Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
145 postów 1022 komentarze

Bejka

Almanzor - Bejka, to zawołanie rodzinne, z Podlasia.

Czy mam boreliozę - cd, ciekawy przypadek i schody

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jako już rzadki tu bywalec - 25 lutego 2017 wstawiłem notkę pod tytułem: Czy mam boreliozę? Pod notką nie znalazłem żadnego hejta ale wiele życzliwych i pomocnych komentarzy. Czuję więc potrzebę jej kontynuacji.

Opiszę nade mną czynione doświadczenia i ich dotychczasowe skutki. By nie męczyć Czytelnika odmarszem do dawnego linku, krótko poprzednią notkę streszczę.

Od jesieni ubiegłego roku nękały mnie różne bóle w stawach. Najpierw dotkliwy ból w pachwinie wykluczający zrobienie „nożyc” lub przysiadu, potem w stawie kolanowym, w kostce - wszystko lewej nogi. Wkrótce w prawym łokciu. Przed Bożym Narodzeniem 2016 zgłosiłem się do mojej pani doktor rodzinnej po odnowienie recepty na leki kardiologiczne, które zażywam od 8 lat. Pani doktor wysłuchawszy o bieżących dolegliwościach zaleciła analizę krwi i stanów zapalnych zapisując środek p-bólowy zaleciła wizytę kontrolną za miesiąc. Od Nowego Roku zaczęły się schody. Środków przeciwbólowych nie brałem - unikam tego jak innych lekarstw. W międzyczasie przyszło od dwóch lat oczekiwane skierowanie do sanatorium od 25 stycznia. Moja pani doktor rodzinna przyjrzawszy się mnie i wynikom analiz stwierdziła, że jestem „ciekawy przypadek” z jakim dotychczas się nie spotkała. Niewielki stan zapalny i duże bóle - ale zrozumiała moją chęć wyjazdu do Nałęczowa tyle, że poleciła zrobienie przed wyjazdem prześwietlenia kręgosłupa w dwóch rzutach i dłoni zapisała lek przeciwzapalny oraz wręczyła skierowanie „cito” do reumatologa.

Z tym pojechałem. Liczyłem, że zabiegi sanatoryjne mnie wyleczą. Tam pani doktor (z uwagą że sanatorium jest dla zdrowych a nie dla chorych) zainteresowała się moim ciekawym również dla niej przypadkiem, dobrała zabiegi, zrobiła mi nieco analiz i ułatwiła mi wizytę u renomowanej doktor reumatolog w tamtejszym Luxmedzie. Doktor reumatolog zbadała mnie wnikliwie - WYKLUCZYŁA REUMATYZM i przeciwko sporej opuchiżnie zapisała pigułki na odwodnienie. Jak poprzednie lekarki stwierdziła że jestem „ciekawy przypadek”, z jakim dotychczas się nie spotkała, poprosiła aby ją zapoznać z diagnozą jak ją dostanę. Dzielnie się odwadniałem, schudłem w tydzień 3 kg ale spuchlizna nie zeszła. Dwa dni przed końcem pobytu w sanatorium bóle ostro narosły. Na odjezdne dostałem skierowanie na „cito” do szpitala.

Rano po powrocie do Wawy - „cito” - do szpitala. W Izbie Przyjęć szpitala im Orłowskiego przemęłła mnie pani doktor. RTG, USG, krew, mocz, EKG ...., i potwierdzając, że to „ciekawy przypadek” dała skierowanie „cito” do szpitala zakaźnego dla testowania boreliozy.

W pierwszych dniach marca, dowiedziawszy się że będący w zestawie moich leków kardiologicznych lek ze statyną może działać szkodliwie, zadzwoniłem do prowadzącej mnie pani doktor - kardiolog w Aninie. Pani kardiolog po przeanalizowaniu mojej historii i słysząc o bieżących objawach zaleciła mi odstawić zawierający statynę lek Atoris. Odstawiłem.

Po negatywnym wyniku dwóch testów na boreliozę moja doktor rodzinna, zauważając że negatywny wynik testów na boreliozę jeszcze jej nie wyklucza i za jaki czas należy go powtórzyć - ze względu na wzrost bóli i zwiększenie stanu zapalnego jeszcze raz na „cito” skierowała mnie do szpitala.

Tym razem w Izbie Przyjęć szpitala im. Orłowskiego najpierw zajął się mną sympatyczny pan doktor stażysta. Bardzo dokładnie zlokalizował i opisał wszystkie dolegliwości i przekazał to dyżurnej pani doktor, która również oceniła mój istotnie za „ciekawy przypadek” i jako specjalista reumatolog, z podejrzeniem reumatyzmu dała mi skierowanie „cito” na reumatologię do szpitala na Wołoską pocieszając, że w dobrym szpitalu powinni mi zrobić diagnozę wszechstronną.

Na przyjecie cito do szpitala na Wołoską czekałem kilka tygodni. Uczyłem się żyć z bólami. Schodząc ze schodów obniżać palce stopy, wchodzić jedną nogą i drugą dosuwać. Wyjście z autobusu niekiedy było torturą. Klęknięcie niewykonalne. Bóle ostro narosły, nie mogłem podnieść ręki, założenie plecaka czy kurtki wymagało pomocy osób życzliwych, spuchły ostro dłonie i nogi od stóp do łydek. Dłoni nie mogłem domknąć. Wczoraj zakręconego korka butelki czy nakrętki słoika rano nie dawałem rady odkręcić. Nalewać herbatę z imbryka i innych czynności, których przedtem nie zauważałem musiałem, się nauczyć wykonywać oburącz. Wstanie z krzesła a zwłaszcza z łóżka było torturą.

Szanowana przeze mnie osoba zaproponowała wskazanie mi kogoś stosującego leczenie takich dolegliwości niekonwencjonalną metodą czeskiego doktora J. stosującego do diagnozy i doboru leków metodę chińską wspieraną laptopem. Zdecydowałem wprzód dać szansę specjalistom medycyny konwencjonalnej - chociaż przyznam że po kolejnym miesiącu narastającego bólu i braku diagnozy „konwencjonalnej” dałem się tą metodą zdiagnozować - ale o tym sza!


Do szpitala reumatologicznego na Wołoską przyjęto mnie 7. kwietnia.
Najpierw były "schody". Takie prawdziwe i strome. Tędy muszą wchodzić pacjenci reumatologii - wielu wciąganych na wózkach inwalidzkich. Trudno było administracji szpitala ruszyć łbami i nakazać zrobić podjazd choćby taki jaki ma co druga warszawska poczta? Niestety „inżyniery” na Wołoskiej do pięt nie dorastają lekarzom. Takich bardzo bolesnych utrudnień w tym szpitalu jest moc.

Ale ja to mam szczęście. Zajęła się mną bardzo wnikliwa i sympatyczna pani doktor. Powtórzono mi wszystkie badania. Z epikryzy jaką przy wyjściu ze szpitala dostałem (dalej potwornie obolały) wynika, że Pani doktor w Nałęczowie miała rację. To nie reumatyzm. Potwierdzone badanie wykluczyło również boreliozę. Mój ciekawy - również dla niej - przypadek, pani doktor nazwała „niezróżnicowane zapalenie stawów”. Zapisała harmonię leków z potrójną dawką sterydów na wstępie - co dwa tygodnie zmniejszaną o jeden. Doktor kardiolog, jako że odstawienie leku ze statyną nie zmieniło dolegliwości zaleciła powrót do Atorisu.

Już od pierwszej dawki sterydów bóle istotnie się zmniejszyły. Po ich ostrej dawce poczułem się "na haju" jak Marit Bjoergen w podbiegu na alpejską górę. Zgodnie z zaleceniem co dwa tygodnie zmniejszałem dawkę dochodząc trzy tygodnie temu do pojedynczej. Niektóre bóle wróciły - ale bez porównania do tych co były. Opuchnięcie nóg i rąk zmniejszone, ale dalej jest. Póki co od stycznia jestem ca 10kg lżejszy :o) i Almanzorowej przestałem się podobać :o(

KOMENTARZE

  • To może być przypadek kandydozy,
    .
    wszyscy jesteśmy zatruci dzisiejszym jedzeniem.. skutkiem zatrucia jest kandydoza.. atakuje stawy z upodobaniem..

    niech się Pan odkwasi i odstawi jedzenie ze sklepu, cokolwiek by to nie było, a także odstawi wszystkie trucizny, które przepisali Panu lekarze.. kortyzon i reszta niczego nie leczą..

    to są pierwsze kroki w kierunku powrotu do zdrowia..
  • Spróbować nie zawadzi, polecam;
    Też mnie czasem (nie takie drastyczne jak Almanzora) bóle stawów (i może zakończeń ścięgien) dopadają, że trudno odkręcić korek od butelki, ale pomaga mi sposób który znalazłem na internecie w jednej z grup dyskusyjnych. Otóż w takich wypadkach biorę doustnie dwa razy dziennie ze dwie granulki wielkości pół ziarnka kaszy gryczanej każde, pyłku pszczelego, który zawiera jad pszczeli skuteczny w takich wypadkach. Osoby uczulone na jad pszczeli nie mogą stosować tego specyfiku doustnie (może istnieje inna forma). Te bóle z reguły nasilają się lub uaktywniają po spożyciu cocacoli, alkoholu, mocnej kawy lub innych produktów żywnościowych zawierających nielubiane komponenty przez mikroby żyjące w nas na stałe i rewanżujące się wydzielaniem toksyn powodujących takie schorzenia.
  • @Nibiru 18:32:18
    .
    te produkty wzmagają bóle, bo silnie zakwaszają i powodują potęgujący się rozrost grzybni..
  • @RAM 18:36:03
    Najbardziej frustrujące i zastanawiające jest to, że lekarze po wysłuchaniu pacjenta udają zdziwionych i pozorują leczenie nieodpowiednimi specyfikami symptomów, które są bardzo powszechne i znane od stuleci. Jednym słowem tak "leczyć" aby nie wyleczyć. Inaczej trudno to wytłumaczyć.
  • @Nibiru 19:36:04
    .
    trzeba się leczyć samemu.. ja to zrobiłem i dzięki temu żyję.. lekarze nie leczą, a wyhamowują do czasu objawy choroby..
  • @RAM 20:03:57
    Dokładnie. Też tak robię. Tym bardziej że systemy zdrowia w Ameryce Północnej po prostu się duszą i zawalają pod własnym ciężarem. W świetle ostatnich odkryć w genetyce oraz roli mikrobów w naszych organizmach, wielu naukowców twierdzi że podręczniki medycyny musza być napisane od nowa. To co do tej pory proponuje medycyna to w zasadzie macanie przez ścianę płaczu.
  • @RAM 20:03:57
    Dzięki za sugestie. Ja zawsze unikałem lekarzy ale dolegliwości same nie odeszły. Znajoma zachęca mnie do aloesu. Co o tym sądzisz?
  • @Almanzor 23:27:35
    .
    w tym problem, że im więcej będziesz siedział u lekarzy, tym będzie gorzej..

    sam aloes przy tak dużych problemach nic nie da.. odkwaś organizm zwykłą sodą spożywczą.. przejdą wszelkie problemy ze stawami.. potrzebne są jednak duże dawki sody.. obowiązują wtedy rygorystyczne odstępy czasowe, pomiędzy sodą i jedzeniem..

    oczywiście również zmiana żywienia i całkowite zaniechanie sterydów, środków przeciwzapalnych i przeciwbólowych, bo one pogarszają zakwaszenie i zatrucie.. ulga jest tylko chwilowa..

    sprawdzone na mnie i zadziałało świetnie, ale potrzebny jest czas!
  • A jaki typ badań
    na boleriozę robiłeś? Większość jest nieskutecznych i wynik negatywny niczego nie udowadnia.
  • @zadziwiony 14:19:04
    Tę opinię słyszałem od kilku lekarzy. Jednak uzyskanie tego samego negatywnego wyniku po miesiącu "schowanie się" bakterii wyklucza.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY