swojego raportu stwierdza, że smoleńscy kontrolerzy naprowadzając samolot systematycznie oszukiwali załogę tupolewa podając jej odległość do progu pasa 500-600 metrów większą niż była w rzeczywistości. Tymczasem według analizy danych z oblotu 15.04.10 wynika, że dokładność wskaźnika radarów w pomiarze odległości była około 90..-150 m. W przypisie [50] do finalnego raportu MAK stwierdził: 
    Obliczenia wykazały, że informacje kontrolera dla załogi o odległości do pasa (8, 6, 4, 3 i 2 km) podawane były z wyprzedzeniem średnio o 500 metrów. Oblot kontrolny (rozdział 1.16.6) wykazał, że błąd zobrazowania znacznika samolotu na PRL wg odległości wynosił minus 90-150 metrów (znacznik był bliżej progu pasa WPP 26, niż samolot znajdował się w rzeczywistości).” .

    Jakie to były obliczenia i dlaczego zarzut ten nie został skonfrontowany z  zeznaniami obsługi smoleńskich radarów - nie podano.

góra

Trzy warianty ostatnich dwóch minut Tu-154M/101

W czerwcu 2010 roku opublikowana została transkrypcja dźwięków zarejestrowanych w ostatnich 38 minutach lotu. Z jej ostatnich dwóch minut obejmujących 10 kilometrów lotu „po ścieżce” odczytać można informacje dotyczące wielu ciekawych zdarzeń.

Jeszcze przed tą publikacją MAK stwierdził w swoich komunikatach, że zapisy zdarzeń dźwiękowych na rejestratorze MARS zostały zsynchronizowane ze zdarzeniami zarejestrowanymi w skrzynkach zapisujących parametry lotu.

Korzystając z tych informacji można było oszacować, że czas jaki upłynął pomiędzy zdarzeniami opisanymi w tabeli obok, w kolumnach oznaczonych (16) i (17), w wierszach [20] i [31] wynosił 17 sekund, a przebyta w tym czasie odległość 900 metrów.

Prosty rachunek wykazuje, że przy tych danych średnia prędkość samolotu wyniosła 53 m/s czyli 190 km/h. Tymczasemkatalogowa minimalna prędkość Tu-154 wynosi 235 km/h. Konstruktor budujący samolot musi zapewnić mu 10% zapasu bezpieczeństwa czyli samolot musi poprawnie lecieć jeszcze przy prędkości 210 km/h. Ale 190 km/h, to jest na pewno za mało. Samolot, kiedy jego prędkość spada poniżej prędkości minimalnej, przepada - a w przypadku tupolewa 154 wpada w korkociąg płaski, to jest spadanie w dół wraz ze skręcaniem. Spadając z wysokości 100 metrów, samolot zdąży wykonać tylko mały fragment jednej zwitki korkociągu. Następuje wtedy zejście w bok od kursu oraz znaczny spadek prędkości lotu której nie zdąży już zwiększyć nawet maksymalny ciąg silników ani inne manewry. Poniższa ilustracja wykonana na podstawie tylko danych odczytanych z transkrypcji pokazuje przebieg takiego przepadnięcia tupolewa.

Pomimo tego że wykonany półtora roku temu model nie brał pod uwagę nieznanych wtedy dokładnych danych parametrycznych, szkic toru opadania samolotu pokazuje dosyć dobrze zachowanie samolotu podczas tego przepadnięcia.

góra

Wariant I. Interpretacja MAK i Komisji Millera

   (2) Lm
Odległość od progu wg raportu Millera
   (3) Vm
Prędkość przyrządowa według rys.25 raportu MAK
   (4) Lo
Odległość z przemnożenia przyrostu czasu przez prędkość
   (16) km
Odległość od progu pasa podawana pilotowi przez kontrolera obsługującego radar lotniskowy

Ponieważ dane opublikowane przez raporty MAK i komisję Millera odnośnie lotu „po ścieżce” różnią się niewiele a raport Millera podaje ich więcej w tabeli obok, w kolumnie (2) podano te ostatnie. Wzorując się na polskim raporcie czas zdarzeń podano według czasu uniwersalnego (UTC). Ani w raporcie MAK ani w raporcie Millera nie podano sposobu obliczenia tych odległości samolotu od progu. W raporcie MAK nie podano również jakie oliczenia skłoniły MAK do zapisania w swoim raporcie uwag z omówionego wyżej przypisu [50].

W kolumnie (4) podano obliczenie tych odległości wykonane w zwyczajnym arkuszu kalkulacyjnycm z mnożenia przez przyrosty czasu danych o przyrządowej prędkości lotu (ros.skorost' pribornaja - wzięte z rys. 25.raportu MAK). Obliczone tak w arkuszu kalkulacyjnym przyrosty odległości po dopasowaniu miejsc położenia obu radiolatarni wstawiono w kolumnie (3) tabeli. Tak obliczone odległości z dokładnością do kilku metrow pokrywają się z podanymi przez oba oficjalne raporty. Uznaję to za odkrycie metody uzyskania tych liczb przez obie urzędowe komisje. Ale aby zachować zgodność z takim obliczeniem trzeba było założyć, że smoleńscy kontrolerzy odczytując odległość ze wskaźnika radaru kłamali podając (kolumna (10) tabeli) odległość od progu pasa 500-600 metrów większą niż była w rzeczywistości co MAK sformułował w przypisie [50] do swojego raportu. Ponieważ podczas naprowadzania komunikaty podawane pilotom o odległości od progu pasa przez obsługującego radar były kontrolowane na bieżąco przez ppłk. Plusnina, a jego z kolei nadzorował płk.Krasnokutski przypuszczenie MAK i komisji Millera, że odległości podawano fałszywie musi założyć, że byli oni w spisku. Nagrania ich luzackich rozmów jednak na to nie wskazują.

Warto się temu przyjrzeć!

góra

Czy kontrolerzy kłamali czy MAK się myli?

góra

Wariant II. Lot z wiatrem (kolumny 5, 6, 7, 8)

Najpierw zauważmy, że tak wykonane przez MAK i komisję Millera obliczanie przemieszczanie samolotu po ścieżce zawiera merytoryczny błąd. Zarejestrowana przyrządowa prędkość lotu (kolumna (3) tabeli wyżej) jest mierzona względem unoszącego samolot powietrza a nie względem progu pasa. Aby uzyskać prędkość samolotu względem ziemi należy do prędkości przyrządowej dodać prędkość unoszenia samolotu wiatrem.

Na smoleńskim lotnisku, podczas schodzenia tupolewa, przy ziemi wiał wiatr z prędkością 3 m/s (10,8 km/h) z azymutu 120 º. Raport MAK opisując warunki pogodowe stwierdza „Maksymalny wiatr obserwowany jest na górnej granicy inwersji.” Górna granica inwersji leżała wtedy na wysokości 400 m.

Na wysokości kręgu (500 m) wiatr był szybszy niż przy ziemi. Raport MAK ocenia, że na wysokości 500 m wiatr wiał z prędkością 10 m/s z azymutu ok 120 º

Dla obliczenia rzeczywistego przemieszczania się samolotu względem ziemi należy uwzględnić składową prędkości wiatru unoszącego samolot w kierunku lotu. Z prostego rachunku wynika, że przy ziemi wyniosła ona 2,6 m/s. Przyjęto, że na wysokości 500 m składowa ta była 6,1 m/s i że prędkość wiatru zmieniała się liniowo z wysokością. W kolumnach (5) oraz (6) podano ówczesną prędkość wiatru przy założeniu jej liniowej zmiany z wysokością, w kolumnie (7) wypadkową prędkość tupolewa względem ziemi a w (8) obliczoną odległość od progu pasa.

Z uwzględnienia unoszenia samolotu wiatrem wynikałoby, że w zarejestrowanym czasie samolot przed zderzeniem z ziemią powinien dolecieć aż kilkanaście metrów poza próg pasa. Nie zgadza się również moment przelotu obok bliższej radiostacji prowadzącej. Wniosek z tego wynika jeden. Z zarejestrowanych danych parametrycznych wynika, że unoszony wiatrem samolot musiał względem powietrza lecieć wolniej niż wskazywał jego prędkościomierz. Wskazywał to w opublikowanym w kwietniowym numerze 16 Najwyższy Czas w hipotezie o uszkodzeniu w tupolewie rurki Pitota (Prandla) będącej czujnikiem prędkości samolotu względem wiatru. Po tej publikacji, szkoda że bez powołania się na nią, pojawiły się artykuły w prasie (m.in. Angora, Rzeczpospolita) stwierdzające, że uszkodzenie rurki Pitota bywało już przyczyną lotniczych katastrof.

góra

Wariant III. Lot z wiatrem i uszkodzoną rurką Pitota (kolumny 9, 10, 11, 12)

Aby uzyskać zgodność z czasem dolotu do bliższej radiostacji prowadzącej oraz zgodność końca zapisu z miejscem rozbicia samolotu należy przyjąć, że wskazanie prędkości względem powietrza było zakłócane od miejsca około 3 km przed progiem kiedy samolot był ponad 200 metrów nad poziomem lotniska.

W kolumnie (9) podano o ile procent prędkość samolotu względem powietrza (kolumna 11) była mniejsza od wskazywanej przez przyrządy.

W kolumnie (10) podano prędkość samolotu względem ziemi.

Prędkośc względem powietrza około godziny 6:40:45 (wiersz [22]), kiedy samolot był około 1900 metrow od progu pasa na wysokości barycznej około 100 metrów, zmalała poniżej dopuszczalnej dla tupolewa prędkości minimalnej.

Musiało to spowodować wpadnięcie samolotu w korkociąg płaski, niekontrolowane opadanie, przemieszczenie boczne, odbicie kołami od ziemi i odskok samolotu jeszcze o kilkaset metrów na niskiej wysokości.

góra

Katastrofa samolotu Wilga SP-ZOI

Warto się przyjrzeć wynikom badania pewnej katastrofy samolotu Wilga sprzed kilku lat. Może być ona modelem zdarzeń jakie spotkały naszego tupolewa.

Wilga niekontrolowanym lotem spadła z wysokości ok. 100 metrów z powodu zablokowania jej steru wysokości. Spadała po paraboli, odbiła się od zbocza niewielkiego jaru, po odbiciu przeleciała jeszcze około 330 metrów następnie zderzyła się z gruntem, kapotowała i uległa totalnemu rozbiciu. Pilot samolotu niestety zginął, drugi pilot i lecący z tyłu pasażer katastrofę przeżyli.

Modelowa rekonstrukcja upadku samolotu po awarii w locie

Odtworzony przebieg katastrofy lecącej z Mielca Wilgi SP-ZOI (źródło: "Wypadki polskich samolotów wynikające z przyczyn technicznych"- autor Tomasz Makowski, wyd. Andrzej Glass)

Elementy toru lotu upadającego na brzeg jaru małego samolotu wilga wyglądają niemal identycznie jak zderzenie z ziemią tupolewa pod Smoleńskiem.

Podobne wcześniejsze odbicie tupolewa od ziemi potwierdza zabłocenie pneumatyków i goleni podwozia głównego widoczne dobrze na tym zrobionym tuż po katastrofie zdjęciu (odwrórcony do dołu kołami fragment fotografii).

Wejściem samolotu w zwitkę płaskiego korkociągu można wytłumaczyć jego odejście około 60 metrów w lewo od osi ścieżki, na której był prowadzony przez 9 kilometrów.

Czy przedstawiona przeze mnie hipoteza jest prawdziwa? 
- Nie wiem. Wiem tylko, że nie uwzględniając unoszenia samolotu przez wiatr zarówno MAK jak i Komisja ministra Millera popełnili podstawowy łąd w sztuce. A czy uszkodzona została „rurka Pitota”?
Też nie mam pewności. Ale podać innego wytłumaczenia relacji prędkości lotu samolotu z wiatrem do przebywanej przez samolot drogi „po ścieżce” nie potrafię.

Czy uszkodzenie rurki Pitota było wynikiem zamachu? Nie sądzę. Uważam, że jeszcze raz zawiodła tu technika wyremontowana w Samarze kilka miesięcy wcześniej. Podobnie jak zawiódł po tym remoncie autopilot tego statku powietrznego kilka tygodni wcześniej w locie z Haiti.

Ale ... uszkodzić (nawet zdalnie) ciśnieniowy czujnik prędkości lub przekaz jego informacji do wskaźników  osprzętu kontrolującego lot byłoby chyba łatwiej niż podkładać na Okęciu do samolotu bombę, dokonywać ataku na samolot z zewnątrz lub wywoływać szytuczną mgłę na obszarze 5000 km2. Może warto się temu jeszcze przyjrzeć?

góra

Zakończenie

Na tym mam zamiar zakończyć swój liczący wiele tekstów cykl dotyczący smoleńskiej katastrofy. Pozdrawiam wszystkich Czytelników, których wiele tysięcy wizyt motywowało mnie do włożenia w ten temat sporej ilości czasu. Pozdrawiam zwłaszcza tych Gości bloga, co swoimi komentarzami dodawali splendoru publikacjom z tego cyklu.

Dziękuję każdemu z przybyłych.
:o)

Wiktor Kobyliński
wkobylinski@gmail.com
Autor ukończył studia na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej ze specjalizacją Budowa Samolotów i Rakiet. Pracował w Instytucie Lotnictwa zajmując się między innymi obliczaniem mechaniki lotu, aerodynamiką i badaniami w locie obiektów latających. Uczestniczył w zespole, który w projekcie Meteor zbudował szereg wystrzeliwanych z Mierzei Łebskiej rakiet sondujących osiągających pułap 70 do 100 km.

KOMENTARZE

  • Samolot wiozący NIE prezydenta Polski, a PREZYDENTÓW Polski.
    Jak to możliwe że część Polaków przemilcza fakt że w katastrofie smoleńskiej zginął również prezydent Polski na uchodztwie - Ryszard Kaczorowski, którego większość uważa za postać wybitniejszą niż prezydent Kaczyński?
  • Wspaniała analiza.
    Dzięki twoim artykułom zrozumiałem że musimy mieć dostęp do WSZYSTKICH danych, a wszelkie publikowane wnioski i ustalenia muszą, po prostu muszą również prezentować wszystkie założenia i dane na których się opierano dochodząc do owych wniosków.
    Osobiście w amach nie wierzę, bo z politycznego punktu widzenia nie miał on sensu. Prezydent Kaczyński nie miał żadnych szans na reelekcję.
    Tym niemniej bardzo chcę poznać prawdziwą przyczynę katastrofy - jaka by ona nie była.
    Absolutna transparencja powinna przyświecać wszystkim którzy podają swoją wersję przyczyn katastrofy. Mam nadzieję ze właśnie to odróżnia nas od systemu który panuje na wschód on Polski.
  • autor
    W maju 2010 napisałem notkę zamieszczoną na S24:
    http://brakszysz.salon24.pl/189729,smolensk-inaczej

    Proszę porównać swoje uwagi z zawartymi tamże.

    Pozdrawiam
  • A gdzieKukuryźnik?
    Jakby Pan jeszcze coś napisał o upadkach kukuryźników to ubaw byłby po pachy. Ciekawe czy tabelki na zakaz otwierania trumien, przetrzymywanie wraku, niszczenie (może jakaś tabelka ilustrująca prędkość łomu i przepływ wiatru? ;-/ ) dowodów też Pan gdzieś wynajdzie.
    I jeszcze koniecznie tabelka z gęstością brzozy i możliwymi kątami uderzenia. Czekam z niecierpliwością. Przydałaby się też tabelka ilustrująca ilość osób w kabinie, bo głosów było aż 17 (ajajajaj!) i obecność Generała Błasika w osi czasu. Już teraz się śmierdzący tłuścioch fisher-zjebisher tłumaczył, że myślał, że Generał stał w drzwiach, tyłem do kokpitu, no a generałów w kokpicie było dwóch. Coś czuję, że i Pan się będzie musiał fisherować.
  • @Krzywousty
    "Osobiście w amach nie wierzę, bo z politycznego punktu widzenia nie miał on sensu. "

    Nie wierz dalej - poklep donka - bycie lemingiem to wstęp do bycia folksdojczem.
  • Autor ukończył studia na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej ze specjalizacją Budowa Samolotó
    Jest pan wykształconym człowiekiem więc proszę odpowiedzieć na proste, chyba pytanie .. jak to możliwe, że samolot ważący około 80 ton spadł bez pożaru i bez wybuchu? Pan ambasador Bahr i pan Wierzchowski z kancelarii prezydenta, którzy zeznają iż stali na płycie lotniska nie słyszeli nic. To, że coś się stało poznali po ruchu rosyjskich samochodów
  • @konserwatystka
    "jak to możliwe, że samolot ważący około 80 ton spadł bez pożaru i bez wybuchu?"

    Samolot wylądował gdzie indziej?
  • Bzdety! Przepadł rozpadając się na kawałeczki!!!!
    Toż po upadku z 800m pozostają większe kawałki.
    I śmiertelność 100%!!!!!!!!1
    Nie kupuję tych bzdur!!!!!!!
  • @konserwatystka
    >/jak to możliwe, że samolot ważący około 80 ton spadł bez pożaru i bez wybuchu? /

    Zajmuję się zachowaniem statków latających w powietrzu. Nigdy nie analizowałem procesu niszczenia konstrukcji (poza pracą przejściową która dotyczyła pewnego specjalnego przypadku wyboczenia)
    Nie czuję się więc na siłach aby analizować proces niszczenie samolotu. Podejrzewam, że pożar nie wybuchł bo odłamały się skrzydła, w których mieści się paliwo oraz dlatego, że przy takiej wilgoci nie było iskier żeby zapaliły rozlaną na błocie naftę.
  • @Jasiek
    Kukuruźnik nie jest dobrym przykładem, bo lata kilka razy wolniej oraz ma zupełnie inną geometrię.

    Wiele razy w technice wykonuje się próby na modelu wiele mniejszym niż docelowy produkt.

    Model dla badania w tunelu aerodynamicznym zwykle jest mniejszy niż wspomniana wilga. Natomiast ocena zachowania samolotu po awaryjnym kontakcie z ziemią na przykładzie tej wilgi wydaje mi się tu godna uwagi.
  • @polipid
    >/Toż po upadku z 800m pozostają większe kawałki.
    I śmiertelność 100%!!!!!!!!1
    Nie kupuję tych bzdur!!!!!!!/

    Nie zrozumiałeś treści. Ja zwróciłem uwagę, że zarówno MAK jak i komisja Millera zrobiły zasadniczy błąd w analizie danych zarejestrowanych w skrzynce parametrycznej bo określili przebywaną przez samolot drogę bez uwzględnienia prędkości unoszącego samolot wiatru. To fakt bezsporny.

    Natomiast uszkodzenie rurki Pitota to moja hipoteza. Może ktoś poda inny powód takiego zachowania się samolotu przy takim przebiegu prędkości. Podyskutuję wtedy.
  • @Almanzor
    A potrafisz sobie wyobrazić Tutkę robiąca kangury?
  • Tabelki cd....
    Jakże ja mogłem zapomnieć... można jeszcze zrobić tabelki ze spotkań bula palemy budo ruskiego chrabjego ups gafy szczynukowicza z terminami spotkań z ruskimi szpionami

    http://warszawskagazeta.nowyekran.pl/post/48899,komu-komorowski-melduje-wykonanie-zadania
  • @Almanzor
    "Natomiast uszkodzenie rurki Pitota to moja hipoteza"

    Z tym powodem do dyskusji może być ciężko, ale jestem w 100% pewny, że jedna rurka nie może być powodem katastrofy przy której wyjaśnianiu mamy do czynienia z tyloma matactwami i ujawnianiem się tylu agentów wpływu lub pożytecznych idiotów. Owszem, ktoś mógł majstrować przy rurce, autopilocie, przerabiać salonkę, opóźniać delegację PiS-u i można to tłumaczyć przyczynami technicznymi, pomyłką, wypadkiem przy pracy itp. Film Koli też mógł być podrobiony, nawet kokpit mogli wkleić w parę klatek, itp . Przypadków w sumie mało prawdopodobnych nazbierało się o ile pamiętam 68 - każdy z osobna jest mało prawdopodobny, ale żeby wszystkie razem? I Pan tu jeszcze z jakąś rurką... co to ma być?
  • @Almanzor:":pożar nie wybuchł bo odłamały się skrzydła, w których mieści się paliwo ",
    Czy kiedykolwiek w historii lotnictwa był taki przypadek?


    Odpowiem za Pana.. nie było.

    Nie odpowiedział Pan dlaczego nie było żadnego wybuchu?
    Czy Pan był kiedykolwiek świadkiem wypadku samochodowego... czy słyszał Pan huk?
  • @Jasiek:"Samolot wylądował gdzie indziej?"
    Żeby wylądować musiałby najpierw wystartować.
    Czy widział Pan start samolotu do którego ponoc miało wsiąść kilku generałów, prezydent, posłowie, senatorowie.. ?
    Nie widział Pan.. ja też.. i nikt tego staru nie widział.. więc o czym dyskusja?

    O ruskiej mistyfikacji.

    PS.. Obraza Boska pisanie, że generałowie NATO wsiedli na pokład samolotu z Prezydentem.
  • @konserwatystka
    "Obraza Boska pisanie, że generałowie NATO wsiedli na pokład samolotu z Prezydentem."

    Prezydenta według mnie na pokładzie nie było - stąd to opóźnienie delegacji PiS-u i "dziwny chłód" jego ciała. Trzeba było podrzucić zwłoki. Ilu osób? nie wiem. Może wszystkich, może części. Brak materiałów nie oznacza, że samolot nie wystartował. Materiały mogą być również niedostępne z tego powodu, że widać na nich kto gdzie nie wsiadał.
  • @konserwatystka
    "Czy widział Pan start samolotu do którego ponoc miało wsiąść kilku generałów, prezydent, posłowie, senatorowie.. ?"

    Te Osoby jakoś się w Rosji znaleźć musiały - chyba, że się nie znalazły, i dlatego nie można otwierać trumien...

    Ale taka mistyfikacja byłaby chyba za duża, chociaż WTC to tysiące osób a jednak się "udało"
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Z przyjemnościa przypomniałem sobie wskazany przez Pana tekst. Brałem wtedy na nim żywy udział w dyskusji. Przyznam, że m.in. ta właśnie dyskusja wiele mnie wówczas inspirowała - zwłaszcza analogie żeglarskie.
    Znamienny przykład: "oddać patent kapitański" przypomnę dotyczyło to odpowiedzi przypadku gdyby kapitan jednostki morskiej będąc w sytuacji zagrożenia spytał starszego stopniem "co mam robić?"

    Pozdrawiam
  • @Jasiek
    O zwłokach "wiemy" tyle ile napisano i powiedziano. Ja żadnych zwłok nie widziałam... nawet kropli krwi. Oni bazują na tym, że to temat śliski.. krew, ciała.. tylko, że na zdjęciach z katastrofy sprzed 30 lat gdzie zginęła Jantar, ciała widać. A akcja w Biesłanie wprost ociekała krwią i to na żywo w TVN.

    "Za duża"

    A wiesz jaka Rosja duża? :)
  • Przynajmniej pierwsze punkty są dość oczywiste do wyjaśnienia.
    1. Zabrudzone koła: Jak wiadomo części skrzydeł z goleniami są oddzielone od kadłuba. Tak więc po oddzieleniu koziołkowały a powierzchnia styku kół jest znacznie mniejsza niż skrzydeł to one zanurzały się w błocie. Gdyby samolot lądował na brzuchu, gdy skrzydła stanowiły z kadłubem jedną całość golenie zostałyby połamane.
    2. Odpowiedź jest dość prosta po zadaniu pytania, czy ten samolot lądował pomimo zakazu zejścia poniżej 100 m czy też nie. Jeśli nie lądował to Rosjanie mogli go naprowadzać nawet na księżyc, on był na bezpiecznej wysokości i w nic trafić nie mógł. Złamano zasadę bezpieczeństwa zabraniającą schodzenia na wysokość poniżej 100 m bez pasa. Przy widoczności pasa nawet błąd 60 m był przez pilota do skorygowania.
    3. Punkt trzeci tłumaczy się identycznie. Urządzenia zainstalowane na lotnisku nie były precyzyjnymi urządzeniami pozwalającymi naprowadzać we mgle. Dlatego istotne było aby samolot nie schodził poniżej 100 m bez widoczności pasa.
  • @konserwatystka
    "A wiesz jaka Rosja duża?"

    A no ino - samaja balszaja ;-/ jeno coś mi się "wałęsa", że się jeszcze wzbogaciła o po-lszewię bo "współpłaca układa się wzołowo" - widać po tym, że układać musiała się zacząć wcześniej, bo jak nie to przytulenia raczej by nie było i drętwego tekstu też nie.

    A co do zwłok to w przypadku Wassermana zgodność chyba była na poziomie 7% - Pani ich nie widziała, ja nie chcę widzieć żadnych. Ale sekcję trzeba było przeprowadzić od razu - jej brak to powód do przyskrzynienia odpowiedzialnych.
  • TO TYLKO "WYCINKOWA ANALIZA" WĄSKIEGO SPECJALISTY - POTRZEBNE JEST "KOMPLEKSOWE SPOJRZENIE" !
    .
    Almanzor:
    "...Zajmuję się zachowaniem statków latających w powietrzu.
    Nigdy nie analizowałem procesu niszczenia konstrukcji (poza
    pracą przejściową która dotyczyła pewnego specjalnego
    przypadku wyboczenia). Nie czuję się więc na siłach aby
    analizować proces niszczenie samolotu...."

    Jasiek:
    ".... jestem w 100% pewny, że jedna rurka nie może być powodem
    katastrofy przy której wyjaśnianiu mamy do czynienia z tyloma
    matactwami i ujawnianiem się tylu agentów wpływu lub pożytecznych
    idiotów..."
    ---------------------------------------------------------------

    JEST TO "WYCINKOWA ANALIZA" I HIPOTEZA WĄSKIEGO

    SPECJALISTY, KTÓRA MOŻE ALE NIE MUSI POMÓC W DOCHODZENIU

    DO CAŁEJ PRAWDY. NATOMIAST PILNĄ POTRZEBĄ CHWILI JEST

    "KOMPLEKSOWA ANALIZA" PRZEPROWADZANA PRZEZ NAJWYŻSZEJ

    KLASY NEUTRALNYCH (ŻADNYCH ROSJAN! ŻADNYCH NIEMCÓW! ITP.)

    SPECJALISTÓW MIĘDZYNARODOWYCH, KTÓRZY NA PODSTAWIE JUŻ

    ZEBRANEJ OGROMNEJ ILOŚCI DOWODÓW, SYMULACJI, HOPOTEZ

    (KOMISJA MACIEREWICZA) A TAKŻE MATACTW, KŁAMSTW, BLOKOWAŃ

    I JESZCZE MOŻLIWYCH DO PRZEPROWADZENIA BADAŃ ZWŁOK,

    KOKPITU, PRZESŁUCHAŃ ROSYJSKICH ŚWIADKÓW ITP. - SĄ W

    STANIE DOJŚĆ DO CAŁEJ PRAWDY, KTÓRA JAK SIĘ NA OBECNYM

    ETAPIE WYDAJE - POTWIERDZI ROSYJSKI ZAMACH NA

    PREZYDENTA RP.
  • Autor
    ...b. ciekawy materiał, czytałem z zainteresowaniem, zasługuje na najwyższą ocenę,

    pozdrawiam
  • @konserwatystka
    @Almanzor:":pożar nie wybuchł bo odłamały się skrzydła, w których mieści się paliwo ",
    Czy kiedykolwiek w historii lotnictwa był taki przypadek?


    Odpowiem za Pana.. nie było.

    ===

    jest pani w wielkim błedzie i zyje w nieswiadomosci.
    takie katastrofy miewaja miesce, prosze poszukac na YT.

    bazuje pani na koszmarnych uproszczeniach i wychodza pani idiotyczne wnioski.
    prosze ostudzic głowe i przejrzec na oczy - przestanie sie pani kompromitowac.
  • szanowni państwo,
    tak się zastanawiam ,czy jest sens mnożyć hipotezy o zamachu,zamiast przeprowadzić rzetelną analizę widocznych dla wszystkich skutków tej katastrofy w postaci rozbitego Tupolewa...do czarnych skrzynek,różnych testów powypadkowych,odczytów nagrań ma dostęp tylko komisja która zanim opublikuje swoje odkrycia podlega kontroli przez rząd i Tuska i to on decyduje co można ujawnić a co utajnić,więc proszę zostawcie to i skupcie się sami na tym co wszyscy widzieli tuż po katastrofie...a mianowicie ,samolot rozpadł się na tylną część kadłuba z silnikami i statecznikiem,ta część jest poobijana ale generalnie cała ,tak samo wyglądają skrzydła z niezniszczonym podwoziem,no i ten nieszczęsny zaginiony kokpit,widział go tuż po wypadku jeden tamtejszy świadek razem z pięcioma osobami przypiętymi pasami,był prawie w jednym kawałku i wcale nie zniszczony,i teraz najważniejsze ,z przedziału pasażerskiego nie zostało NIC,małe kawałeczki metalu wyglądające jakby je ktoś przepuscił przez maszynkę do mięsa,WYCIĄGNIJCIE WNIOSEK SAMI ,tutaj nie potrzeba żadnej kmisjji ani zadnych skrzynek,tak wasze oczy was nie mylą ,tak wygląda samolot po wybuchu w przedziale pasażerskim gdzieś na wysokosci 20 metrów,tylna część kadłuba ,kokpit i skrzydła przymocowane do kadłuba w chwili wybuchu tamże tracą zamocowanie i spadają swobodnie na ziemię ,a z przedziału pasażerskiego opadające odłamki tworzą stertę złomu...i tak dokładnie wyglądał wrak tuż po katastrofie,wszyscy to widzieli w chwili gaszenia,tutaj nic się nie da zakłamać,Rosjanie najszybciej jak tylko mogli zaczęli rozkawałkowywać te prawie całe elementy ,ciąć je ,rozwozić aby jak najbardziej zafałszować bijącą w oczy przyczynę katastrofy,reszty dokonałaAnodina i Miller..POD LATARNIĄ NAJCIEMNIEJ...reszta to już tylko FAŁSZERSTWA Z PREMEDYTACJĄ...
  • @Autor 5*****
    5*****
    ...jak Pan sam widzi po większości komentarzy, mało kogo interesuje merytoryczny przegląd zebranych danych technicznych lotu, bo oni/one i tak już wiedzą że to był zamach bombowy i już - a dowodem są dla tych osób zalutowane trumny z ciałami ofiar.
    Nie ma z kim ani tutaj, ani u Tuska, prowadzić rzeczowej rozmowy. Bo z kolei u Tustowatych, to kokpit był pełen ludzi, a piloci spacerowali po pozostałych sektorach. Jeżeli zaś kokpit był tam, gdzie znaleziono ciała pilotów, to znaczy że było w nim także dużo ludzi, ale innych. Bez sensu, bez ładu i składu.
    ...co prawda, na tym polega wolność internetu że każdy może pisać co chce, i pamiętam o tym, że być może istnieje milcząca większość ludzi którzy mają rozum i/lub go jeszcze nie postradali, ale ich milczenie oznacza nadzwyczajne zniechęcenie. I ja do nich dołączam - zaczynam mieć to wszystko gdzieś :)
    Dziękuję za fachowy, dający do myślenia, techniczny wywód. I chociaż nadal nie wyklucza on 'białego zamachu" (celowego wprowadzania w błąd załogi, na zasadzie - "ciekawe, czy sobie poradzą", bo jak sobie poradzą, to i tak skandalu nie będzie, a jak sobie nie poradzą - to dobra jest!"), to wskazany przez Pana rodzaj technicznej usterki samolotu który przecież "wiecznie się psuł" - jest WIELCE prawdopodobna. Dziękuję!
    Dariusz R. Bojda
  • @Trybunał Obywatelski
    szanowny panie,to jest tylko przypuszczenie,czyli inaczej teoria która mogła się wydarzyć hipotetycznie,jeśli miało dojśc do przeciągnięcia to jestem pewien wrak samolotu wyglądałby zupełnie inaczej,a jeszcze jakby doszło do tzw odbicia się tutki to już nawet nie chcę teoretyzować jakby on mógł wyglądać,mnóstwo teorii,obliczeń,nie zastąpi zdrowego rozsądku i logiki...wszyscy powinni od tegop zacząć,ale dziwne że pomijają dowody,które widzą i ktore mówią same za siebie,a zaczynają od skrzynek,rozmów i tym podobnych,które jak widaćze śledztwa można interpretować jak się komu żywnie podoba,natomiast to co oczy widzą to jest najlepszy dowód...zawsze..
  • @Klątwiusz:"takie katastrofy miewaja miesce, "
    To prosze wkleić.
  • @konserwatystka
    "przejrzec na oczy"
    raczej "patrz mu w oczy"
  • jest to prawdopodobna hipoteza
    Ale nie wyjaśnia tego że samolt tej klasy spadając z 20 metrów lub mniej, może się aż tak rozwalić, jeśli chodzi o odbicie, to nie ma śladu na ziemi (a powninen być), swiadkowie mówią że nad droga jeszcze przeleciał a 100 metrów dalej już się rozbił, chyba odbicie odpada,
    więc porócz jakiś uszkodzeń nawigacyjnych, lub nawet zakładając jakiś błąd pilotów, to za mało aby się samolot tej kalsy tak rozwalił,
    spadając z 10 metrów przy minimalnej prędkości 190km/h,
    Ale badać trzeba wszystko, aby tę hipotezę uprawdopodobnić bardziej lub ją zanegować, należało by do tych wykresów dołączyć wykreś ciagu silników i ustawień sterów, wiec powim (może niezbyt elegancko, bo niemam do tego prawą) ... jescze trochę roboty w te analizy trzeba włożyć, o co bym prosił....
  • @Trybunał Obywatelski
    "jak Pan sam widzi po większości komentarzy, mało kogo interesuje merytoryczny przegląd zebranych danych technicznych lotu"

    mało merytoryczny to jest płemieł łgający w zywe oczy i kopara metr w głąb - możesz sobie Pan Panie Trybunał analizować rurki i aspekty techniczne - na obrazkach - będziesz Pan merytoryczny do... bulu a zanim Pan coś znajdzie to mi wyrośnie... palema.
    I koniecznie trzeba dołączyć tabelki i rysunek jak Tutka robi kangura. Będzie bardziej merytorycznie.
  • @val
    Bardzo odpowiada mi Twoje rzeczowe, "stąpające po ziemi" rozumowanie.
    Do tego co mogliśmy zobaczyć, musimy dodać i zestawić razem , postępowanie Rosjan, władz polskich z prokuraturą włącznie.
    Jedno co mnie dziwi, to pomijanie sprawy organizacji zamachu.
    Jeśli był przygotowywany(a przecież bez przygotowania nie byłby możliwy), to należy rozważyć zawiązanie spisku, którego celem byłby zamach. Skoro spisek, to na porządku dziennym jest pytanie o jego uczestników i podział zadań.
    Zastanówmy się, czy można przeprowadzić bezpiecznie dla sprawców, zamach na samolot państwa należącego do NATO, z najwyższymi dowódcami sił zbrojnych tego państwa, będącymi generałami NATO, z Prezydentem tego państwa i wysokimi urzędnikami tego państwa na pokładzie, bez udziału i8nnych stron jak tylko państwo miejsca zamachu?
    Z oczywistych powodów, nie można!
    Hitler przed agresją na Polskę w 1939 roku miał PEWNOŚĆ tego jak zachowają się "sojusznicy Polski(pewne dane wywiadowcze), a przy tym miał układ z Rosją sowiecką(pakt Ribbentrop-Mołotow) i dlatego mógł działać zdecydowanie(odsłonić swoje granice zachodnie, by skupić maksymalne siły na ataku na Polskę).
    Podobnie być musiało w przypadku tragedii smoleńskiej, Putin musiał mieć uzgodnione działania władz polskich(to potwierdziło życie, gdy byliśmy i jesteśmy świadkami takich uzgodnionych działań we wszystkich wymiarach (rządowych, wymiaru sprawiedliwości, parlamentarnych, a także propagandowo medialnych).
    Czy to było wystarczające zabezpieczenie? Przecież jest NATO, są satelity USA, które monitorują non stop, jest wywiad państw NATO z USA na czele. W tym zakresie też musiało się coś wydarzyć, co pozwoliło "przymknąć oko" "naszym sojusznikom", tym bardziej, że Prezydent i przedstawiciele jego opcji będący na pokładzie nie byli wygodni nie tylko dla Rosji, ale i dla UE i USA.
    Historia poucza, że wielkie mocarstwa lubią handlować między sobą dla własnego interesu, a płacić w tym handlu interesem nie swoim a obcym, bardzo często interesem słabszych i "głupszych" sojuszników.
    Symptomy skłaniające do takich podejrzeń to: słynny reset na linii USA-Rosja, rezygnacja z tarczy antyrakietowej w Polsce, brak przywódców Zachodu na pogrzebie Prezydenta(niektórzy przypisują to tym, ze nie chcieli pokazywać się razem z Miedwiediewem, co uważam za oczywisty nonsens, bo robili politykę z Rosją jak gdyby nigdy nic).
    Podsumowując, było na takie działanie przyzwolenie możnych tego świata, bo taki mieli interes i to się tylko liczy, nic więcej(a słowa o przyjaźni i sojuszach możemy sobie między bajki włożyć- nikt nie będzie umierał za Gdańsk czy Warszawę).
  • znalazłem nastepne "kwiatki"
    nowy stenogram :
    8:40:51,7 N - Sto... (chodzi o wysokosć barometryczna względem lotniska (moje))
    8:40:51,9 D - ...[-]odchodzimy na drugie
    8:40:53,7 N - Siedemdziesiąt
    8:40:55,2 N - Piedziesiąt

    Załącznik Nr4 strona 278 fragment tabeli parametrów
    przytocze niektóre kolumny (przesunięcie 2 godziny lokalny polski a UTC)

    1 - 06:40:54,0 prędkość przyrządowa 277 wysokość radiowa 65.6
    2 - 06:40:59,5 prędkość przyżądowa 274 wysokość radiowa 12,5
    3 - 06:41:00,0 prędkość przelotoea 274 wysokośc radiowa 9,4

    i tak dalej .. co widać
    leciel nad jarem więc jak barometryczn wynosiła 100 (do poziomu lotniska) to radiowa powinna wynosć sto-ileś tam np 120- 130
    i jest "wałek" z przyżadami wysokości,
    teza że piloci czytali radiowy została obalona, pare kartek wcześnie dwu krotne potwierdzenie ciśnienia barometrycznego na lotnisku 745 (poziom 0) strona 65, Stenogramu nowego

    ale jeszcze ciekawszy "kwiatek" Raport Koncowy strona 15-16
    "Po 12 s od przelotu nad DRL system TAWS wygenerował sygnalizację TERRAIN AHEAD.
    Chwilę później dowódca statku powietrznego przestawił swój wysokościomierz WBE-SWS
    na ciśnienie standardowe (3) 1013 hPa. Spowodowało to wprowadzenie do systemu TAWS
    nieprawidłowej informacji, w wyniku której system przerwał generowanie ostrzeżeń,
    przyjmując, że samolot znajduje się wyżej niż w rzeczywistości

    (3) Działanie to spowodowało, że wskazywana przez wysokościomierz wysokość lotu samolotu, wykorzystywana przez system TAWS, zwiększyła się o 168 m."
    Pytanie : czy wysokosciomierzy barycznych jest wiecej niż jeden, czy dowódca mół to zrobic, Czy ktoś go wrabia ? i robi z niego i całego zespołu idiotów ?
    Więc jak widać jest co analizować, i do tego dołożyć odczyt wysokości z FMS podobno powinien by zapisany
    (tak więc jest co robić)
  • Proponuję wszystkim
    zerknąć na znane i popularne zdjęcie satelitarne miejsca tragedii. Wszystkie źródła podają, że miejscem pierwszego przyziemienia TU-154 są bruzdy wyryte w ziemi. Wszystkie elementy samolotu przemieściły się, zgodnie z prawami fizyki, w kierunku, który wyznaczył pęd. Mówiąc krótko - do przodu. Ale gdy spojrzymy na inne zdjęcie, te z 11.04.2010, okaże się, że jest część, która się "cofnęła". Dlaczego? I dlaczego nikt tego nie podejmuje się wyjaśnić?
  • re
    bardzo ciekawy artykuł!

    ale nie zgodzę się z jednym

    "w wierszach [20] i [31] wynosił 17 sekund, a przebyta w tym czasie odległość 900 metrów."

    odległość wynosiła 1,5 km, prędkość w normie
  • @Acontrario
    2 km - 1,1 km = 0,9 km. Dlaczego piszesz, że 1,5 km?
  • Nastepny wykreowany aytorytet na uslugach MAKu i PObolszewicjiej mafi
    zamieszanej w zamch smolenski.Nastepny artykul tego autora oskarzajcego bezpodstawnie (no bo rewelcje MAKu sa gowno warte na ktorych sie opiera autor ) polskiego pilota.W poprzednich artykulach uczepil sie pancernej brzozy jak pijany slupa dzis znalazl rurke Pitota ,pewnie naczytal sie o katastrofie francuskiego samolotu lecacego z Brazyli ktory rozbil sie nad oceanem,tyle ze ten spad z 10tys metrow i wiecej czesci bylo niz TUtki z 15 metrow co spadla, ale to dla autora detal typowo brnie jak MILLer w klamstwie.Za bezpodstwane oczernianie polskiego pilota i robirnie z niego debila oraz przypisywanie mu przeciagniecia masz w morde jak ulal bo takich jak ty moskalskich pacholkow to tylko trzeba lac po mordzie i patrzec czy rowno puchnie,zaprzedancu kacapski.Nie ma innej sily jak tylko eksplozja ktora by dokonala takiego zniszczenia kadluba i to jest oczywiste dla calego swiata nie tylko fachowcow, ale tez srednio wyksztalconych ludzi.Zadne wykresy i obliczenia moskalkie nie przyslonia tego co widac golym okiem, a ten kto sie powoluje na nie jest w zmowie z zamachowcami.
  • W TYTULE JEST POMÓWIENIE POLSKIEGO PILOTA ! !
    Almanzor:
    "....Czy przedstawiona przeze mnie hipoteza jest prawdziwa?
    - Nie wiem. .......
    A czy uszkodzona została „rurka Pitota”?
    Też nie mam pewności...."

    .....Czy uszkodzenie rurki Pitota było wynikiem zamachu?
    Nie sądzę. Uważam, że jeszcze raz zawiodła tu technika
    wyremontowana w Samarze kilka miesięcy wcześniej. ...

    ....Ale uszkodzić (nawet zdalnie) ciśnieniowy czujnik
    prędkości lub przekaz jego informacji do wskaźników
    osprzętu kontrolującego lot byłoby chyba łatwiej niż
    podkładać na Okęciu do samolotu bombę, dokonywać ataku
    na samolot z zewnątrz lub wywoływać szytuczną mgłę na
    obszarze 5000 km2. ...

    wiki:
    Nastepny wykreowany aytorytet na uslugach MAKu i
    PObolszewicjiej mafi. zamieszanej w zamch smolenski.
    Nastepny artykul tego autora oskarzajcego bezpodstawnie
    (no bo rewelcje MAKu sa gowno warte na ktorych sie
    opiera autor ) polskiego pilota.W poprzednich artykulach
    uczepil sie pancernej brzozy jak pijany slupa dzis
    znalazl rurke Pitota.

    Za bezpodstwane oczernianie polskiego pilota i robienie
    z niego debila oraz przypisywanie mu przeciagniecia
    masz w morde jak ulal .....
    -------------------------------------------------------------------------------

    SŁUSZNIE ZAUWAŻYŁ "WIKI", ŻE AUTOR BEZPODSTAWNIE OSKARŻA

    POLSKIEGO PILOTA !

    W TYTULE CZYTAMY: "PILOT ZAWIÓDŁ " - JEST TO JEDNOZNACZNIE

    POMÓWIENIEM POLSKIEGO PILOTA I TO BEZ ŻADNEGO DOWODU I

    UZASADNIENIA W TEKŚCIE !

    WRĘCZ PRZECIWNIE W TEKŚCIE AUTOR ZASTRZEGA, ŻE NIE MA

    PEWNOŚCI CO DO PRZEDSTAWIANYCH PRZEZ NIEGO HIPOTEZ.

    FAKTEM JEST TEŻ, ŻE W PIERWSZYM ARTYKULE AUTOR

    DYLETANCKO FORSOWAŁ HIPOTEZĘ "BRZOZY" NIE BIORĄC W OGÓLE

    MOŻLIWOŚCI "RĘCZNEGO JEJ ZŁAMANIA" PRZEZ ROSJAN.

    PROFESOROWIE NOWACZYK I BINIENDA WYKAZALI PRZECIEŻ,

    ŻE Z DUŻYM PRAWDOPODOBIEŃSTWEM NIE BRZOZA ALE DWA

    GWAŁTOWNE WSTRZĄSY ZMIENIŁY KURS TUPOLEWA.
  • @Zbigniew-Grzymski
    szanowny panie proszę zauważyć jedno ,autor nie napisał ...pilot zawiódł .tylko pitot zawiódł,miał na myśli rurkę PITOTA ,ciśnieniowy wskażnik prędkosci...pozdrowienia
  • @35stan
    zgadzam się z tobą kolego w wielu kwestiach,także na twoje watpliwosci co mogło być przyczyną zamachu także już mam swoją hipotezę która wyjaśnia wszystko i broni się sama...i tutaj jest raczej już sytuacja geostrategiczna,tłumaczy doskonale ona postawę NATO,sojuszników i udział naszej tuskowej elity i postkomunistycznych służb w tymże zamachu...historia się powtarza i trzeba założyć tylko jedno ,że pan PUTIN jest ...NIEMIECKIM...agentem od czasu jego służby w byłej NRD zwerbowany przez ichni wywiad,dzięki temu Niemcy nie muszą się obawiać wzrostu rosyjskiej potęgi gospodarczo militarnej,jego wybór na prezydenta już był bardzo dziwny,Putin w chwili wyboru był NIKIM w ROSJI,więc musiał mieć protektora który go wepchnął na to stanowisko,dla naszego poprzedniego prezydenta takie scisłe związki Niemców z Rosjanami to śmierć dla Polski,pewnie z jakiś zródeł dowiedział się o tej sytuacji i próbował grać tą wiadomoscią dla dobra Polski,może nawet chciał to ujawnić społeczeństwu rosyjskiemu aby spowodować rozerwanie tej zgubnej koalicji Niemców i Rosjan,reakcja mogła być tylko jedna ,taka jaka była i w wykonaniu Rosjan,Niemców,postkomunistycznych naszych służb,stąd taka reakcja Nato i Amerykanów,stąd taka bezkarność Tuska w fałszowaniu dowodów zamachu...resztę sobie sam dośpiewaj,ja uważam że logiczne myślenie ma wielką przyszłość zawsze...i taka wersja jest dla mnie już pewnikiem...
  • @val bylo pilot autor sie zorjentowal ze narobil smrodu i zmienil na pitot
    jak by mialo byc pitot od poczatku to by bylo z Pitot a nie z malej litery.
  • @wiki
    jeśli tak to pewnie masz rację...pozdrowienia...
  • W dużej części się zgadzam !
    Przeczytałem wszystkie 3 części i muszę przyznać, że poza kilkoma tezami jest to bardzo możliwy przebieg wypadków. Pańska analiza potwierdza moje zdanie, że sprawą katastrofy powinni zająć się eksperci od wypadków lotniczych a nie politycy. Najlepiej gdyby to byli eksperci z różnych państw, tak aby uniknąć wszelkich podejrzeń o naciski polityczne. Rząd powinien dołożyć wszelkich starań aby wrak Tupolewa wrócił do Polski bo bez tego szkoda powoływać jakąkolwiek komisję. Panu "Jaśkowi" polecam aby trochę poczytał literatury lotniczej to dowie się jakim ważnym przyrządem jest rurka Pitota. Dokładnie taka awaria rurki Pitota była przyczyną błędnych odczytów prędkości i ostatecznie katastrofy Airbusa nad atlantykiem w 2009 r. No ale zwolennicy spisków wolą tworzyć kolejne niczym nie poparte wersje zamachu: mgła, magnes, gaz, porwanie, wybuch itd. A swoją drogą to myślę, że nawet jezeli to był zamach to palce maczały w tym nasze służby specjalne a nie rosyjskie. Pan Prezydent Lech Kaczyński pewnie miał więcej wrogów tutaj w kraju niż w Rosji. Tak jak "Krzywousty" uważam, iż z politycznego punktu widzenia nie miał on sensu. Pozdrawiam wszystkich trzeźwo myślących.
  • @polipid:"raczej "patrz mu w oczy""
    Nie zadaję się z sowieciarzami.
  • @Piotr R
    "Panu "Jaśkowi" polecam aby trochę poczytał literatury"

    - proszę polecać komu innemu - nigdzie nie napisałem, że rurka jest nieważna skoro już wielce obeznany w literaturze na temat rurek Pan "Piotr R" tak się tej rurki czepił.

    "Pan Prezydent Lech Kaczyński pewnie miał więcej wrogów tutaj w kraju niż w Rosji."

    - razwiedka + zdebilałe lemingi + pożyteczni idioci - to na pewno - tylko czy to źle świadczy o Prezydencie?

    "Dokładnie taka awaria rurki Pitota była przyczyną błędnych odczytów prędkości i ostatecznie katastrofy Airbusa nad atlantykiem w 2009 r."

    - A papa smerf zawsze mówi, że ... oj... lista pasażerów trochę innego kalibru, ale że się Pan "Piotr R" za bardzo rurką przejął to może i tego "nie zauważył"

    "Rząd powinien dołożyć wszelkich starań..."

    - co jeszcze "żont" powinien dołożyć zdaniem Pana "Piotra R"? Więcej trupów, podsłuchów żeby można było się zająć tabelkami od rurek?

    "sprawą katastrofy powinni zająć się eksperci od wypadków lotniczych a nie politycy"

    - Klich się zajął - pasuje?
    - politycy nie powinni łgać w żywe oczy - czy Pan "Piotr R" to zauważył, czy tylko tarura,tarura?

    "No ale zwolennicy spisków wolą tworzyć kolejne niczym nie poparte wersje zamachu: mgła, magnes, gaz, porwanie, wybuch itd. "

    - proszę jeszcze coś dodać. I zamieszać rurką. Ona podeprze wszystko - a zwłaszcza doskonale podeprze wszystkie anomalie w śledztwie.

    Proszę się zastanowić nad każdym zdaniem, zanim Pan "Piotr R" coś napisze i zacznie polecać czytanie innym.
  • @val @Zbigniew-Grzymski
    >/@Zbigniew-Grzymski
    szanowny panie proszę zauważyć jedno ,autor nie napisał ...pilot zawiódł .tylko pitot zawiódł,miał na myśli rurkę PITOTA ,ciśnieniowy wskażnik prędkosci...pozdrowienia/

    Dzięki @val. Wyjaśniłeś mi o co chodzi panu Grzymskiemu. Wreszcie wiem.
    PiTot a nie PiLot
    :-)
  • @wiki
    Przeczytaj uważnie tytuł literka po literce!
  • @Zawisza
    >/1. Zabrudzone koła: Jak wiadomo części skrzydeł z goleniami są oddzielone od kadłuba. Tak więc po oddzieleniu koziołkowały a powierzchnia styku kół jest znacznie mniejsza niż skrzydeł to one zanurzały się w błocie. Gdyby samolot lądował na brzuchu, gdy skrzydła stanowiły z kadłubem jedną całość golenie zostałyby połamane. /

    1.a. Skrzydło z goleniami nie ma geometrii zachęcającej do koziołkowania. Po obróceniu kołami do góry raczej by się ślizgało, tak jak pierwszy oderwany kawalek lewego skrzydła.
    1.b. Koło przy koziolkowaniu dotknęło by błota punktowo. Tutaj jest zabłocone jak przy obracaniu. Na goleni są owinięte kawalki roślin. Też to świadczy o tym conapisałem.
    1.c. Takie uderzenie jest przewidziane dla samolotu. Podwozie musi mieć wystarcającą wytrzymałość. Wystarczy porownać z przykladem pokazanej katastrofy wilgi. Poza tym przy zanurzeniu w błoto z prędkością ok. 150 km/h koła dzialają jak pływaki wodnopłatowca lub jak kamień po rzuceniu w wodę tworząc "kaczkę".

    ad 2.
    >/Jeśli nie lądował to Rosjanie mogli go naprowadzać nawet na księżyc/

    Kontrolerzy nie wiedzieli jaką decyzję podejmie dowódca samolotu. Musieli go prowadzić prawidłowo. I tak właśnie prowadzili.
    Nie tłumaczysz o co pytałem: dlaczego samolot lecący 8 km "na kursie" raptem na odległości 900 m zboczył o 60 metrów w lewo (6 razy więcej niż dopuszcza tolerancja wskaznika radaru)

    ad 3.
    >/3. Punkt trzeci tłumaczy się identycznie. Urządzenia zainstalowane na lotnisku nie były precyzyjnymi urządzeniami pozwalającymi naprowadzać we mgle. Dlatego istotne było aby samolot nie schodził poniżej 100 m bez widoczności pasa./

    Jak w p. 2. Obsluga radarów nie wiedziała jaką decyzję podejmie pilot. Musiała podawać dane prawidłowo. I tak podawała, tylko MAK chachmęci że podawała odległości 500 - 600 metrów za wcześnie.

    Radarowi mgła nie przeszkadza.

    Nie ma ani jednego śladu dowodu że piloci już podjęli decyzję zejścia poniżej zarządzonej przez kontrolerow smolenskich wysokości 100 metrów. Bez podjęcia tej decyzji lądować po prostu się nie da.

    Przeczytaj jeszcze raz, to może zauważysz że istotą tekstu jest krytyka podstawowego blądu merytorycznego raportu MAK, że obliczając tor lotu nie uwzględnia on wiatru unoszącego samolot w kierunku lotniska.
  • @Trybunał Obywatelski
    Dziękuję.
  • @normal
    >/nad droga jeszcze przeleciał a 100 metrów dalej już się rozbił, chyba odbicie odpada,/

    Ja sugeruję że odbił się w pobliżu radiolatarni. Ale ważniejszym od tej sugestii jest fakt, że ani MAK ani Komisja Millera analizując tor ostatniego kilometra lotu nie uwzględnili tego że samolot był unoszony przez wiatr. A uwzględnienie wiatru falsyfikuje prawidłowość pomiaru prędkości względem powietrza i wszystkich zależnych od tej prędkości zachowań samolotu.
  • @normal
    >/" czy wysokosciomierzy barycznych jest wiecej niż jeden, czy dowódca mół to zrobic, Czy ktoś go wrabia ? i robi z niego i całego zespołu idiotów ?"/

    Poza wynikłym ze słusznej chęci wyciszenia fałszywych komunikatów TAWSa wyłączonym jednym wysokościomierzem barycznym zaloga miała jeszcze 7 innych sprawnych wysokościomierzy barycznych.
    Wyciszenie TAWS yło słuszne ale pilot powinien go calkiem wyłączyć bo jego komunikaty były w sytuacji tego lotu mylące.

    Drugi pilot odpowiedzialny za pilnowanie przyrządów pokładowych wtedy gdy pilot prowadzący szuka wzrokiem świateł reflektorów pasa czytał wysokości prawidłowo z prawidłowo ustawionych wysokościomierzy barycznych. Żaden pilot podczas lądowania nie patrzy na cyferki wskaźnika radiowego. Robił to nawigator własnie dlatego bo piloci pilnują wysokości "barycznej" a pofaldowany teren tej kontroli wymagał.
    A wysokość spadła do zera nie wyniku ich działań, ale uszkodzenia osprzętu samolotu, co staralem się w tekscie wykazać.
  • @pocztax
    >/"gdy spojrzymy na inne zdjęcie, te z 11.04.2010, okaże się, że jest część, która się "cofnęła". Dlaczego? I dlaczego nikt tego nie podejmuje się wyjaśnić?"/

    Cofnęła się? Wydawalo mi się że posunęła się do przodu.
  • @wiki
    >/"autora oskarzajcego bezpodstawnie (no bo rewelcje MAKu sa gowno warte na ktorych sie opiera autor ) polskiego pilota"/

    Zacytuj miejsce w ktorym autor oskarża polskiego pilota!
  • @val @wiki
    wiki bredzi.
    Porownaj komentarze pod tym samym tekstem, który wystawiłem na S24 kilka godzin wcześniej i wszystkim komentarzom. Gdyby w tytule było "pilota" komentatorzy by zauważyli. A jest ich tam wielu.

    Miałem zamiar napisać uwagę. Kopiuję ją z wersji backupowanej 14.01.2012 o godzinie 09:21

    Uwaga: pierwszy wyraz
    tytułu to „PiTot” - a nie „PiLot”

    ale z pewnych względów to skasowałem
    :-)
  • @Piotr R
    >/"poza kilkoma tezami jest to bardzo możliwy przebieg wypadków"/

    Nie uważam, że wszystko co napisałem jest prawdą. Uważam za najbardziej istotne to, że MAK i ludzie Millera jakby nie zauważyli że obliczając tor lotu należy wziąć pod uwagę prędkość unoszącego samolot wiatru.

    "Uszkodzenie rurki Pitota" jest moją hipotezą zgodną z przemieszczaniem się samolotu w czasie. Jeżeli ktoś poda inną hipotezę tłumaczącą opisane wyżej fakty chętnie się z nią zapoznam - może będzie lepsza. Zanim ją zobaczę będę obstawał przy swojej.

    Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za wizyte a szczególnie za komentarze.
  • @Almanzor
    Dziś specjalnie przyglądałem się innym zestawom kół i nie są one ubłocone. We wszystkich wpisach eksponowane są jedne koła, te właśnie ubłocone.
    Nie odnosi się Pan do jednej sprawy. Jeśli koła te uległyby zanurzeniu w błoto do tego poziomu, co pokazuje ubłocenie nastąpiłoby ich urwanie. (wytrzymałość konstrukcji). Tak się dzieje gdy nawet przy znacznie mniejszych prędkościach samolot zjedzie z pasa, prawda? W punkcie mocowania goleni do skrzydeł działa na nie ogromny moment a konstrukcja skrzydła jest znacznie wytrzymalsza niż konstrukcja goleni. To wyklucza lądowanie/uderzenie o ziemię samolotu na podwoziu.
    Zgodzi się Pan ze mną?

    Nie będę się upierał, czy jest dowód na zejście pilotów. Ale jeśli nie zeszli to rozważanie błędów naprowadzania jest bezcelowe. Mogli ich nawet na Warszawę naprowadzać.

    Oczywiście, że raport MAK zawiera błędy i trudno go traktować jako wersję ostateczną. Ja traktuję ten raport jako zebranie materiałów dla prowadzenia śledztwa przez stronę polską. A, że w takich materiałach mogą pojawić się nawet matactwa to przecież tak jest w każdym śledztwie.
  • szanowny autorze ...
    czy na wyposażeniu kokpitu Tutki nie było GPSa ??? choćby takiego kieszonkowego...wskazałby prawdopodobnie pozycję samolotu znacznie dokładniej niż rosyjski przedpotopowy radar...leciałem kiedyś ultralightem z Grudziądza za Poznań...normalna nawigacja doprowadziła mnie na miejsce w przybliżeniu,GPS wskazał próg pasa z dokładnoscią do paru metrów...a to był tylko zwykły GPS za 700 zł...
  • @Jasiek
    Strasznie Pan nerwowy :

    "nigdzie nie napisałem, że rurka jest nieważna skoro już wielce obeznany w literaturze na temat rurek Pan "Piotr R" tak się tej rurki czepił."

    kilka postów wyżej pisze Pan -

    "...ale jestem w 100% pewny, że jedna rurka nie może być powodem katastrofy..." .

    Sondy Pitota to małe rurki wystające z kadłuba poniżej kabiny pilotów, można je zobaczyć przy wsiadaniu do każdego samolotu. Każdy kto choć trochę interesuje się lotnictwem wie, że prędkość to kluczowy parametr lotu, a odrzutowca nie da się pilotować bez precyzyjnego odczytu. Jeśli maszyna leci za wolno, zaczyna tracić siłę nośną – fachowcy nazywają to przeciągnięciem.
    i jeszcze dalej pisze Pan -

    " - razwiedka + zdebilałe lemingi + pożyteczni idioci - to na pewno - tylko czy to źle świadczy o Prezydencie? "

    czy gdzieś napisałem, że to źle o Nim świadczy ? Do Prezydenta Kaczyńskiego miałem zawsze szacunek i poważanie.

    "- Klich się zajął - pasuje?
    - politycy nie powinni łgać w żywe oczy - czy Pan "Piotr R" to zauważył, czy tylko tarura,tarura? "

    Pisałem o ekspertach zagranicznych, niech Pan czyta spokojnie i dokładnie bo w nerwach dużo Pan pomija. Co do polityków to tu sie akurat zgadzam. Łgają wszyscy, począwszy od "ekspertów" Tuska a skończywszy na komisji Macierewicza.

    "- proszę jeszcze coś dodać. I zamieszać rurką. Ona podeprze wszystko - a zwłaszcza doskonale podeprze wszystkie anomalie w śledztwie."

    Wyraziłem swoje zdanie na temat artykułu Almanzora który opiera swoją tezę o uszkodzeniu rurki Pitota a nie o anomaliach w śledztwie, więc to Pan niech się zastanowi nad każdym zdaniem, zanim Pan coś napisze. Ja pisałem na temat. Pozdrawiam i proszę nie bądżmy dla siebie uszczypliwi.
  • @autor
    "Pomimo tego że wykonany półtora roku temu model nie brał pod uwagę nieznanych wtedy dokładnych danych parametrycznych, szkic toru opadania samolotu pokazuje dosyć dobrze zachowanie samolotu podczas tego przepadnięcia."

    Ten szkic bardzo kiepsko oddaje proporcje szybkości przepadnięcia 14m/s do zaprogramowanej szybkości zniżania 6m/s.

    Ze szkicu wynika ze szybość przepadnięcia wyniosłą 33m/s - około 60m wysokości na dystansie 100m lotu.

    Mam pytanie - jaką wysokość zamierzali osiągnąć piloci o 10:40:51.5 w chwili 10:40.45.5 gdy maszyna była skonfigurowana do schodzenia w tempie 6m/s, a BW wskazywał wysokość 90m nad poziomem progu pasa ?
    ( i 24m spadku wysokości między 10:40:41.5 a 10:40:45.5 )
  • @Zawisza
    > /"Dziś specjalnie przyglądałem się innym zestawom kół i nie są one ubłocone. We wszystkich wpisach eksponowane są jedne koła, te właśnie ubłocone. "/

    Pokazałem koła prawego podwozia. Mam zdjęcia lewego bez błota ale wygląda ono jakby było zrobione kilka dni poźniej obeschłe błoto moglo odpaść. Możliwe że prawe podwozie trafiło w bagienko a lewe szło po suchym. Błoto łatwo jest wyczyścić trudniej nim oblepić koła.

    > /"eśli koła te uległyby zanurzeniu w błoto do tego poziomu, co pokazuje ubłocenie nastąpiłoby ich urwanie. (wytrzymałość konstrukcji). "/

    Wcale nie. Koła są liczone na potężne udary. Przed wyłamanim do tyłu zabezpiecza gruby zastrzał na którym jest silownik wysuwania. Poza tym samolot był odciążony siłą nośną - podobnie jak pokazana wilga co po odbiciu odleciala jeszcze 330 metrów.

    > /"W punkcie mocowania goleni do skrzydeł działa na nie ogromny moment"/

    W punkcie mocowania nie działa żaden moment. Tam jest zawias.

    > /"konstrukcja skrzydła jest znacznie wytrzymalsza niż konstrukcja goleni. To wyklucza lądowanie/uderzenie o ziemię samolotu na podwoziu.
    Zgodzi się Pan ze mną?"/

    Nie zgadzam się. Podwozie jest przewidziane na uderzenia zarówno pionowe do góry jak i poziome do tyłu. Skrzydła nie.

    > /"Nie będę się upierał, czy jest dowód na zejście pilotów. Ale jeśli nie zeszli to rozważanie błędów naprowadzania jest bezcelowe. Mogli ich nawet na Warszawę naprowadzać."/

    Nie rozumiem

    > /"Ja traktuję ten raport jako zebranie materiałów dla prowadzenia śledztwa przez stronę polską."/

    Raport MAK będzie podstawowym materiałem dla rosyjskiej prokuratury służącym do oskarżenia przed rosyjskim niezawisłym sądem państwa polskiego o spowodowanie na teranie Rosji katastrofy ze skutkiem śmiertelnym 96 osób, wielkich strat materialnych i wielkich kosztów poniesionych przez Rosję i Komisję Międzypaństwową oraz polskich obywateli i instytucje.

    Śledztwo strony polskiej dla tamtego procesu nie będzie miało znaczenia - chyba żeby rosyjska prokuratura dolączyła polską prokuraturę jako oskarżyciela posiłkowego.

    Na szczęście dla polskiego rządu, który będzie reprezentował na tym procesie polskie państwo większość zarzutów opartych o raport MAK adwokaci strony polskiej będa mogli zdezawuować.

    Pozdrawiam
  • @val
    >/"czy na wyposażeniu kokpitu Tutki nie było GPSa ??? choćby takiego kieszonkowego...wskazałby prawdopodobnie pozycję samolotu znacznie dokładniej niż rosyjski przedpotopowy radar.."/

    GPS satelitarny ma z wielu powodów błąd kilkudziesięciu a czasem kilkuset metrów. Ma natomiast dużą dokładność względną. Jeżeli system oparty na GPS zna współrzędne punktów bazowych w terenie to względem tych punktów może określać współrzędne z dokładnością do kilku metrów, co wykorzystują na przykład mapy samochodowe w GPSach.

    Odpowiedzialni za eksploatację systemu nawigacji opartej na GPS nie zadbali o wyposażenie FMS/TAWS tupolewa w dane dotyczące nawigacji w rejonie Smoleńska. System bezwładnościowego pomiaru przyspieszeń nie mając prawidłowej korkekcji sygnałami gps nie był w stanie określać i przekazywać do układu sterowania samolotem i do systemu ostrzegania TAWS ani prędkości ani miejsca samolotu w płaszczyźnie mapy a zwłaszcza w wysokości. Producent nakazuje w takich sytuacjach wyłączać syganały TAWS żeby nie myliły pilotów.

    MAK i E.Klich rozkosznie na tych komunikatach opierają swoje prezentacje i oskarżenia pilotów
  • @OK-OK
    >/"Ten szkic bardzo kiepsko oddaje proporcje szybkości przepadnięcia 14m/s do zaprogramowanej szybkości zniżania 6m/s."/

    Ten szkic przedstawia poniższe dane

    10:40:51,8 SzT "60"
    10:40:52,3 SzT "50"
    10:40:52,4 D "Gorizont 101"
    10:40:53,0 SzT "40"
    10:40:53,4 TAWS "PULL UP, PULL UP"
    10:40:53,7 TAWS "PULL UP, PULL UP"
    10:40:54,5 SzT "30"

    >/"jaką wysokość zamierzali osiągnąć piloci o 10:40:51.5 w chwili 10:40.45.5 gdy maszyna była skonfigurowana do schodzenia w tempie 6m/s, a BW wskazywał wysokość 90m nad poziomem progu pasa ?"/

    Według sformułowanej w notatce hipotezy samolot o 10:40:51.5CM spadał w korkociągu a zamierzenia pilotów nie miały już żadnego wpływu na sytuację. Nikt z korkociągu w takiej sytuacji samolotu nie wyprowadzi.
  • @Almanzor
    > Ten szkic przedstawia poniższe dane
    >
    > 10:40:51,8 SzT "60"
    > 10:40:52,3 SzT "50"
    > 10:40:52,4 D "Gorizont 101"
    > 10:40:53,0 SzT "40"
    > 10:40:53,4 TAWS "PULL UP, PULL UP"
    > 10:40:53,7 TAWS "PULL UP, PULL UP"
    > 10:40:54,5 SzT "30"

    Przepraszam najmocniej, bo albo ja mam coś z oczami albo przeglądarka mi przekłamuje gdyż widzę na tym szkicu iż samolot obniża pułap z 80m do 20m na dystansie między 1.25km a 1.15km od progu pasa.

    Z powyższych danych ów korkociąg nie przedstawia się jakoś szczególnie dramatycznie 30m obniżenie wysokości w czasie 2.7s czyli mniej niż 12m/s.


    Jednak moje pytanie brzmaiło co piloci zamierzali o 10:40:45.5 czyli całe 6s wcześniej zanim wpadli w ów przeraźliwy korkociąg. I gdy byli całe 50m wyżej wg. wskazań BW czyli na wysokości 90m nad progiem pasa a nie 41m jak wskazywał BW 6sek później.

    PYTANIE co ci doświadczeni lotnicy robili przez te 6 sek i oczym myśleli o 10:40:45.5 ???

    Czy tak trudno było im pzrewidzieć że ich samolot przy takiej konfiguracji jaką zaprogramowali będzie nadal opadał w dosyć szybkim tempie ok 6m/s lub nawet większym przy niekorzystnej termice ???
  • @Almanzor
    Witam,

    Przedstawiona przez Pana analiza jest prawdopodobna i "trzymająca się kupy" mówiąc kolokwialnie, niemniej jednak w raporcie MSWiA (Millera) przedstawiono pogląd potwierdzony zapisem rozmów kontrolerów operujących radiolokatorem iż celowo dodawali oni około 500m, co w domniemniemaniu komisji miało spowodować podjęcie przez kapitana decyzji o odejściu na drugi krąg szybciej (wydaje się to wnioskiem logicznym ale na pewno nie można powiedzieć iż było to z ich strony zachowanie profesjonalne, wg mnie naganne). W związku z powyższym (wierząc iż komisja PKBWL nie zmyśliła zeznań kontrolerów i zapisu rozmów) Pana analiza lotu z wiatrem wydaje się być wykluczona. Co do Pańskiego wniosku odnośnie przeciągnięcia i korkociągu. Wg mnie jako pilota i co prawda wciąż jeszcze studenta lotnictwa na specjalności płatowce, jest dość prawdopodobne zważywszy na fakt iż na wykresach zawartych w raporcie MAK, jak i Millera kąt natarcia po wypowiedzi kapitana "odchodzimy..." dość szybko narastał osiągając po około 5s wartość krytyczną, a w tym czasie, sądząc nawet po odczytach wysokości mechanika pokładowego, samolot miał dość dużą prędkość opadania (większą niż przed wypowiedzią kapitana "odchodzimy.."). Biąrąc pod uwagę te dwa fakty przeciągniecie jest prawdopodobne. Dla mnie ostateczny powód tej katastrofy był do tej pory jasny (oczywiście powodów było bardzo dużo ale mówie o ostatecznym), była to zbyt późna decyzja o odejsciu na drugi krąg, ale po przeczytaniu raportów i artykułow jak Pański zasiało to we mnie wątpliowść dlaczego samolot pomimo wypowiedzi kapitana "odchodzimy..." dalej schodził niżej... wg dokumentów Tu 154 przy predkości 6 m/s tryb automatycznego odejscia w samolocie potrzebuje okolo 30 m zapasu związanego z inercją silnika i samego samolotu ale rejestrator nie zarejestrował uruchomienia przez kapitana trybu automatycznego odchodzenia. Wciąż jest wiele niewiadomych i moim zdaniem należy bliżej przyjżeć się tym ostatnim sekundom lotu. Wygenerować jak największa liczbę mozliwych scenariuszy pasujących do zebranych faktów a następnie przez analizę i konsultacje wybrać najbardziej prawdopodobną, tego zabrakło w obu raportach do tej pory sporzadzonych przez MAK i MSWiA, oby prokuratura to poprawiła. Chętnie przeczytam co Pan ma na ten temat do powiedzenia odnośnie mojego komentarza. Pozdrawiam i dziękuję za interesującą analizę. Student PRZ
  • @sonss 19:56:57
    >/"w raporcie MSWiA (Millera) przedstawiono pogląd potwierdzony zapisem rozmów kontrolerów operujących radiolokatorem iż celowo dodawali oni około 500m"/

    Bądź uprzejmy wskazać mi miejsce tej informacji w raporcie Millera.
    Byłbym wdzięczny.

    Pozdrawiam
  • @OK-OK 22:15:40
    >/"PYTANIE co ci doświadczeni lotnicy robili przez te 6 sek i oczym myśleli o 10:40:45.5 ???"/

    Właśnie w tym momencie według mojego oszacowania rozpoczęło się przeciągnięcie.
    Oglądałem wiele relacji z korkociągu. NIGDY załoga w pierwszych sekundach nie orientowała się co się dzieje.

    5 lat temu w katastrofie Tu-154M linii rosyjskiej Pułkowo samolot przepadł na wysokości około 12000 metrów. Podczas kilku,inutowego korkociągu nie wiedziel co zrobić. Wszyscy zgineli.

    MAK oczywiście orzekł wine pilotów.
  • @Almanzor 13:37:34
    Strona 263 raportu, rozdział 2.12.7.1 Analiza pracy kierownika lotów w strefie bliższej

    Pozdrawiam
  • @Almanzor
    Jeszcze jedna kwestia - w swojej analizie przedstawił Pan powątpiewanie co do sposobu w jaki komisje obliczały położenie samolotu. Ponieważ samolot był wyposarzony w system TAWS to jego aktualna pozycja oraz wysokość barometryczna, była zapisywana w odstępach czasu z pewną częstotliwością około 7s, w pamięci komputera (np str. 160 raportu MAK wersji ang., lub str 2 załącznika nr1 raportu PKBWL). Dane z tego komputera zostały odzyskane i włączone do raportów. W związku z tym rozwiewa to wszelkie wątpliwości co do metody jaką sie posłużono jak również co do zasadności uwzględniania wpływu wiatru, gdyż są to dane GPS, można z nich wyliczyć prędkość podróżną i zestawić z prędkością przyrządową, w celu (z czystej już chyba ciekawości) uzyskania wpływu wiatru. Dlatego należałoby odrzucić część wniosków jakie Pan przedstawił w swojej artykule.
  • @sonss 22:31:19
    >/" gdyż są to dane GPS, można z nich wyliczyć prędkość podróżną i zestawić z prędkością przyrządową, w celu (z czystej już chyba ciekawości) uzyskania wpływu wiatru. "/

    No nie... Tupolew nie mając danych do deszyfracji sygnałów gps w rejonie Smoleńska nie mógł się posługiwać danymi przeliczanymi przez FMS.
    Producent wprost nakazuje w takich przypadkach wyłączać to urządzenie.

    Prędkość samolotu (względem ziemi a nie względem powietrza) przez FMS jest obliczana przez całkowanie przyspieszeń samolotu rejestrowanych przez czujniki bezwładnościowe. Ale dla poprawnego działania czujniki te muszą być regularnie korygowane przez sygnały gps. Tego w Smoleńsku nie było.
    Po katastrofie na podstawie znanych współrzędnych punktów naziemnych odtworzono trajektorię lotu zarejestrowaną w pamięci FMS, ale z niej można co najwyżej obliczyć przemieszczenia samolotu względem współrzędnych lotniska. Obliczenie prędkości przy tej dokładności wyznaczania położenia byłoby zbyt ryzykowne.
    Jedyny wiarygodny zapis prędkości to zapis jej pomiaru z czarnej skrzynki, z którego liczby posłużyły mi jako dane do obliczeń.Nikt tego zapisu nie kwestionuje, zrobiony on był sprawdzonymi od ponad 70 lat metodami.
    A to, że ani Anodina ani Miller nie uwzględnili unoszenia samolotu wiatrem wynika wprost z ich raportów.
  • chłopcy- świadkowie mówią o ponownym wzniesieniu
    Chłopcy mówią o ponownym wznoszeniu samolotu (0:36), oczywiście można to różnie interpretować:
    http://www.youtube.com/watch?v=EDm-CvHgtyQ&NR=1

    tutaj z tłumaczeniem na angielski, ale niestety nie potrafię go zrozumieć:
    http://www.youtube.com/watch?v=XCrJhAyXkCo
  • @misiek1111 16:43:09
    coś mi się jednak wydaje, że angielskie tłumaczenie nie do końca oddaje co mówią chłopcy, ale jak mówiłem nie potrafię go (w pełni) zrozumieć, jedynie się domyślam. W oryginale nie ma mowy o krwi i policji. Tłumaczenie chyba jest zmanipulowane. A być może to dalsza część wywiadu. Tak czy inaczej chłopcy mówią o ponownym wzniesieniu się.
  • @misiek1111 16:49:52
    To, co mówi chłopiec, od 24 sekundy:
    "Nu vot letit i my vidim, on letit kak-to chut'-chut' nizhe obychno. Vsegda my, vot, vidim, oni vysoko letjat, a s(ej)chas nizko. Vidim, on letit, potom kak-to on REZKO tak v nizinu PROPAL, potom chut'-chut' vzletel... nu, vot i hvostom zatsepil on tam derevja. Y...potom kogda hvost u niego tam uzhe krylom, on nachal kak-to v bok vorochi(e)tsja(?), i (vot) tut hvastovoj chastju svoim krylom, vot, kotoraja tam, vot lezhyt, on zatsepil o derevja i provoda (??? - niezrozumiałe) vot obrezyvali. Iz-za etogo krylo otorvalos. Sam on dalshe jeshcho chut'-chut' ot skorosti proletel, tam, derevja (??? - snialosja?) mnogo, pereletel tam DOROGU i srazu upal na zemlju."

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY