Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
140 postów 1002 komentarze

Bejka

Almanzor - Bejka, to zawołanie rodzinne, z Podlasia.

Profesor Rońda mówił prawdę, tylko o tym nie wie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Profesor Rońda podczas telewizyjnej rozmowy z profesorem Artymowiczem, którą prowadził redaktor Kraśko wiosną tego roku, powiedział, że wie z dokumentów rosyjskich iż załoga naszego tupolewa nie zeszła poniżej 100 metrów.

Podczas niedawnej rozmowy w telewizji Trwam Profesor przyznał się, że wówczas blefował. Wywołało to medialną burzę, nawet jakiś uniwersytet przedsięwziął działania w kierunku potępienia Profesora, a profesor Kleiber czasowo – niestety - zrezygnował z zamiaru zorganizowania konferencji naukowej w sprawie przyczyn katastrofy.

Nikt jednak nie próbuje sprawdzić, czy intuicyjnie, w pokerowy sposób podane stwierdzenie profesora Rońdy jest czy nie jest prawdziwe czyli czy z oficjalnych dokumentów rosyjskich wynika czy nie wynika, że nasi piloci nie sprowadzili z własnej woli samolotu poniżej granicznych 100 metrów.

Niestety zgiełk medialny wokół poszukiwań przyczyn katastrofy, filtrowany dodatkowo przez interesy partii sejmowych, niektórym z wypowiadających się o katastrofie przeszkadza korzystać z rozsądku.

Profesor Rońda, jeżeli nieświadomie to na skutek genialnego olśnienia, powiedział prawdę. Z opublikowanych rosyjskich dokumentów jednoznacznie wynika, że załoga polskiego samolotu i jej dowódca nie zamierzali przed zobaczeniem świateł pasa zejść poniżej 100 metrów, którą to wysokość, jako kontrolną, narzucił dowódcy tupolewa dyspozytor smoleńskiego lotniska. Polecił on dowódcy naszego tupolewa dokonanie zejścia kontrolnego do wysokości 100 metrów nad lotniskiem, aby z tej wysokości sprawdzić, czy z odległości 1000 metrów będą mogli zobaczyć światła dwóch reflektorów ustawionych po obu brzegach progu pasa wycelowanych w stronę spodziewanego pojawienia się samolotu. Nawet mało przychylny naszej załodze MAK uznał decyzję zejścia do wysokości 100 metrów za właściwą w tamtej sytuacji. Bez stwierdzenia tej widoczności pilot zejść do lądowania nie miał prawa.

Z opublikowanej w czerwcu 2010 dokonanej przez MAK transkrypcji dźwięków zarejestrowanych przed katastrofą w kokpicie załogi tupolewa oraz z badania tych dźwięków przez krakowskich specjalistów jednoznacznie wynika, że nikt z załogi, zwłaszcza dowódca samolotu, woli wylądowania bez sprawdzenia warunku widzialności nie wyartykułował. Transkrypcja dokumentuje wykonywanie przez załogę samolotu uzgodnionego z dyspozytorem smoleńskiego lotniska rozkazu dowódcy samolotu zejścia tylko do wysokości 100 metrów. Gdyby z odległości 1000 metrów od progu nie zobaczyli świateł reflektorów oznaczających próg pasa mieli odejść na drugi krąg. Niestety samolot spadł zanim doleciał na odległość 1000 metrów od progu pasa.

Profesor Rońda miał rację. Dokumenty opublikowane przez Rosjan stwierdzają, że pilot nie wykonał żadnego manewru aby obniżyć lot poniżej wysokości 100 metrów. Powie ktoś, że przecież samolot znalazł się niżej niż nakazana przez jego dowódcę wysokość. Niestety. Samolot, o ile poprawnie nie wyląduje, to zwykle spada poniżej 100 metrów - aż do poziomu gruntu. Zazwyczaj dzieje się to bez woli załogi.

Gdyby ktoś mnie spytał dlaczego nasz tupolew spadł, to najpierw zbadałbym wszystkie opublikowane przez raporty MAK i komisję Millera dane a nie opowiadałbym jak profesor Sadurski w programie red. Pospieszalskiego, że dowódca samolotu antycypując pojawienie się mgły której nie przewidywali rosyjscy meteorolodzy powinien już w Warszawie odmówić wykonania rozkazu lotu do Smoleńska.

Pierwszy niezapowiedziany przez meteorologów obłok mgły ograniczający widoczność do 4 kilometrów pojawił się nad lotniskiem Smoleńsk Północny około godziny 9 rano. Później przelotne obłoki mgły pojawiały się i znikały. W momencie katastrofy taki obłok był 1-3 kilometry na wschód od progu pasa ale akurat na lotnisku nikt mgły w tym momencie nie obserwował i tupolew gdyby wcześniej nie spadł, prawdopodobnie by wylądował. Minister Bahr wspominał że mgła nasunęła się gdy biegli w kierunku miejsca katastrofy, kontrolerzy podczas końcowego lotu po ścieżce przed mgłą na lotnisku nie ostrzegali, a oficer zespołu sprowadzającego samolot stojący przy zachodnim końcu pasa meldował załodze samolotu „pas wolny”. Podany w raporcie MAK raport meteo wykonany został na podstawie pomiaru dokonanego po katastrofie kiedy obłok mgły nasunął się nad lotnisko.

MAK brak informacji w nagraniach z czarnej skrzynki o podjęciu decyzji pilota o lądowaniu „za wszelką cenę” tłumaczy tym, że słaby mentalnie dowódca tupolewa podczas wykonywania czwartego zakrętu przed wejściem na ostatnią prostą załamał się psychicznie i podjął decyzję wylądowania bez sprawdzenia narzuconego warunku niezbędnej widoczności. MAK zasugerował niedwuznacznie, że pilot wystraszył się rzekomo znajdującego się w kokpicie generała znajdującego się pod wpływem alkoholu i nikogo o tym nie informując postanowił "na siłę" wylądować. MAK jednak nie wyjaśnia dlaczego nasz pilot „postanowił wylądować” o kilometr przed progiem pasa. Podkreślam, że MAK decyzję zejścia do wysokości 100 metrów uznał za prawidłową.

Komisja Millera w swoim raporcie zasugerowała natomiast, że katastrofę spo­wodowało to, że piloci istotnie nie chcieli zejść poniżej zadanej wysokości ale osiągnąwszy ją nie potrafili posłużyć się przyciskiem „uchod” dla odejścia na drugi krąg. Komisja Millera nie zauważa, że gdyby lot odbywał się „po kursie i ścieżce” decyzję o użyciu „uchod” załoga powinna podjąć dopiero w pobliżu odległości 1000 metrów od progu, a w tej odległości samolot już ścinał smoleńskie drzewa. Według komisji Millera przycisk ten powinien być użyty znacznie przed kontrolną odległością 1000 od progu co uważam za niesłuszne. Możliwą przyczynę upadku samolotu z wysokości 100 metrów wykazałem w tekstach opublikowa­nych dwa lata temu w Najwyższym Czasie oraz w blogach na Salonie­24 i Neon24 (wtedy NowyEkran). Jak do­tychczas nie wykryto żadnego faktu sprzecznego ze sformułowaną wtedy prze­ze mnie tezą, że samolot spadł w wyniku przepadnięcia. Nieznane mi podczas pisania tamtego tekstu a opublikowane w załączniku do raportu Komisji Millera informacje ja­kie podali ame­rykańscy specjaliści badający zachowane raporty FMS/TAWS są z moją hipotezą zgodne (a niezgodne z raportami komisji powołanych przez Putina i Tuska), co w nauce zwykle uważane jest za mocne potwierdzenie mojej teorii.

Dodam jeszcze, że to nie profesor Rońda zachował się w kontekście rozpowszechniania informacji nieetycznie ale właśnie jego adwersarz - profesor Artymowicz. On to wcześniej rozpuścił nieprawdziwą plotkę, jakoby dowódca Tupolewa powiedział do załogi JAKa, że "pokaże jak lądują debeściaki". Zasugerował w ten sposób, że istnieje „brakujące ogniwo” dla teorii prowadzącej do obciążenia winą za katastrofę naszego pilota za podjęcie decyzji o lądowaniu wbrew ustaleniom z dyspozytorem lotniska dopuszczającym do kontrolnego zejścia tylko do wysokości 100m.

W czwartek obejrzałem wieczorny program telewizyjny red. Pospieszalskiego. Profesor Sadurski w tym programie pokazał na sobie egzemplifikację jak bardzo fanatyzm potrafi zaćmić w wykształconej osobie krytyczne podejście do ocenianych zdarzeń. Nie będę oceniać każdego zdania powiedzianego przez profesora Sadurskiego. Zwrócę tylko uwagę na jedną z zaćm przez Niego publicznie zaprezentowanych. Stwierdził on, mianowicie, że prezydencki samolot nie powinien wystartować z Warszawy ze względu na mgłę w Smoleńsku, której zaistnienia i zniżenia widzialności poniżej 10000(!) metrów rosyjskie meteo aż do godziny 10 rano nie przewidywało.

Mgła jest czymś ulotnym raz jest raz jej nie ma jeden punkt może być otoczony mgłą a jemu bliski może być od mgły wolny. Nikt istnienia smoleńskiej mgły nie przewidywał, zwłaszcza, że miała ona postać niewielkich obłoków pojawiających się i znikających.


Smoleńska poranna mgła 10-IV-10

Uważam ocenianie hipotez badania przyczyn smoleńskiej katastrofy na podstawie badania opinii publicznej za objaw masowej paranoi. Prokuratura rosyjska od trzech lat przygotowuje akt oskarżenia dla procesu przed rosyjskim sądem o spowodowanie na terenie Rosji katastrofy ze skutkiem śmiertelnym 96 osób i znacznymi stratami materialnymi. Podstawowym materiałem eksperckim, jaki ma prokuratura rosyjska jest raport MAK. Czytając go nietrudno zauważyć, że na jego podstawie za spowodowanie katastrofy rosyjska prokuratura prawdopodobnie oskarży państwo polskie. A państwo polskie zamiast solidnie przygotować się do profesjonalnej obrony przed niezawisłym rosyjskim sądem zajmuje się d**erelami.

Witek w S24 podaje przyczyny, dla których MAK, generał Anodina i prezydent Putin są materialnie zainteresowani w przyjęciu przez rosyjski niezawisły sąd tezy, że katastrofy nie spowodowało uszkodzenie osprzętu niedawno w Samarze remontowanego samolotu ale "błąd pilota".

Polecam:

http://witas1972.salon24.pl/485257,tu-154-aviakora-jego-owner-deripaska-putin-s-friend-i-anodina

KOMENTARZE

  • @ autor
    Tu nie ma tyle trolli, ale powinieneś wyjaśnić co to przepadniecie.
    Zalinkuj dawniejsze artykuły, te o pitocie.
  • Temat
    Doczytałem większość tych głupot ale dalej już mi się nie chciało.
    Szybko napiszę tylko kilka bzdetów wymyślonych przez zaśmiecony antkowym bełkotem mózg:

    - 100 metrów jako wysokość decyzji to nie wartość ustalona pomiędzy kapitanem Protasiukiem a dyspozytorem klepiska (bo lotniskiem na pewno to nie było).
    Ustalać to sobie mogli który pierwszy "puknie" dziewczynę z komitetu powitalnego w pobliskim barze a nie wysokość decyzji bo to określają przepisy.
    Przepisy obowiązujące "lotnisko" oraz obowiązujące Protasiuka.

    Dopuszczalną minimalną wysokość decyzji tego czegoś z płaskim kawałkiem pola zwanego lotniskiem wynosiła 100 metrów i ją podał dyspozytor nadlatującym pilotom. Nie mógł jej z nikim uzgadniać a tym bardziej z JAKIMKOLWIEK pilotem.

    Natomiast Protasiuk i tak NIE MIAŁ PRAWA na nią się zniżyć bo nie pozwalały mu na to jego własne umiejętności czyli uprawnienia jakie posiadał.
    Minimalna wysokość decyzji do jakiej posiadał uprawnienia dowódca Protasiuk wynosiły 150 metrów.
    I samo zniżenie się poniżej tej wartości było już złamaniem przepisów i jego uprawnień.
    Czyli mówiąc popularnie poniżej 150 metrów leciał "na pałę" na własną odpowiedzialność bo bez uprawnień.
    Prawdopodobnie to również było przyczyną katastrofy biorąc pod uwagę następne okoliczności i wydarzenia (te poza helami, magnesami i samobójcami kamikadze na pokładzie)

    - o mgle byli informowani nie tylko przez obsługę budy na klepisku ale i przez swoich kolegów z JAK-a

    Tyle wystarczy bo na głupa i tak lekarstwa nie ma.
    Można go tylko odizolować z sobie podobnymi.

    Nic dziwnego że świat się z nas śmieje.
  • @ALIK 01:27:03
    Czyli samolot spadł z powodu "Przepadnięcia" .Nie było "żelaznej brzozy" ani wybuchu a nawet dwóch. Cała Wina spada na Mjr. Protasiuka dokładnie
    nie tylko z braku umiejątności ale BRAKU UPRAWNIEŃ.
    Pewno Te Uprawnienia powodowały już destrukcję na 1,5 km przed miejscem upadku.Sam Upadek w błoto , przy prędkosci tego przepadania 170km/h z wysokości sto a nawet piędziesiąt lub 5m
    (jak kto woli) spowodował gejzer tysięcy cześci ciał pasżerów i odłamków samolotu który poleciał w przeciwnym kierunku lotu...... Widziałeś się z ZAWISZĄ ? a może ty raz Zawisza a Raz ALIK?
    Spóźnionyś albo Opóźnionyś. Wejdź na stronę:
    http://www.konferencjasmolenska.pl/
    Poczytaj , nie musisz się Wymądrzać. Tak dla siebie. Żaden Wstyd.
    Nie będą się z Ciebie śmiać .
  • @ALIK 01:27:03
    Ja radziłbym autorowi by Ciebie odizolował. Ilość bzdur jakie napisałeś lub
    przepisałeś przekracza moją ochotę do dyskusji z Tobą.
  • @koniecPOLSKI 02:11:42
    Zmiana czasu skutkuje tym że zostałeś "wtasowany" przed mój wpis choć
    napisałeś go po starej trzeciej. Pytanie : czy warto prostować po raz kolejny
    zaklęcia magiczne. Nie wytłumaczysz takiemu co to jest wysokość decyzyjna.
  • @koniecPOLSKI 02:11:42
    Jak widzisz nie komentowałem dalej niż dałem radę doczytać bzdety.

    Jeśli mamy zaczynać od samego początku wylotu szukać winnych to zaczyna się od samej organizacji czyli Kancelarii Lecha Kaczyńskiego która łamiąc przepisy zapakowała tyle osób decyzyjnych czy też takiego szczebla w jednym samolocie dla podwyższenia rangi tej eskapady.

    Później była karygodna decyzja o samym starcie i tutaj jakąś winę ponosi Kapitan Protasiuk a jakąś większą ktoś nad nim kto ustalał skład załogi pilotującej samolot.
    Protasiuk bo na kolanie dopisali jedno z zapasowych lotnisk - które nawet tego dnia było nieczynne.
    Ktoś inny kto ustalał skład załogi bo część z niej miała nieważne uprawnienia, a samolot nie miał w takiej konfiguracji (został przebudowany wbrew projektowi producenta i przez nikogo nie zaakceptowany) dopuszczenia do lotów.
    W zwykłym aucie wyolbrzymiając dla uwypuklenia wygląda to tak jakby ktoś przerobił wywrotkę na gimbusa i wiózł dzieci do szkoły nie mając dopuszczenia pojazdu do ruchu po samodzielnych przeróbkach i prowadził bez prawa jazdy na karcie rowerowej.

    Uprawnienia Protasiuka wysokość decyzji określały na 150 metrów i KROPKA !!!
    Cokolwiek podał mu jakikolwiek dyspozytor poniżej tej wartości nie było dla niego wiążące bo niżej nie miał prawa zejść.
    Co innego gdyby usłyszał wartość wyższą niż 150 bo wtedy musiałby się do niej już stosować.

    Ale to taka Polska hardość: H...j z przepisami tyle razy się udawało...........
    TYM RAZEM NIE... i być może miało to wagę życia lub śmierci.

    Co później to później... To tylko przysłowiowe "gwoździe do trumny".

    To była wielka katastrofa lecz sądzę że nie ostatnia jak widzę debili ją analizującą. Wszyscy winni tylko nie my.
    Ruski samolot, ruskie powietrze, ruskie lotnisko, ruska aparatura, amerykańska aparatura, chińskie części, taywańskie części,...... tylko My Polacy znów idealni i poszkodowani.
    Nie nauczył Nas stalin, nie nauczył hitler, to i nie nauczył mirosławiec czy nie nauczy smoleńsk.....
  • @koniecPOLSKI 02:11:42
    a może ty raz Zawisza a Raz ALIK?

    Zawisza to Zawisza a ja to ja.
    Zadajesz kretyńskie pytania mogąc zapytać autora bloga o porównanie IP
  • @cyborg 02:15:48
    "Ja radziłbym autorowi by Ciebie odizolował. Ilość bzdur jakie napisałeś lub
    przepisałeś przekracza moją ochotę do dyskusji z Tobą."

    jasne - kto nie za bombami ten nie Nasz.

    Natomiast dziękuję za brak dyskusji bo zaoszczędzi mi to czasu a i bólu ze śmiechu bo mam zajady w kącikach ust - już się wyśmiałem
  • @ALIK 08:34:35
    Bierzesz Udział w dyskusjach i masz prawo mieć swoje poglądy.
    Bierzesz Udział w Dyskusjach od DAWNA i nie masz prawa wypisywać upartych Głupot !
    Wiesz że Problem nie w Meteorologii ani Nawigacji tylko w zadziwiającej Niespotykanie DEKAPITACJI. Prezydenta,Pasażerów ,Pilota i samego
    SAMOLOTA. W TYM Sęk.!
    PO za tym jesteś w Porzadku. Myle Cie z Zawiszą + Ten sam Styl .Dlatego.

    Ogolnie to Pzdr.
  • @koniecPOLSKI 02:11:42
    > Cała Wina spada na Mjr. Protasiuka dokładnie
    nie tylko z braku umiejątności ale BRAKU UPRAWNIEŃ.

    Wina za wysłanie załogi nie posiadającej odpowiednich uprawnień obciąża tylko dowódcę 36splt. On też jest odpowiedzialny za to, że kpt. Protasiuk zamiast zostać skierowany do odbywania rutynowych lotów kontrolnych na Tu154/M został delegowany do szkolenia na Embreaeach w Szwajcarii. Afera lobowania w wojsku za zakupem embraerów ciągnie się już ponad 10 lat i nikogo jak widać nie obchodzi.

    Dowódcę 36splt obciąża też wysłanie pilota JAKa jako nawigatora w tym locie bez zapewnienia mu regulaminowego odpoczynku i czasu na przygotowanie się do odpowiedzialnego lotu.

    Dowódcę 36splt obciąża to, że wysłał jako nawigatora pilota JAKa a nie wysłał pułkowego zawodowego nawigatora, tylko dlatego żeby zapewnić mu planowany za 3 dni lot do Kanady.

    Dowódcę 36splt obciąża to, że nie kupił u producenta TAWS/FMS danych terenowych okolic Smoleńska.

    Itd, itd .... teraz łajdaki ze zrozumiałych chyba względów usiłują zwalić winę na pilota. Tfu!

    Odpieprz się więc od załogi tupolewa. Pomimo karygodnych błędów dowódcy pułku zachowali się bezbłędnie.
  • @ALIK 01:27:03
    >"Minimalna wysokość decyzji do jakiej posiadał uprawnienia dowódca Protasiuk wynosiły 150 metrów."
    ------------

    Minimalna wysokość nie jest dopasowywana różnie dla kolejno lądujących samolotów bo jest parametrem geometrycznym lotniska.

    Duży samolot, gdyby miał oceniać z większej wysokości czy jest widzialność świateł reflektorów z odegłości 1000 metrów musiałby po tej ocenie albo ponadnormatywnie zwiększyć prędkość opadania by trafić na początek pasa albo przyziemić gdzieś w głębi pasa a nie blisko za progiem.
    Jedno i drugie zagroziłoby bezpieczeństwu lądowania.

    Sprawą dowództwa 36 pułku było takie skompletowanie załogi aby obaj piloci mieli aktualne uprawnienia dla lądowania na tym lotnisku mającym znane dowództwu 36splt parametry dla lądowania.
  • @Almanzor & Alik
    Przepraszam że Wam przerywam.możwcie OCZYWIŚCIE snuć dalej swe
    niewatpliwe i słuszne racje. Ja wiem że w rezultacie zawsze za Wszystko
    obciąża się sprzątaczkę . W wojsku odwrotnie, Nie żołnierz jest winien że ma krzywą lufę i źle strzelalecz Generał co przegra Batalię.
    Jezzli Mnie możecie "Oświecicie" Należycie , to tak Jak Większości ,chodzi wychodzi to TYLKO co stało się POTEM ; Z Pasażerami i samolotem? .Jak już "Oni" te Wszystkie BŁĘ DY już Popełnili i już ......Odchodzili. To COoooo?
    Potem...z tym Błotem...te słuchy ....Wybuchy... chodziły ,że zuchy i Co ? Kto? Gdzie? ONE .pochowane ,ułożone ? Dlaczego?
    Odłamki, ułamki.Dno.Cooooooooooooooo? ALIK. ALmanzor.! kolego.
    Od Czego / a Winien KTO????????????????????????????????????
  • @koniecPOLSKI 12:48:31
    Nie rozumiem o czym piszesz. Nie zajmowałem się ani błotem ani wybuchami ale tylko tym co zostało zarejestrowane i opublikowane w raportach MAK i Millera i w ich załącznikach. Z transkrypcji nagrań wynika że załoga świadomie sprowadziła samolot tylko do 100 metrów. Nikt nigdy polecenia zejścia tylko do 100 metrów nie cofnął.
    Profesor Rońda powiedział prawdę - załoga nie sprowadziła tupolewa poniżej 100 metrów. Świadczą o tym dokumenty opublikowane przez Rosjan - a właściwie przez MAK.

    A to, że samolot spadł niżej niż 100m uzasadniam w opublikowanej przed dwoma laty hipotezie, że około 3km przed progiem pasa, na wysokości ok. 250 metrów nastąpiło uszkodzenie pomiaru prędkości lotu względem powietrza (rurka Pitota/ Prandtla), który to pomiar jest istotny dla układu sterowania ciągiem i usterzeniem w automatem prowadzonej fazie lotu.

    Uszkodzenie to spowodowało, że samolot leciał coraz wolniej na coraz większym kącie natarcia aby na wysokości ok 100 metrów ok. 1600 metrów przed progiem czyli ok. pół kilometra przed pierwszym ściętym drzewem nastąpiło jego przepadnięcie. Geometrię tego przepadnięcia pokazuje szkic.

    http://m.neon24.pl/430a489db461bbcb0f9a4d9ffe9f181d,14,0.gif

    Z przepadnięcia na tej wysokości żadne działania ani załogi ani automatyki samolotu wyprowadzić nie mogły.
    Opublikowane przez Komisję Millera dane odczytane przez Amerykanów z rejestrów TAWS/FMS potwierdzają moją hipotezę. Nie dam głowy, że jest ona prawdziwa ale niezależne potwierdzenie jej przez wynik odczytany z TAWS/FMS jest mocnym argumentem dla uznania jej prawdziwości.

    Pozdrawiam
  • @Almanzor 14:55:18
    Z Tego co zrozumiałem wynika że samolot "przepadł" i z prędkoscią malejącą kapotował na bagnistym terenie pokrytym niewielkimi drzewami+krzakami.Wobec tego, nie kwestionując do tej pory tej fazy lotu,przeszedł do lądowania i z wypuszczonym podwoziem lądował.
    Przeszkód terenowych nie było ,w tym sensie że zarośla dla 80 tonowego kolosa nie stanowiły zagrożenia.Podrapany i poobijany,być może i z ułamanymi fragmentami skrzydeł,czy połamanym podwoziem powinien wylądować Cały, o ile w ostatniej fazie lotu nie zdarzyło się nic szczególnego.Nie był to przecież szybowiec Dr. Laska ze sklejki i płótna.
    Szukam wyjaśnienia tego nieszczęśliwego lądowania w którym ten samolot zamienił się w gejzer odłamków i fragmentów tak ciał pasażerów jak samolotu.Tylko tyle i aż tyle.
    Szkoda że jesteś specjalistą tylko od latania a nie od lądowania.
    Pozdrawiam.
  • @koniecPOLSKI 09:44:58
    Widzisz Ty masz na ten temat inne zdanie a ja inne.
    Ja niczego wielce dziwnego w stanie szczątków wraku i ciał na ziemi nie widzę.

    Natomiast widzę masę nieprawidłowości po Polskiej stronie organizacyjnej całego lotu i to nie tylko od startu ale i samego przydziału samolotu oraz jego załogi.

    Od ponad ćwierćwiecza mam do czynienia ze szkodami komunikacyjnymi "lądowymi" i bardzo dużo o tym wiem i nie tylko je widziałem ale i "odtwarzałem" (to dużo więcej niż latanie samolotem i obserwacja skrzydeł czy sklejanie w młodości samolotów z papieru czy plastiku), więc rozmiar tej tragedii przy samej tylko prędkości minimum dwukrotnie większej i masach około 75 razy większych niż tysiące których oglądałem wcale mnie nie dziwią.
  • @Almanzor 12:05:07
    To ważne lecz najważniejszym jest to, że TEN samolot nie miał prawa nigdzie i z nikim lecieć !!
    Samolot ten miał dokonane przeróbki i nie przeszedł badań/atestu/homologacji/dopuszczenia do lotów - jak zwał tak zwał, ale latać NIE MIAŁ PRAWA !!!

    Lecz w całej wojnie Polsko Polskiej przeszło to dla większości koło ucha bo jedni słyszą tylko jarka, antka i wybuchy a drudzy czekają aż donaldinio zawoła na boisko poharatać w gałę.

    Za samolot i załogę odpowiadał jej "właściciel" - czyli wojsko.

    Za kompletację pasażerów - Kancelaria Prezydenta Kaczyńskiego.

    Za sam start i cały lot już Kapitan Protasiuk.
  • @Almanzor 12:14:56
    "Minimalna wysokość nie jest dopasowywana różnie dla kolejno lądujących samolotów bo jest parametrem geometrycznym lotniska."

    Oczywiście.
    I klepisko w Smoleńsku miało ją na 100 metrach.

    Lecz Kapitan Protasiuk miał swoje własne uprawnienia do 150 metrów.
    Więc poniżej nich nie miał prawa zejść.


    Jak masz prawo jazdy kat "B" do 3,5 tony DMC a umiesz jeździć ciężarówką o masie 12 ton to nią pojedziesz ale bezprawnie.
  • @koniecPOLSKI 16:21:40
    https://lh4.googleusercontent.com/-IZeExBzaEpU/TxrV-e68laI/AAAAAAAAEc0/UbcY0l5YwlY/s770/tu154podwozie-2.jpg


    Jest to zdjęcie prawego podwozia tu na pobojowisku. Odwróciłem je kołami do góry. Widać, że koła obracały się w błocie co nie mogło mieć miejsca ani w Warszawie ani przy "lądowaniu" na plecach jak opisują obie Komisje.

    Tupolew, według postawionej przeze mnie hipotezy odbił się od ziemi prawym podwoziem w pobliżu radiolatarni potem leciał bezwładnie obracając się w lewo a następnie kapotował łamiąc się przy tym na trzy części.
    Podobnie to wyglądało jak przy niedawnej katastrofie samolotu Wilga.

    https://lh4.googleusercontent.com/-Zee4joXEoCY/TxrVg13-1SI/AAAAAAAAEco/VO5_ltoQh6s/s912/IMG_7572.JPG
  • @ALIK 18:29:35
    >"Minimalna wysokość nie jest dopasowywana różnie dla kolejno lądujących samolotów bo jest parametrem geometrycznym lotniska."
    Oczywiście.
    I klepisko w Smoleńsku miało ją na 100 metrach.
    Lecz Kapitan Protasiuk miał swoje własne uprawnienia do 150 metrów.
    Więc poniżej nich nie miał prawa zejść.
    Jak masz prawo jazdy kat "B" do 3,5 tony DMC a umiesz jeździć ciężarówką o masie 12 ton to nią pojedziesz ale bezprawnie.
    -------------------------------------------
    Lotnisko w Smoleńsku nie było klepiskiem. Było prawidłowo przygotowane do lądowania samolotów. Stwierdza to raport MAK

    Warto zauważyć, że kapitan Protasiuk nie ukradł tupolewa ale otrzymał rozkaz wylotu tym samolotem od dowódcy pułku. Dowódca pułku miał obowiązek skompletować załogę samolotu z oficerów mających odpowiednie uprawnienia, a jeżeli takiego pilota w pułku nie było powinien sam zasiąść za sterami, jak to uczynił 7.kwietnia. Wysłał kpt Protasiuka, którego nie wiadomo po co zamiast na tupolewie szkolono w Szwajcarii do latania na embraerach.
    Na to lansowanie embraerów dla 36splt też mogłaby spojrzeć prokuratura

    Również uważam za karygodne, że w locie bez udziału rosyjskiego lidera, bez zainstalowania w FMS/TAWS danych terenowych Smoleńska, nie przydzielono załodze zawodowego nawigatora, którego dowódca pułku nie chciał przemęczyć przed planowanym na wtorek lotem do Kanady. Wysłał za niego jako nawigatora przemęczonego lotem z Vipami do Gdańska pilota JAKa.
    Jakoś tymi "drobiazgami" nikt się u nas nie interesuje
  • @Almanzor 14:45:47
    "Lotnisko w Smoleńsku nie było klepiskiem. Było prawidłowo przygotowane do lądowania samolotów. Stwierdza to raport MAK"

    No właśnie - stwierdza raport MAK :D
    W Polsce mamy "autostrady" i u Helmutów są AUTOSTRADY - nazwa niby ta sama ale jakoś jednak "czymś" się różnią :D
  • @Almanzor 14:45:47
    "Warto zauważyć, że kapitan Protasiuk nie ukradł tupolewa ale otrzymał rozkaz wylotu tym samolotem od dowódcy pułku."

    Zgadza się i za to to podstawienie tej maszyny powinien ktoś oberwać.

    Lecz rozkaz rozkazem a lecieć nie musiał.
    Mógł odmówić tak samo jak kilka lat wcześniej zrobił to innemu swojemu przełożonemu - lechowi kaczyńskiemu.
    Od rozpoczęcia lotu wziął na siebie za niego odpowiedzialność.

    Życia dywagacje i szczegóły nikomu wstecz nie wrócą. Mogłyby ochronić przyszłe lecz nie w tym kraju. Polacy wciąż są zbyt głupi, zbyt hardzi, zbyt łatwo manipulacyjni......
    Ale próbować trzeba.
    Pzdr
  • @Almanzor 14:27:07
    Otórz PODZIELAM Twoje Poglądy i Wiem to Niemal z Pewnością od
    Dnia 10.04.2010 roku . Trafiłeś w SEDNO!
    Pzdr.
  • @Almanzor 14:45:47
    Nie wykluczone że że "Przydzieleni" Nawigatorzy- Obserwatorzy "wyskoczyli" przed Wybuchem - "ZAŁOGA ZYJE" !!! Trzy Osoby przeżyły?
    Kto To Wie? to tylko hipoteza.
    Pzdr.
  • @koniecPOLSKI 13:26:12
    "Nie wykluczone że że "Przydzieleni" Nawigatorzy- Obserwatorzy "wyskoczyli" przed Wybuchem - "ZAŁOGA ZYJE" !!! Trzy Osoby przeżyły?
    Kto To Wie? to tylko hipoteza."

    Mnie śmieszy ilość wersji zamachowych które pojawiały się sypane z PISowskich rękawów.
    Sami wieloma z nich nie tylko ośmieszyli siebie ale i z góry storpedowali nawet rozsądne wątpliwości.

    Nie jestem specem od samolotów ale jest jeden bardzo bardzo ważny szczegół który za jednym podejściem obala Twoje podejrzenia co do sabotażystów kamikadze uciekających na spadochronach A TYM BARDZIEJ WYBUCHÓW ROZRYWAJĄCYCH SAMOLOT NA KAWAŁKI :D

    To takie proste że aż śmieszne i dziwi mnie dlaczego obydwie strony nie kasują się tym na wzajem :D

    - jeśli samolot rozerwały bomby to jest na to dowód bez oglądania wraku.

    - jeśli samolotu nic nie rozerwało aż do czasu kolizji z ziemią, ani nikt przed tym z niego nie skakał to też jest na to taki sam dowód.

    To proste że aż głupie i ciekaw jestem kiedy tym zespół paranoików pod skrzydłami jarka oberwie jako ciosem ostatecznym :D
  • @ALIK 19:02:27
    Mówisz wreszcie do rzeczy.O ile dobrze Cię zrozumiałem,
    TO jeśli nie masz to możesz Mieć Rację.
    Ja nie mam Podejrzeń.Te Komunikaty są wypowiedziane przez;

    A. Strażako-Ratowników,
    B. Obstawę - Funk-Omonowców
    C. NN Lekarz (?)
    D. Powtórzone przaz Amb.Bahra
    E. Powtórzone w meldunku ofic. BOR
    F. Powtórzone w komunik. Min. Spraw Zagr.
    G. Powtórzone w Mediach TVN/TVP
    H. Powtórzone w Prasie ( liczne wzmianki)
    I. Rozniesione na Forach Internetu
    J. Wspomniane jako Komunikaty w Komisji poselskiej
    K. Powtórzone przez A.Macierewicza

    Wyciszane Przez i na Polecenie NN/Ośrodka Propagandy Bieżacej.
    Źródeł jest Sporo do Weryfikacji. Mowa jest; Nie o skoczkach Dywersantach Cichociemnych Spadochronowych
    tylko; ZAŁOGA ŻYJE.!!! Trzy Osoby Przeżyły.!!!

    Jeżeli jest tyle źródeł tej informacji,to ;

    1. Jest to PRAWDA !
    2. Jest To CELOWA Dezinformacja.!
    Innej Mozliwości Nie Ma.Przypadki Nie Istnieją.
  • @ALIK 19:57:23
    >"Warto zauważyć, że kapitan Protasiuk nie ukradł tupolewa ale otrzymał rozkaz wylotu tym samolotem od dowódcy pułku."
    >Zgadza się i za to to podstawienie tej maszyny powinien ktoś oberwać.

    Odnośnie samolotu uwag nie powinno być. Dowódca 36splt powinien odpowiadać, za wyznaczenie na dowódcę pilota, który nie miał aktualnych do tego uprawnień. Dr Lasek zapowiedział że za te sprawy się zabierze. Oby!


    >Lecz rozkaz rozkazem a lecieć nie musiał.
    >Mógł odmówić tak samo jak kilka lat wcześniej zrobił to innemu swojemu przełożonemu - lechowi kaczyńskiemu.

    No nie przesadzaj. Po pierwsze nie Protasiuk odmówił L.Kaczyńskiemu lądowania w Tbilisi, ale inny pilot. Tamten pilot musiał odmówić, bo dostał taki rozkaz od dowódcy pułku, a prawdopodobnie dowódca pułku od premiera a premier od pani Angeli dbającej aby Wielka Piątka nie wylądowała w Tbilisi przed Sarkozym

    >Od rozpoczęcia lotu wziął na siebie za niego odpowiedzialność.

    Masz rację. Od rozpoczęcia lotu dowódca samolotu nie miał już możliwości odmowy wykonania rozkazu. Dowodził samolotem bezbłędnie i wykazałem już w blogu, że do momentu przepadnięcia samolotu błędu nie popełnił, a wyprowadzić z przepadnięcia z racji fizyki tego zjawiska wyprowadzić samolotu nie miał szans.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY