Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
148 postów 1019 komentarzy

Bejka

Almanzor - Bejka, to zawołanie rodzinne, z Podlasia.

Tu-154 - finał 2. Wirtualny eksperyment profesora Biniendy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Badanie katastrof statków latających metodą nazwaną eksperymentem wirtualnym profesor Binienda zaprezentował na przykładzie analizy przyczyny katastrofy Columbii. Twierdzi, że kontakt skrzydła z brzozą zniszczyć mógł brzozę a nie skrzydło samolotu.

8.września 2011, w sejmowym zespole badającym okoliczności smoleńskiej katastrofy zaprezentowano materiały krytyczne wobec oficjalnego raportu MAK i raportu polskiej komisji badania wypadków lotnictwa państwowego kierowanej przez ministra Millera.

Na uwagę zasługuje hipoteza przedstawiona przez profesora uniwersytetu Akron, dra Wiesława Biniendę. W pokazie audiowizualnym przedstawił on wyniki eksperymentów wirtualnych polegających na cyfrowym modelowaniu metodą elementu skończonego (MES, ang. FEM) zderzenia tupolewa ze smoleńską brzozą. Model cyfrowy tego zdarzenia zaprowadził profesora Biniendę do konkluzji, że gdyby samolot zderzył się z pniem brzozy, to pień ten winien zostać gładko przecięty, a skrzydło samolotu przy niewielkim zgnieceniu noska powinno pozostać całe - zarówno geometrycznie jak i aerodynamicznie. Według prof. Biniendy przez tę konkluzję są sfalsyfikowane zarówno raport MAK jak i raport komisji Millera.

Badanie katastrof statków latających metodą nazwaną eksperymentem wirtualnym profesor Binienda zaprezentował na przykładzie analizy przyczyny katastrofy wahadłowca Columbia. Przytoczył fragmenty prezentacji przedstawionej na uniwersytecie w Akron przez dr Kelly Carneya z NASA dotyczącej eksperymentów dokonanych przy badaniu przyczyn tamtej katastrofy. Podczas startu wahadłowca dwukilogramowy odłamek pianki izolującej termicznie zbiornik ciekłego wodoru oderwał się tak, że Columbia uderzyła w niego krawędzią natarcia skrzydła. Po wystartowaniu Columbii wydawało się że tak lekki odłamek pianki nie jest w stanie uszkodzić mocnego, odpornego na olbrzymie ciśnienia i temperatury, skrzydła promu kosmicznego. Niestety był to mylny pogląd. Po tym zderzeniu z kawałkiem pianki Columbii i jej załogi nic nie było w stanie uratować.

Badający przyczyny katastrofy Columbii eksperci z NASA po dokonaniu próby polegającej na wystrzeleniu równoważnego kawałka takiej samej pianki w odrestaurowany fragment skrzydła wahadłowca najpierw stwierdzili, że pocisk zrobiony z pianki w kontakcie z powierzchnią skrzydła uległ zmiażdżeniu ale również zniszczeniu uległ uderzony kawałek skrzydła. Po wykonaniu modelu cyfrowego odwzorowującego kontrakcje badanych elementów zrobiono w NASA obliczeniowy eksperyment wirtualny, który wykazał identyczne zniszczenie kawałka pianki jak we wspomnianej próbie oraz powstanie dokładnie takich samych uszkodzeń skrzydła promu kosmicznego jakie wystąpiły podczas próby. Badanie to zostało powszechnie uznane jako wyjaśniające przyczyny tamtej katastrofy.

Odnośnie modelowania cyfrowego kontaktu tupolewa z brzozą, profesor Binienda postąpił odwrotnie niż ekipa badająca przyczynę katastrofy Columbii. Używając tego samego narzędzia wirtualnego eksperymentu zaczął od zbudowania modelu cyfrowego i wykonał na nim eksperyment wirtualny. Jego wynik wykazał, że przeciwnie do przypadku Columbii smoleńskie drzewo nie uszkadza skrzydła samolotu ale zostaje gładko ścięte dźwigarem skrzydła, które po tej kolizji pozostaje niemal nieuszkodzone zarówno strukturalnie jak i aerodynamicznie.


Spojrzenie z ziemi przed brzozą. Rysunek wygenerowany w eksperymencie wirtualnym prof. Biniendy pokazuje proporcje wymiarów smoleńskiej brzozy w porównaniu do potężnych wymiarów skrzydła tupolewa.

W wyniku przeprowadzonego „wirtualnego eksperymentu” profesor Binienda twierdzi, że kontakt skrzydła z brzozą zniszczyć mógł brzozę a nie skrzydło samolotu.

Z całym szacunkiem do dzieła Profesora muszę stwierdzić, że jest to dopiero połowa roboty. Obliczenie to, jak każda hipoteza fizyczna, dla jej zaakceptowania lub falsyfikacji powinna zostać potwierdzona doświadczalnie. Profesor Binienda dysponuje pneumatycznym działkiem podobnym do tego z którego doświadczalnie strzelano pianką do zrekonstruowanego fragmentu skrzydła Columbii. Dla weryfikacji hipotezy Biniendy należałoby zrobić próbę z odpowiedniej wielkości kawałkiem drewna wystrzelonym w element skrzydła takiego jaki ma Tu-154 lub wykonać test równoważny.

Następny odcinek
„Tu-154 - finał 3. Lot cywilny czy wojskowy”
postaram się wystawić w niedzielę. 

KOMENTARZE

  • Dyskusja rozgorzała na S24
    Dyskusja pod tą notką rozwinęła się na S24. Jest już ponad 100 komentarzy

    http://almanzor.salon24.pl/358562,tu-154-final-2-wirtualny-eksperyment-profesora-biniendy
  • A kąt natarcia i prędkość pionowa?
    Jeśli założymy, że samolot miał dodatnie nachylenie (pitch), czyli celował lekko w górę, to przy locie poziomym przednia i tylna krawędź skrzydła minęły pień brzozy na różnych wysokościach. Innymi słowy - najpierw mogło zajść ścięcie drzewa, następnie reszta skrzydła nabijała się na jego kikut.
    Reszta to szczegóły - prędkość pozioma i pionowa, faktyczny kąt natarcia skrzydła itd. Mnie wychodziło, że aby uniknąć efektu "nadziewania się" na kikut brzozy, samolot musiałby mieć nierealistyczną prędkość wznoszenia.
    Czy prof. Binienda uwzględnił taki efekt?

    Nie zmienia to mojego poglądu na sprawę katastrofy smoleńskiej - jeśli film '1:34' aka 'Film Koli' nie jest fałszywką, to był zamach, bo inaczej nie da się wytłumaczyć obecności zawiesi fruwających nad pobojowiskiem.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY